Otyłość i jej leczenie to wielkie wyzwanie dla lekarzy, dietetyków i terapeutów na całym świecie. Problem jest złożony, wielowymiarowy i nie ma prostych recept gwarantujących sukces podczas odchudzania. Wciąż trwają jednak poszukiwania, bo sprawa jest więcej niż poważna. Znaczny nadmiar kilogramów przyczynia się do nowotworów jelit, jajników nerek i wątroby bardziej niż palenie papierosów. Otyłość, która sama jest chorobą, upośledza pracę niemal wszystkich narządów, źle wpływa na sprawność intelektualną, prowadzi do trwałej niepełnosprawności ruchowej, odbiera radość życia. Regularnie pojawiają się nowe, modne diety, które mają gwarantować sukces, a potem odchodzą w niepamięć.
Niemal na każdej modnej (kiedyś i dziś) diecie ktoś schudł w imponujący sposób. Zapomniane nieco diety, choćby Montignaca, lotników czy Judith Wills, wciąż mają swoich zwolenników. Nie brakuje jednak też osób, które przekonują, że "to nie działa". Podobnie jest z hitami ostatnich lat: dietą ketogeniczną, postem przerywanym, dietą DASH.
To chyba dobitnie pokazuje, że nie ma jednego, niezawodnego przepisu na szczupłą sylwetkę. U zdecydowanej większości osób, które zmagają się z nadwagą i otyłością, nadmiar kilogramów to skutek nieprawidłowej diety i braku ruchu. Nie zmienia to jednak faktu, że nie tyjemy i nie chudniemy tak samo. Znaczenie ma stan zdrowia, wiek, procesy metaboliczne, genetyka, a nawet charakter. To dlatego wiele osób potrzebuje pomocy specjalistów i grup wsparcia, trenerów personalnych. Okazuje się jednak, że nawet z ich pomocą bywa ciężko, a nawet jeśli się uda, to problem szybko wraca, nieraz ze zdwojoną siłą (efekt jo-jo).
W ostatnich latach pojawiła się nowa nadzieja: tzw. glutydy (Saxenda, Wegovy i inne), czyli leki o dowiedzionym działaniu w leczeniu otyłości. Szybko jednak okazało się, że one także nie pomogą, jeśli nie zmienimy stylu życia, osobie chorej zabraknie wytrwałości etc.
Gdzie zatem tkwi sekret, że niektórym się udaje? Poniżej próba odpowiedzi. Nim jednak postanowisz z nich skorzystać, trzeba pamiętać, że diety odchudzające czy intensywny trening dla osoby chorej mogą być niebezpieczne, a nawet zabójcze. Przed rozpoczęciem odchudzania konieczne są konkretne badania, by wykluczyć choroby, które utrudniają chudnięcie, a także wybór konkretnych diet (przykładowo - wysokobiałkowych przy chorobach nerek).
Nim Justyna Rolka została blogerką, doradczynią zawodową i pasjonatką zdrowego odżywiania, zmagała się z otyłością. Być może metamorfoza, którą przeszła kilka lat temu, dziś, gdy słyszymy o rekordzistkach gubiących nawet 100 kg, już nie robi wielkiego wrażenia, a jednak była spektakularna i dowodziła siły charakteru. Pani Justyna zgubiła balast 30 kg w trzy lata. Co w tym wyjątkowego? Udało jej się to dopiero przy 157 próbie. Wcześniej stosowała wiele diet, korzystała z pomocy dietetyka, trenera personalnego. Wiele razy chudła do 10 kilogramów, a potem znowu przybierała. Wreszcie jednak udało się osiągnąć i utrzymać cel. Jak?
- Z perspektywy czasu myślę, że każdy na początku przygody ze zmianą trybu życia powinien skonfrontować się ze swoją przeszłością. Jeżeli jesteś osobą, która od zawsze ma problem z nadprogramowymi kilogramami, od zawsze podejmuje setki prób odchudzania, które kończą się fiaskiem, to najwyższy czas się zastanowić, w czym tak naprawdę tkwi problem. U mnie były to fatalne przyzwyczajenia żywieniowe, nieregularne spożywane posiłków, zajadanie stresów i ambiwalentny stosunek do aktywności ruchowej - tłumaczyła w wywiadzie dla WP Fitness i przekonywała, że już nie wierzy w cuda i myki. Pijąc codziennie "cudowną" wodę z cytryną, dorobiła się otyłości. Bez zmiany trybu życia i przyzwyczajeń kulinarnych nic nie zmieni się na stałe.
Przemianę Siona Monty'ego z zapuszczonego tatuśka w ciacho nie do pogardzenia obserwowały miliony ludzi. Wielu celebrytów, w tym Snoop Dogg, udostępniło wideo, na którym można zobaczyć, jak mężczyzna przechodzi metamorfozę. W ciągu 9 miesięcy nie tylko zgubił prawie 25 kg, ale przede wszystkim wyrzeźbił sylwetkę w imponujący sposób (zobacz zdjęcie w galerii na górze artykułu).
W przypadku Siona nie ma wątpliwości, co pomogło: mordercze treningi i konsekwentny program żywieniowy. Znowu żadnej niespodzianki? Nie do końca. Sion, który dziś zawodowo pomaga ludziom osiągać podobne efekty i pokazuje je na Instagramie, również przekonuje, że najtrudniejszym wyzwaniem jest motywacja i konsekwencja. Co jemu pomogło? Miłość do synka. Po jego narodzinach mężczyzna postanowił się zmienić, by być lepszym ojcem i się przed dzieciakiem zwyczajnie nie wstydzić. Co dziś pomaga fanom Siona? Z pewnością jego poczucie humoru, dystans, a zarazem zdolność przemawiania do ludzi w taki sposób, by chcieli słuchać. Monty chętnie cytuje na profilu wymówki tych, którzy nie umieją zacząć: "Nie stać mnie na siłownię", "Brak czasu", "To nie pomoże" itd. I zderza to z decyzjami tych samych ludzi o zakupie drogiego telefonu, przesiadywaniu przed telewizorem godzinami, robieniu rzeczy, które na pewno zaszkodzą. Nie narzuca, nie poucza, nie wyśmiewa wprost. Po prostu radzi: ustaw właściwie priorytety.
Jeśli szukasz przewodnika w odchudzaniu w sieci, na pewno warto zainteresować się 32-letnią Sinead McCarthy. To jedna z niewielu osób, która przeszła spektakularną metamorfozę i nie kryje, jak do tego doszło. Podaje wagę wyjściową (127 kg) i wyjawia, jak to się stało, że 18 miesięcy później ważyła już 77 kg. Mówi też o przeszkodach i pułapkach, które napotkała na swojej drodze do lepszego wyglądu, ale przede wszystkim zdrowia.
Oczywiście, jeśli nienawidzisz szpinaku, nie musisz go jeść. Długotrwały program żywieniowy nie może być katorgą, ale zielone warzywa (inne zresztą też) to zawsze dobry pomysł, jeśli nie utopisz ich w głębokim tłuszczu.
Pani Beata nie pokazuje twarzy i nie chwali się sukcesem na prywatnym profilu, chociaż byłoby czym - zgubiła 30 kg w 9 miesięcy. Ona także wierzy, że niezwykle istotna jest motywacja, jednak nie zapomina o diecie. Kobieta przyznaje, że nie byłaby w stanie sama tego ogarniać, bo niejednokrotnie jej jedyny pomysł na posiłek to była pizza na telefon. Tymczasem w tym nowym życiu jeść trzeba przecież, chociaż wreszcie z głową. Zdiagnozowana insulinooporność i choroba Hashimoto nie pomagały w żmudnej batalii z otyłością i brakiem motywacji do wszelkiej aktywności. Beata potrzebowała zmiany i jasnych instrukcji. I takie dostała od specjalistów. Postawiła na wykształconych dietetyków z dr. Michałem Wrzoskiem na czele, którzy skończyli prawdziwe studia i współpracują z fizjoterapeutami, a nawet z kucharzami (ma być smacznie, jeśli ma być skutecznie) oraz specjalistami IT (twój wirtualny trener może towarzyszyć ci przez cały dzień). Oczywiście, niektórym wystarczy silna wola i własne umiejętności kulinarne, ale jeśli nie, znajdzie się rada.
Niewątpliwie zwalniający z wiekiem metabolizm to spora przeszkoda w odchudzaniu. Przytyć coraz łatwiej, ale potem zrzucić? Bardzo ciężko. Podobno lekarz pani Bożeny, deklarującej, że jest po pięćdziesiątce, orzekł, że w jej przypadku to już praktycznie niemożliwe. Kobieta się wściekła i to dodatkowo ją zmotywowało. Bardzo chciała zmiany po wakacjach, w trakcie których czuła się upokorzona, załamana swoim wyglądem. Liczyła na wsparcie lekarza, a kiedy go nie otrzymała, zaczęła szukać pomocy w internecie. Przeczytała wpis Bartka Szemraja ze strefy przemian. Wprowadziła dietę 8/16, którą zresztą stosuje do dziś. Po zaledwie 4 miesiącach była lżejsza o 20 kg.
Faktycznie, ten program żywieniowy jest polecany kobietom w wieku okołomenopauzalnym. Kiedy metabolizm zwalnia, zapotrzebowanie kaloryczne spada, powstrzymanie się od jedzenia przez wiele godzin może dobrze zadziałać. Część specjalistów ostrzega jednak, że to dobre rozwiązanie dla osób z nadwagą, ale osoby już otyłe (BMI równe lub większe niż 30) mogą doświadczyć efektu jo-jo (więcej na ten temat). Pani Bożenie w każdym razie ta dieta pomogła i na razie się sprawdza. Zapewne także dlatego, że po osiągnięciu celu kobieta nie wróciła do starych nawyków i zwraca uwagę nie tylko na porę posiłków, ale także ich skład i jakość.
Same banały? Każdy to wie? Bardzo możliwe. Ważne tylko, by wprowadzić je w życie.