Kukurydza - zboże znakomite nie tylko dla tych, którzy unikają glutenu

Świeża kukurydza w sezonie kusi nas na niemal każdym straganie. Przez cały rok jest dostępna importowana, "prawie" świeża, mrożona, w puszce... Kino wydaje się nie móc bez niej żyć. Choć uprawiana od siedmiu tysięcy lat, w Polsce w ubiegłym wieku spożywana była głównie przez zwierzęta hodowlane. Czy kukurydza zasługuje na obecność na naszych stołach? Co ona w sobie ma?

Tak naprawdę nie jest ani warzywem, ani owocem, chociaż czasem załapuje się do tych kategorii, ze względu na zastosowanie czy zawartość cukru (zwłaszcza kukurydza cukrowa). Kukurydza (Zea), czyli trawa przynależna do wielichnowatych, prze Kolumbem znana była jedynie na kontynencie amerykańskim; uprawiana na terenach od wschodniej Kanady aż po Ziemię Ognistą, na południowym wybrzeżu Ameryki Południowej. Hodowano ją nawet w Andach, na wysokości czterech tysięcy m n.p.m. Od końca XV wieku zaczęła systematycznie podbijać cały świat.

Chociaż pod względem wielkości uprawy jest drugim zbożem na świecie (zaraz po pszenicy), zbiory na poziomie 600 milionów ton rocznie czynią z niej królową wśród zbóż.

Kukurydza - kaloryczna, czyli tucząca?

W zależności od przeznaczenia, okresu wegetacji, budowy i rodzaju zawartej skrobi, wyróżniamy ponad 200 typów kukurydzy. Do sałatek czy do garnka najczęściej trafiają jednak odmiany cukrowe - lekko słodkawe, soczyste, o niskiej zawartości skrobi. Nie tylko one nadają się do bezpośredniego spożycia przez człowieka, jednak są najsmaczniejsze. Pod warunkiem, że odpowiednio wcześnie zostaną zebrane. Przerośnięte, intensywnie żółte ziarno nie różni się od paszy. W klimacie umiarkowanym kiedyś nie utrzymywały się smaczne odmiany. Dzisiaj są już jednak i takie, które dobrze znoszą chłody, a coraz dłuższe polskie lato pozwala im właściwie dojrzewać w słońcu.

100 gramów ziarna kukurydzy ma zwykle ok. 380 kcal. Popcornu, powstającego z odmiany kukurydzy pękającej, ok. 500 kcal. Szczęśliwie kukurydza prażona jest bardzo lekka, zatem można jej zjeść całkiem sporo, by dobić do takiego wyniku, porównywalnego do 100 g boczku wieprzowego, czipsów czy chałwy. Zresztą, w przeciwieństwie do pozostałych "bomb kalorycznych", akurat kukurydza w dowolnej formie raczej do nadwagi nas nie doprowadza. Zawiera mnóstwo błonnika, szybko "przelatuje" przez układ pokarmowy, więc zawarty w niej cukier (ponad 15 proc. ziarna) nie odkłada się w postaci tłuszczu. Skrobia jest zresztą cukrem złożonym, więc uwalnia się powoli, zapewniając na dłużej uczucie sytości. Zatem - po tym kalorycznym posiłku dłużej nie odczuwamy głodu, co zasadniczo chroni nas przed pochłanianiem kalorii w nadmiarze. Ważny jest także fakt, że kukurydza obfituje w witaminy z grupy B, ułatwiające przyswajanie cukrów. Dzięki nim nie brakuje nam energii, sił, zdolności koncentracji, a nadwaga nie grozi. No, chyba, że tę kukurydzę utopimy w tłuszczu, popijemy piwem... Wtedy jasne, że może się to źle skończyć. Sama kukurydza krzywdy nam nie zrobi.

Zobacz wideo

Kukurydza dla serca, nerwów, dla skóry...

Kukurydza to ceniony element diety osób chorych na celiakię lub rezygnujących z glutenu z innego powodu (alergia, czasem zespół Aspergera). Sprawdza się na śniadanie (w postaci płatków), umożliwia przygotowanie bezpiecznych wypieków (mąka kukurydziana jest dość łatwo dostępna), może być dodatkiem do niemal każdego posiłku. Oczywiście i osoby, które nie stosują diety eliminacyjnej, mają powody, by wprowadzić kukurydzę do menu: nie tylko dla smaku, ale przede wszystkim dla zdrowia.

Poza wspomnianymi witaminami grupy B, mającymi także zasadniczy wpływ na funkcjonowanie układu nerwowego czy procesy rozwojowe u dzieci, w ziarnie kukurydzy sporo jest także:

  • witaminy A, znakomicie wpływającej na stan skóry (jej koloryt i jędrność, widzenie (zapobiega choćby tzw. kurzej ślepocie), układ krążenia i odporność.
  • witaminy C, a ta to kolejny sojusznik naczyń krwionośnych i układu immunologicznego.

Ponoć to bogactwo przeciwutleniaczy w kukurydzy czyni z niej źródło młodości i ważny składnik diety przeciwnowotworowej (uwaga - kukurydza nie leczy, a ogranicza ryzyko).

Żelazo, potas, fosfor, magnez, selen i wapń, kolejne kukurydziane skarby, sprawiają, że lubią ją także nasze zęby, serce, kości, że poprawia nam humor i ogólną formę organizmu. Nie bez znaczenia jest też trzyprocentowa zawartość dobrego białka i nienasyconych kwasów tłuszczowych (niewiele ponad jeden proc.).

Skoro kukurydza obfituje w witaminy i minerały, dlaczego przygotowywane z niej płatki, są w specjalny sposób niejednokrotnie w nie dodatkowo wzbogacane? Otóż zboża, w tym kukurydza, w wyniku obróbki, dzięki której zmieniają się w płatki, tracą wiele cennych składników. Dobrze, gdy producent je potem "oddaje".

Kolba czy popcorn?

Najzdrowsza jest kukurydza surowa. Na pewno fantastycznym przysmakiem jest kukurydza gotowana. Gotowanie, ani mrożenie nie pozbawia produktów aż tak wielu cennych składników, jak powszechnie się sądzi, zatem po sezonie i tę z zamrażarki warto jeść.

Przeszkadza wam zbyt twarde ziarno? Zawsze miękka jest kukurydza z puszki. Zazwyczaj smaczna, chociaż smakosze twierdzą, że importowana wciąż lepsza niż krajowa. Jest idealnym dodatkiem do sałatek. Pełnoziarnista, więc zdrowa... zasadniczo. Proces konserwacji obniża jej wartość, ale - uwaga - można dostać kukurydzę w puszce bez konserwantów. Informacja na opakowaniu.

Miłośnicy popcornu mogą odetchnąć z ulgą: prażona kukurydza nie jest samym złem. Oczywiście ta, którą pamiętamy z dzieciństwa (z tłuszczu, okopconego garnka), zdrowa nie była. Współczesna, z mikrofalówki - ma większość zalet tej świeżej. Uwaga! Kinowa bywa zbyt słona i tłusta. Domowa, niekoniecznie odmiana maślana czy dodatkowo solona, zazwyczaj jest bezpieczna. Nie dajmy się jednak zwariować. Jeśli nie chodzisz do kina częściej niż raz w tygodniu, raczej ci kinowy popcorn szkody nie wyrządzi.