Przewlekle chorzy praktycznie wyrzuceni z programu szczepień. Znowu za policją i prokuraturą

Masz cukrzycę, nadciśnienie, astmę? Jesteś po zawale? Przeszedłeś chemioterapię lub radioterapię w 2019 roku? Chorujesz na mukowiscydozę czy nadciśnienie płucne, więc jesteś szczególnie narażony lub narażona na ciężki przebieg COVID-19? Jeśli nie należysz do grupy 60+, to cię szybko NIE ZASZCZEPIĄ. Nawet pacjenci onkologiczni zniknęli zupełnie z systemu, poza bardzo nielicznymi wyjątkami.

Chyba już wszystkim zobojętniało permanentne zamieszanie ze szczepieniami. Problemy z dostawami, dystrybucją, zapisami, rejestracją, grupami wiekowymi, dodatkowymi dawkami (co można z nimi robić), usuwaniem pacjentów z systemu, priorytetowym potraktowaniem agentów wywiadu i prokuratorów... Przyjęliśmy do wiadomości, że niemożliwe jest stworzenie wiarygodnego systemu, że czekanie się przedłuża, że dawki się marnują (bo lepiej wylać, niż zaszczepić nieuprawnionych). Itd, itp. A jednak to, jak Narodowy Program Szczepień traktuje osoby przewlekle chore, jest absolutnie nie do przyjęcia.

Wyciszyć aferę, robić swoje

Ściema, fikcja, pokazówka. Tak najkrócej można podsumować "przeniesienie pacjentów przewlekle chorych z drugiego etapu szczepień do pierwszego", co ogłoszono w styczniu 2021 roku. Po fali publikacji i społecznej niechęci dla pomysłu, by przed chorymi pacjentami szczepić mundurowych, rząd "zareagował". Michał Dworczyk, koordynator programu szczepień, poinformował, że przewlekle chorzy będą traktowani priorytetowo, a szczegóły poznamy z powstającej nowelizacji przepisów (wszystko na ten temat). Jeszcze pod koniec stycznia Ministerstwo Zdrowia donosiło, że prace trwają, by dla wszystkich nowe wytyczne były jasne (więcej na ten temat).

Podziałało. Atmosfera ostygła, opóźnienia w programie przykryły temat samych uprawnionych. Ponieważ wcześniej otrzymaliśmy wykaz chorób upoważniający do wcześniejszego szczepienia (zobacz nieaktualny wykaz w naszej publikacji), wydawało się, że tu zasadniczych zmian nie będzie, co najwyżej kolejność. O naiwności! Program został wywrócony do góry nogami.

Jak nas poinformowała Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z biura komunikacji Ministerstwa Zdrowia, obecnie prawo do szczepienia w etapie pierwszym, poza seniorami i wybranymi grupami zawodowymi, ze względu na stan zdrowia mają wyłącznie osoby:

  1. dializowane z powodu przewlekłej niewydolności nerek,
  2. z chorobą nowotworową, u których po dniu 31 grudnia 2019 r. prowadzono leczenie chemioterapią lub radioterapią,
  3. poddawane przewlekłej wentylacji mechanicznej (wspierane respiratorem),
  4. po przeszczepach komórek, tkanek i narządów, u których prowadzono leczenie immunosupresyjne.

I tyle. Koniec listy. Żadne: " między innymi", jak komunikowano na konferencjach prasowych. Konsekwencje? Więcej niż poważne.

Dlaczego to jest takie istotne?

Skoro aktualnie problem, żeby się zaszczepić, mają nawet seniorzy 80+, jakie to ma znaczenie, kto jest w etapie II czy I? Oczywiście, wszyscy zakładamy, że lada dzień szczepienia ruszą jednak pełną parą i wtedy miejsce w kolejce będzie mieć znaczenie. Koordynatorzy szczepień tłumaczą, że jest to ważne także teraz, gdy osoba umówiona na szczepienie nie zgłosi się w wyznaczonym terminie lub zostanie zdyskwalifikowana (np. z powodu aktywnej infekcji). Wówczas, żeby rozmrożone szczepionki się nie marnowały, lekarze mogą zaszczepić osobę z tego samego etapu szczepiennego, która zdoła dotrzeć do punktu szczepień w określonym czasie.

Lekarze w niektórych punktach szczepiennych zaczęli już nawet tworzyć takie listy pacjentów szczególnie narażonych na ciężki przebieg COVID-19, czekających pod telefonem i gotowych zgłosić się na wezwanie. Niestety, nic z tego.

Zgodnie z aktualną listą - może to być prokurator czy nauczyciel, ale już 20-latek z białaczką nie, jeśli w 2020 lub 2021 roku nie dostał chemioterapii. Gdy chemioterapia dopiero go czeka lub odbyła się w 2019 roku czy wcześniej, szczepienie w etapie I się nie należy.

W tej samej sytuacji są osoby po zawale, udarze, z mukowiscydozą, cukrzycą, nadciśnieniem płucnym (TNP) czy nadciśnieniem zakrzepowo-zatorowym (CTEPH). Ci pacjenci są szczególnie narażeni na ciężki przebieg chorób, ponieważ już ze względu na chorobę podstawową ich układ sercowo-naczyniowy oraz płucny jest mocno uszkodzony. Nierzadko również chorzy z TNP i CTEPH cierpią na choroby współistniejące, głównie onkologiczne. Z tego względu boją się o swoje zdrowie i życie i apelują do Ministerstwa Zdrowia o włączenie ich do I grupy szczepień.

Prośbę o nagłośnienie tej sprawy wystosowała do nas fundacja Instytut Świadomości, reprezentująca takich pacjentów. Nawet łagodny przebieg COVID-19 może u nich spowodować ciężką niewydolność oddechowo-krążeniową, a nawet śmierć.

Ośrodek, w którym pracuję, opiekuje się ok. 300 pacjentami z tętniczym i zakrzepowo-zatorowym nadciśnieniem płucnym. Od początku pandemii na COVID-19 zachorowało 22 pacjentów. Czterech zmarło, co daje śmiertelność na poziomie 18 proc., czyli bardzo dużo w porównaniu z populacją ogólną, w której śmiertelność wynosi kilka procent. Dodatkowo, na nadciśnienie płucne chorują często bardzo młodzi ludzie, więc czekając w normalnej kolejce, znajdą się niestety na końcu kolejki do szczepień

- denerwuje się prof. Marcin Kurzyna, Kierownik Kliniki Chorób Zakrzepowo-Zatorowych w Europejskim Centrum Zdrowia Otwock, który przyłączył się do apelu o priorytetowe potraktowanie najbardziej potrzebujących chorych.

Gdzie ta troska o najsłabszych?

O szczególnym zagrożeniu dla tych pacjentów mówił już na początku pandemii prof. Adam Witkowski, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Trzeba jednak pamiętać, że lista grup pacjentów ciężko chorych, pozbawionych przywileju wcześniejszego szczepienia, jest niepokojąco długa. W Polsce główny zabójca to choroby układu sercowo-naczyniowego. Udar i zawał często chodzą w parze z COVID-19 (więcej na ten temat). Dla pacjentów, którzy to przetrwali, priorytetu nie ma.

"Pacjenci onkologiczni" w zdecydowanej większości także nie zostali potraktowani w sposób priorytetowy, chociaż wielokrotnie komunikowano (także ci, którzy odpowiadają za program szczepień w Polsce), że w tej grupie śmiertelność z powodu COVID-19 jest wyższa nawet niż wśród seniorów. Ustalenie, że szczepionka należy się wyłącznie tym, którzy w ubiegłym lub bieżącym roku przeszli chemioterapię lub radioterapię, gdy przez wiele miesięcy leczenie chorych było sparaliżowane, diagnostyka i leczenie opóźnione, musi zdumiewać. Tym bardziej, że szczepionka nie należy się także pacjentom zdyskwalifikowanym do takiego leczenia, niedawno operowanym i jeszcze przed leczeniem, a także wszystkim tym, którzy są leczeni nowocześnie, z pomocą terapii celowanych, biologicznych, w tym analogów somatostatyny (np. chorzy ze złośliwymi guzami NET trzustki i jelit).

Wprawdzie te nowoczesne terapie budzą wątpliwości i część specjalistów traktuje tę chemioterapię i radioterapię jako taki "skrót myślowy", odpowiedź z MZ na wprost zadane pytania o takich pacjentów pozbawia tej nadziei. Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z odsyła nas wyłącznie do tej krótkiej listy.

Gdzie jest zatem reszta chorych?

Oczywiście, nie ma szczepionki dla wszystkich chorych i istotne było wyselekcjonowanie grupy najbardziej potrzebujących. Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że ta lista jest sprawiedliwa, przemyślana i sensowna. Dlaczego?

W oficjalnej odpowiedzi czytamy, że zgodnie z Narodowym Programem Szczepień do ustalenia grup priorytetowych, które mają zostać zaszczepione w każdym z etapów, przeprowadzono ocenę w oparciu o:

  1. ryzyko narażenia na zakażenie,
  2. ryzyko poważnego zachorowania i śmierci,
  3. ryzyko społeczno-ekonomiczne i ryzyko transmisji.
Lista chorób przewlekłych została zarekomendowana przez Radę Medyczną i będzie podlegać aktualizacji oraz priorytetyzacji wraz z pojawiającymi się nowymi dowodami naukowymi oraz informacjami instytucji oceniających i dopuszczających na rynek szczepionki przeciwko COVID-19

- zapewniają urzędnicy.

Skład Rady Medycznej

Trochę trudno w to uwierzyć w kontekście wyrzucenia z listy priorytetowej wielu chorych z rakiem trzustki, białaczkami, po zawale... Z drugiej strony - w składzie Rady są eksperci i skoro takie rekomendacje są ich dziełem, skąd te wątpliwości lekarzy zajmujących się pacjentami z nadciśnieniem płucnym?

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska przypomina, że osoby z chorobami przewlekłymi (poza tą grupką spełniającą kryteria etapu I) znajdują się w etapie II. Pomijając fakt, że to mało pocieszające, bo to wciąż oznacza szczepienie po policjantach i nauczycielach, wcale takie pewne nie jest.

Oficjalny dokument, do którego odsyła urzędniczka, w ogóle nie uwzględnia w II etapie chorób przewlekłych. Nie ma ich też w etapie III. Po prostu chorzy wylecieli z tabelki. Oto zrzut ekranu z tej strony, z 14.02.2021.

embed

Co ciekawe - na końcu jest informacja, że w zastępstwie w zasadzie można szczepić każdego, ale koordynatorzy szczepień twierdzą, że bezpośrednio dostali zupełnie inne zalecenia (ewentualnych zastępstw w ramach jednego etapu szczepiennego). Po psychozie w związku ze "szczepieniem celebrytów", niewykluczone, że na wszelki wypadek lepiej będzie dawki marnować niż wykorzystywać.

Zresztą, ciężko chorzy pacjenci nie powinni czekać na okazję, a na jasnych zasadach trafić do systemu.

Na to się jakoś nie zanosi.

Zobacz wideo