600 alertów dziennie, 800 hospitalizacji, wydane ok. dwa miliony złotych. Sprawdzamy, co się dzieje z Programem Domowej Opieki Medycznej

Eliza Dolecka
W listopadzie 2020 r. minister Adam Niedzielski ogłosił wdrożenie Programu DOM, w ramach którego pacjenci z COVID-19, leczeni w warunkach domowych, mieli otrzymywać pulsoksymetry i być objęci całodobowym nadzorem medycznym. Potem o projekcie zrobiło się cicho. Sprawdzamy, jak działa w praktyce.

To może być szansa na ratunek w razie trzeciej fali pandemii, jeśli system opieki zdrowotnej znowu znajdzie się na skraju wydolności. Obecnie system jest mocno obciążony, a miejscami przeciążony, jednak zasadniczo udaje się zorganizować podstawową pomoc medyczną. Przy drastycznym wzroście zachorowań, każde rozwiązanie odciążające lekarzy, choćby w zakresie triażu (ustalania, kto najpilniej potrzebuje pomocy) czy decydowania, do kogo wysłać karetkę, może być na wagę złota.

Program Domowej Opieki Medycznej DOM polega przede wszystkim na regularnej kontroli saturacji (wysycenia tlenem) krwi u pacjentów z COVID-19, leczonych w warunkach domowych:

embed

zrzut ekranu ze strony www.gov.pl

Pacjenci dostają do domu pulsoksymetry. Jeśli korzystają z aplikacji PulsoCare, a ich wyniki budzą niepokój, system wszczyna alarm. Czasem oczywiście jest on fałszywy (wystarczy źle założyć urządzenie na palec). Jeśli jednak nieprawidłowość się potwierdza, do chorego wysyłana jest karetka. Przynajmniej teoretycznie.

Czytaj więcej o projekcie DOM

Nie słyszeli, nie korzystają

Nie było łatwo znaleźć lekarza POZ, który dobrze zna ten system i korzysta z niego na co dzień, proponując rozwiązanie chorym, sprawdzając, czy sobie dobrze radzą. Większość wypowiedzi była w tym tonie:

Nie mam czasu na obsługę kolejnego systemu, niestety. Starsi pacjenci dostają urządzenia od ręki, więc jakiś tam monitoring mają. Młodsi sami kupili pulsoksymetry. Mam tu teraz kaszanę ze szczepieniami. Wystarczy. Nie dość, że opiekun już trzeci raz bierze opiekę na seniora, żeby z nim dojechać, to ja też muszę cały grafik mojej rodziny przestawiać. Łącznie z babciami, żeby się dziećmi zajęły. Dobrze, że część osób starszych jakoś się trzyma.
Moi pacjenci mają pulsoksymetry prywatne i nie chcą zdawać się na ten system. Urządzenia przyjeżdżają po kilku dniach. W zasadzie wtedy, gdy największe niebezpieczeństwo już mija.

W końcu trafiliśmy na lekarza, który DOM chwali. Paweł Stelmaszek, lekarz rodzinny z przychodni Jutro Medical (w ramach umowy z NFZ) zapewnia, że pulsoksymetry przyjechały szybko nie tylko do przychodni, ale bez problemu dotarły także do samych chorych. Pacjenci objęci programem z tej placówki na szczęście przechodzili infekcję na tyle łagodnie, że nie trzeba im było udzielać pomocy i sprawdzać w praktyce działania alertu.

Dzięki projektowi mogę spać spokojniej, nie martwiąc się o swoich pacjentów z COVID-19, zwłaszcza tych samotnych. Osobiście uważam, że to dobry krok w kierunku wprowadzania innowacji w ochronie zdrowia.

Ile alertów?

Poprosiliśmy więc Ministerstwo Zdrowia o podsumowanie projektu. Oto dane na koniec stycznia 2021.

  • Od listopada z programu skorzystało 145 tysięcy pacjentów z grupy wiekowej 55+, czyli kwalifikowanych do programu automatycznie.
  • Lekarze POZ skierowali do programu 4 tysiące pacjentów.
  • Pacjentów, którzy samodzielnie wypełnili formularz kwalifikujący do udziału w programie, było 9 tys.

Według MZ: "Proces dostarczania pulsoksymetru przebiega bardzo sprawnie i terminowo".

Ile razy system ostrzegł o pogorszeniu stanu zdrowia chorego i przyczynił się do uratowania zdrowia/życia ludzkiego?

Justyna Maletka, biuro komunikacji Ministerstwa Zdrowia:

Codziennie przekazywanych jest ponad 600 alertów, dotychczas wezwano karetkę do prawie tysiąca pacjentów. Ponad 800 pacjentów wymagało hospitalizacji.

Ile nas to kosztowało?

Dotychczas prace rozwojowe oraz wsparcia systemu kosztowały ponad 1,8 mln zł netto. Dużo? Mało? Warto to rozwijać? Konsultanci krajowi medycyny rodzinnej, chorób zakaźnych oraz anestezjologii i intensywnej terapii we współpracy z Radą Medyczną przy Premierze RP, którzy opracowali zalecenia dotyczące postępowania u osób z chorobą COVID-19, leczonych w domu, popierają system PulsoCare i projekt DOM.

Skala może nie jest imponująca. Aktualnie w szpitalach leży ponad 12,5 tysiąca pacjentów z COVID-19, liczba ofiar śmiertelnych w Polsce zbliża się do 40 tysięcy, stan na 09.02.21. W listopadzie 2020 r., gdy program ruszał, mieliśmy ponad 400 tysięcy aktywnych zakażeń. Łącznie 800 skierowań do szpitala przez prawie trzy miesiące, gdy niejednokrotnie kilkaset osób potrzebowało hospitalizacji jednego dnia, nie robi pewnie wrażenia. Oznacza jednak realną pomoc dla kilkuset osób. Niewątpliwie to nie jest program wydmuszka na papierze i przyczynia się do ratowania życia ludzkiego.

Zobacz wideo