Lekarz o tegorocznych szczepieniach przeciw grypie: Kolejki jak w PRL-u. Jeszcze nikt ze szczepionką nie wrócił

Ministerstwo Zdrowia umywa ręce, bo "nie zamawia i nie kupuje szczepionek". Producenci twierdzą, że zapewniona liczba dawek jest zgodna z podjętą przez Ministra Zdrowia decyzją refundacyjną. Polacy biją się o szczepionki, bo wszystko wskazuje na to, że w tym sezonie uda się zaszczepić przeciw grypie jedynie co dwudziestemu rodakowi.

Według wszelkich wiarygodnych szacunków - dla ok. 38 milionów Polaków przewidziano niespełna dwa miliony szczepionek przeciw grypie. Cudu nie będzie, ta pula drastycznie nie urośnie, bo zainteresowanie szczepieniami na całym świecie jest olbrzymie. Wszystko wskazuje na to, że grypa sezonowa nie tylko może zaatakować równocześnie z SARS-CoV-2, co już oznacza nadmierne obciążenie dla układu odpornościowego, ale przede wszystkim stanowi wrota dla nowego wirusa, uszkadzając nabłonek układu oddechowego (więcej na ten temat).

Szczepionka to nie respirator czy maseczka

W zasadzie sami jesteśmy sobie winni. W ostatnich dziesięciu sezonach grypowych stan zaszczepienia przeciw grypie w całej populacji utrzymywał się na niskim poziomie, nieznacznie przekraczając trzy procent. Ubiegły sezon był rekordowy, gdy osiągnęliśmy w Polsce 4,12 proc. wyszczepienia, dzięki akcjom bezpłatnych szczepień w zakładach pracy, gminach itd. Trudno polski rynek traktować priorytetowo. Przykładowo: co roku przeciw grypie szczepi się co drugi Holender i ponad 60 proc. Brytyjczyków. Jeśli rzeczywiście dodatkowo nikt o nasze interesy szczególnie nie zadbał, chociaż sytuacja pandemiczna dawała podstawy, by spodziewać się znacznie większego zainteresowania szczepieniami, producenci gdzie indziej dobijali targu.

Zwracamy uwagę, że Ministerstwo Zdrowia nie zamawia ani nie kupuje szczepionek. To producent, składając wniosek o refundację, oświadcza, że dostarczy daną ilość szczepionek. (...) Na dziś mamy potwierdzoną gotowość dostaw ok. 1,8 mln szczepionek przeciwko grypie. Kolejne 200 tys. jest już zadeklarowanych przez producentów. Nadal jednak prowadzone są rozmowy o możliwym zwiększeniu aprowizacji polskiego rynku w kolejne partie szczepionek. Pierwsze dostawy dotarły już na rynek

- poinformowała nas w piątek w imieniu rzecznika prasowego Joanna Koc z Biura Komunikacji Ministerstwa Zdrowia.

Trudno zrozumieć, że umowa jest jakby jednostronna i po co producenci w ogóle "deklarują gotowość", skoro resort szczepionek nie zamawia. Nie jest też jasne, dlaczego akurat szczepionki przeciw grypie znalazły się poza szczególnym zainteresowaniem urzędników, skoro to niezwykle istotny element profilaktyki zdrowotnej. W zakup respiratorów czy środków ochrony (jak maseczki) pracownicy ministerstwa, w tym sam minister, angażowali się bardzo mocno. Najwyraźniej polityka lekowa w Polsce robi się sama i ostatnio kiepsko jej idzie.

Zobacz wideo

Jeśli wreszcie na rynku pojawi się szczepionka przeciw COVID-19, Polacy znowu mogliby zostać pominięci, skoro przedstawiciele władz wielokrotnie deklarowali, że nie muszą uczestniczyć we wspólnych negocjacjach unijnych. Mieliśmy sami sobie poradzić. Zapewne tak jak teraz ze szczepionką na grypę. Szczęśliwie wygląda na to, że ktoś, po czasie, wyciągnął jednak wnioski, bo w ubiegłym tygodniu minister Adam Niedzielski zapowiedział jednak współpracę z Unią Europejską w tym zakresie.

W przypadku szczepionki na grypę to już jednak nie pomoże.

Ile chcieli, tyle będzie

Zaskoczeni pismem z Ministerstwa Zdrowia, zapytaliśmy jednego z producentów tegorocznej szczepionki, czy rzeczywiście resort nie miał wpływu na to, ile dawek otrzymają Polacy. Producent widzi to inaczej:

Spółka AstraZeneca Pharma Polska zapewniła ilość dawek zgodną z podjętą przez Ministra Zdrowia decyzją refundacyjną, wywiązując się tym samym ze swoich zobowiązań.  Prowadzimy obecnie z przedstawicielami strony publicznej dialog na rzecz zwiększenia dostaw szczepionek w obecnym sezonie jak również w kolejnych sezonach grupowych. Zwracamy jednocześnie uwagę, że czas pandemii COVID-19 i zwiększony popyt na szczepionki przeciw grypie na świecie, istotnie zwiększył popyt na te szczepionki, a zwiększenie możliwości produkcyjnych w krótkim terminie nie jest łatwe.

Ministerstwo w przesłanym do nas piśmie uspokaja jednak, że "szczepionki na grypę nie są sprzedawane wyłącznie w aptekach jako leki refundowane, ale również jako nierefundowane (poza wskazaniami refundacyjnymi), jak również sprzedawane są dla podmiotów leczniczych celem zaszczepienia pracowników wielu pracodawców, a także istnieje wiele programów samorządowych w zakresie szczepień na grypę. Tak więc pacjenci mogą zaszczepić się bezpłatną szczepionką w ramach programów zdrowotnych, jak również jako personel medyczny podmiotów leczniczych lub aptek, lub mogą zakupić szczepionkę w aptece (z refundacją lub bez), lub wykonać szczepienie komercyjne w podmiocie, który je realizuje".

Dostęp teoretyczny

Możesz więc szczepić się, gdzie zechcesz, gdzie tylko się uda. Rzecz w tym, że może być spory problem ze znalezieniem takiego miejsca. Zdecydowanie więcej osób szuka szczepionek, niż się może zaszczepić. Nie słychać nic o bezpłatnych programach; miejsca, w których co roku zachęcano do szczepień, odsyłają ludzi z niczym.

Tak, będziemy szczepić, na pewno, no ale nie wiem kiedy. No nie wiem, kiedy dzwonić. Trzeba dzwonić i pytać

- mówi przepraszająco pani z przychodni rodzinnej przy ul. Milenijnej w Warszawie i nie podaje nawet przybliżonego terminu. W poprzednich sezonach ta placówka zachęcała do szczepienia ogromnym plakatem, widocznym dla okolicznych mieszkańców nawet z pobliskiego tramwaju.

Zapisujemy pacjentów na listę oczekujących. Można rezerwować maksymalnie dwie szczepionki, ale to i tak fikcja. Zapisałem w jeden dzień z 80 osób, a szczepionek dostałem dopiero kilka. W takim tempie to większość załapie się na następny sezon

- przekonuje pracownik sieciowej apteki w Łodzi i dodaje, że sam się jeszcze nie zaszczepił, chociaż słyszał, że ma być zaszczepiony bezpłatnie. "Nikt nie wie, jak to w ogóle ma wyglądać"- dodaje.

Według Ministerstwa Zdrowia: personel podmiotów leczniczych oraz farmaceuci i technicy farmaceutyczni, którzy wykonują zawód w aptece lub w punkcie aptecznym, będą szczepieni na koszt Narodowego Funduszu Zdrowia. Szczepionki przeznaczone dla personelu podmiotów leczniczych nie pochodzą z puli dwóch mln. Jest to odrębna pula szczepionek, na dziś w liczbie 114 tysięcy.

Nie zaszczepił się jeszcze także Mikołaj, młody lekarz rodzinny, przyjmujący w dwóch przychodniach, obecnie na stażu w szpitalu.

To jakieś wariactwo. Pacjenci skarżą się, że kolejki po szczepionkę jak w PRL-u po mięso. Wystawiłem pełno recept, ale na razie nikt ze szczepionką nie wrócił, więc nikogo nie zaszczepiliśmy.

Choroby współistniejące doprecyzowane

Od początku września w Polsce obowiązuje nowa lista leków refundowanych, na której znalazły się dwie szczepionki przeciw grypie dla dorosłych: 

  1.  VaxigripTetra, objęta refundacją we wskazaniu: czynne uodpornienie osób powyżej 65. roku życia w zapobieganiu grypie wywołanej przez dwa podtypy wirusa grypy A oraz dwa typy wirusa grypy B, które zawarte są w szczepionce. Odpłatność szczepionki dla pacjenta we wskazaniu wiekowym wynosi 22,88 zł (dla pozostałych ok. 46 zł). Dla seniorów w wieku powyżej 75+ szczepionka VaxigripTetra jest bezpłatna; 
  2. Influvac Tetra, objęta refundacją we wskazaniu: profilaktyka grypy u osób w wieku od 18. roku życia do 65. roku życia o zwiększonym ryzyku wystąpienia powikłań pogrypowych. Odpłatność tej szczepionki dla pacjenta w tym wskazaniu wiekowym wynosi 24,95 zł. 

Dla dzieci szczepionką ujętą w wykazie jest produkt Fluenz Tetra (szczepionka donosowa) objęta refundacją we wskazaniu: zapobieganie grypie u dzieci w wieku od ukończonego 24. miesiąca życia do ukończonego 60. miesiąca życia. Odpłatność szczepionki dla pacjenta w tym wskazaniu wiekowym wynosi 47,87 zł (bez refundacji ok. 96 zł).

Absolutną nowością jest nie tylko szczepionka donosowa (drugi sezon na polskim rynku), ale i dofinansowanie pacjentów z grupy podwyższonego ryzyka, czyli z tzw. chorobami współistniejącymi.

W sytuacji, gdy choroby współistniejące miały być "usprawiedliwieniem" ciężkiego przebiegu COVID-19 i zgonów pacjentów, doprecyzowanie, czym są choroby współistniejące, dla urzędników było realnie niemożliwe (więcej na ten temat). Teraz gdy w grę wchodzi wydawanie pieniędzy z puli budżetowej, udało się stworzyć konkretną listę chorób, których zdiagnozowanie upoważnia do zniżki. Jeśli, jakimś cudem, już kupią szczepionkę.

Częściowa refundacja szczepionki Influvac Tetra przysługuje pacjentom z:

  • niewydolnością układu oddechowego,
  • astmą oskrzelową,
  • przewlekłą obturacyjną chorobą płuc,
  • niewydolnością układu krążenia,
  • chorobą wieńcową,
  • niewydolnością nerek,
  • nawracającym zespołem nerczycowym,
  • chorobami wątroby,
  • chorobami metabolicznymi (w tym cukrzycą),
  • chorobami neurologicznymi i neurorozwojowymi,

a także u chorych po transplantacji narządów i w stanach obniżonej odporności (w tym po przeszczepie tkanek i chorujących na nowotwory układu krwiotwórczego) oraz u kobiet w ciąży.

Wszystko jasne? Nie do końca, bo lekarze są zaniepokojeni choćby nieuwzględnieniem chorób rzadkich i nie mają pewności, czy refundacja przysługuje wszystkim pacjentom onkologicznym, skoro wymieniono jedynie nowotwory układu krwiotwórczego. Są też zdziwieni, że nie przewidziano wsparcia pacjentów z nadciśnieniem tętniczym i wadami serca. Choroba niedokrwienna (wieńcowa) i niewydolność układu krążenia to jednak niewiele, skoro wiemy, że grypa trafia prosto w serce.