Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. Większość Polek bez dostępu do szczepionek przeciw rakowi szyjki macicy

Szczepionek przeciw HPV (wirusom brodawczaka ludzkiego, pierwotnym sprawcom raka szyjki macicy) nie ma w polskich aptekach i hurtowniach od wielu miesięcy. Ministerstwo Zdrowia umywa ręce, producenci zapowiadają, że będzie lepiej, ale ciężko o konkrety. Tymczasem dla zdrowia reprodukcyjnego Polek ważny jest czas. Najwyraźniej, wbrew deklaracjom, nie jest ono priorytetem dla decydentów.

Szczepienia przeciw HPV nie są w Polsce obowiązkowe, ale dzięki programom samorządowym miały stać się powszechnie dostępne. Śladem Australii, która od 2007 roku prowadzi powszechne bezpłatne szczepienia dziewcząt i chłopców, mieliśmy w przyszłości być krajem wolnym od raka szyjki macicy. Wpisano to nawet do Narodowej Strategii Onkologicznej.

Z dostępem do szczepień dla większości młodzieży (a to ją przede wszystkim trzeba szczepić) w praktyce jest jednak gorzej niż było. Szczepionki po prostu nie kupisz, nawet jeśli cię na nią stać (wydatek łącznie ok. 1400 złotych).

Bezpłatne szczepienia zablokowały sprzedaż bezpośrednią w aptekach, a programy samorządowe dotyczą jedynie wybranych roczników dziewcząt (i czasem też chłopców). Przykładowo w stolicy nie były i nie będą szczepione dzieci, które mają obecnie więcej niż 14 lat. Zresztą - wcale nie ma pewności, że program w przyszłości będzie kontynuowany. Był zaplanowany jedynie na lata 2019-21.

Tam, gdzie programu nie finansuje samorząd, nie szczepi się już żadnych roczników. Szczepionek nie mogą dzieciom zapewnić rodzice, nawet jeśli bardzo tego chcą, mają świadomość zagrożenia i znaczenia szczepień, a rodzina należy do grupy wyższego ryzyka zachorowania itd. Lekarze wydają recepty, ale preparatów nie ma nawet w hurtowniach.

Zobacz wideo

Na świecie też nie było lekko

Szczepionka przeciw HPV, czyli wirusom brodawczaka ludzkiego, odpowiedzialnym za 98 proc. przypadków raka szyjki macicy, to nie jest jakaś nadzwyczajna nowość rynkowa. Nie ma więc powodu, by w polskich warunkach była równie dostępna jak kwiat paproci. To sprawdzona metoda profilaktyczna o dowiedzionej skuteczności. Od lat piszemy o niej, głównie w kontekście zdrowia kobiet, bo to dla nich HPV stanowi największe zagrożenie. Co cztery godziny z powodu raka szyjki macicy umiera Polka. Pierwotny sprawca to wirus.

Wszystko o tym, jak HPV wpływa na zdrowie mężczyzn i jakie schorzenia wywołuje

Odkrycie, że to wirusy są odpowiedzialne za rozwój raka szyjki macicy, zapewne do tej pory uratowało życie milionom kobiet na całym świecie. Harald zur Hausen, uczony, który tego dokonał, w 2008 roku został uhonorowany Nagrodą Nobla. W latach 80. ubiegłego wieku wraz z zespołem dowiódł niepodważalnie związek między zakażeniem HPV a rakiem. Musiało jednak jeszcze sporo wody upłynąć, nim wiedza zamieniła się w konkret, czyli zbawienną dla kobiet szczepionkę.

Rynek farmaceutyczny nie widział potencjału finansowego w zwalczaniu zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV). Nie wierzono, że ktokolwiek kupi szczepionkę, więc prace nad nią szły niemrawo - zajęły kilkanaście lat, z tego tak naprawdę ostatni rok oznaczał intensywne, zmierzające wreszcie do sukcesu, prace.

Wszystko na ten temat:

Ruszyło, ale nie u nas

Dziś szczepienia przeciw HPV są prowadzone na całym świecie. W UE i EOG (Europejski Obszar Gospodarczy) programy powszechnych szczepień dziewcząt prowadzi 30 z 31 krajów (wszystkie z wyjątkiem Polski). W 11 z nich realizowane są także programy "szczepień wychwytujących" w starszych grupach wiekowych. W 14 z 30 krajów (w tym w Niemczech, Norwegii czy Czechach) programy powszechnych szczepień rozszerzono na populację chłopców. W większości krajów szczepienia są w całości finansowane ze środków publicznych, a w kilku krajach pacjent pokrywa część kosztów (głównie dotyczy to szczepień wychwytujących).*

O co chodzi z tymi szczepieniami wychwytującymi? Rak szyjki macicy to choroba przenoszona drogą płciową. Szczepienie ma największy sens przed inicjacją seksualną. Szczepionki (na europejski rynek dopuszczone są preparaty Cervarix, Gardasil i Gardasil 9, chroniąca przed większą liczbą typów wirusa) mogą być stosowane po 9. roku życia. Uważa się, że w ramach programów profilaktycznych ma to największy sens do ukończenia 15. roku życia. Można szczepić i później (właściwie zawsze ma to jakiś sens, jeśli kobieta jest jeszcze zdrowa), chociaż ochrona u osób, które rozpoczęły już życie seksualne i mogły zetknąć się z bardzo powszechnymi wirusami, jest zdecydowanie mniej pewna. W niektórych krajach możliwe jest szczepienie wychwytujące, czyli u starszych roczników, z częściową refundacją, nawet do 26. roku życia.

A w Polsce? Nieoficjalnie mówi się, że nie jesteśmy rynkiem dla tych szczepionek. Co najwyżej - ryneczkiem. Nawet na bezpłatne szczepienia rodzice nie przyprowadzają dzieci. Tam, gdzie szczepione są dziewczęta nieodpłatnie, frekwencja często nie przekracza 50 proc. W przypadku programów uwzględniających też chłopców, jest jeszcze gorzej. Po co szczepić chłopców? Po pierwsze - żeby nie zakażali partnerek, po drugie - uniknęli rzadkich nowotworów, które wirus może u nich wywołać. Najwyraźniej taka motywacja jest za słaba. Brakuje wiedzy, świadomości, edukacji. Utrudnianie dostępu do szczepionek sytuacji nie poprawi.

Zobacz, gdzie w Polsce są realizowane programy bezpłatnego szczepienia przeciw HPV (mapa)

Polowanie na szczepionkę

To, czy twoje dziecko w ogóle ma szansę na szczepienie, zależy od tego, gdzie mieszkacie i kiedy dokładnie się urodziło.

- Moja teściowa zmarła na raka szyjki macicy. Moja mama właśnie walczy z nowotworem. Mam dwie córki i doskonale rozumiem, jak ważne jest szczepienie - napisała do nas pani Beata, po miesiącach bezskutecznej walki o szczepionkę dla obecnie 14-letniej córki.

Starsza córka pani Beaty jest już pełnoletnia i została zaszczepiona kilka lat temu na koszt rodziców. Młodsza na razie nie ma na to szans.

- Mieszkamy w Warszawie. W 2019 roku ruszył w stolicy program samorządowy, ale okazało się, że nie obejmie mojej córki, chociaż koleżanki z jej klasy były szczepione. Dlaczego? Urodziły się parę miesięcy później. Szczepienia dotyczyły bowiem wyłącznie rocznika 2007, a już 2006, w którym urodziło się moje dziecko, nie. Możliwość mieli też młodsi od córki chłopcy, ale osobiście znam zaledwie jeden przypadek, że rodzice zdecydowali się z programu skorzystać.

Wściekłam się bardzo, bo rówieśnica mojej córki, ale mieszkająca we Wrocławiu, miała prawo do szczepienia. Przebolałam to jednak i postanowiłam ją zaszczepić, jak kiedyś starszą, na własny koszt.

I wtedy się zaczęło.

- Tematem na serio zajęłam się dopiero w drugiej połowie 2020 roku. Uznałam, że na szczepienie jeszcze jest dość czasu, co najmniej dwa lata, więc spieszyć się z kupnem szczepionki nie muszę. O naiwności! - kontynuuje pani Beata.

- Pandemia wydawała mi się na początku rozsądnym uzasadnieniem problemów z zaopatrzeniem, ale wreszcie w aptece usłyszałam, że Gardasilu w Polsce już nie ma od dawna i już nie będzie. Pediatra wypisała więc receptę na Cervarix, twierdząc, że zna przypadek, gdy rodzicom ten preparat akurat udało się zdobyć. "Zdobyć" - brzmi jak jakieś wariactwo, a jednak! No, mnie się nie udało...

W aptece pani Beata usłyszała, że Cervarixu nie ma i według hurtowni farmaceutycznych "dostawy na rynek ogólny w ogóle nie są planowane w tym roku".

Sprawdzamy!

Trudno było uwierzyć w tę relację. Zaczęliśmy więc wyjaśnienia od aptek, które potwierdziły brak preparatów w hurtowniach, a także informację, że to nie jest jakiś chwilowy przestój, a systemowy problem w całym kraju. Od bardzo dawna.

Uderzyliśmy więc do Ministerstwa Zdrowia. Generalnie w kwestii harmonogramu odesłano nas do samorządów, gdyż "nie jest obecnie prowadzona akcja powszechnego szczepienia przeciwko HPV. Takie szczepienia są szczepieniami wpisanymi do kalendarza szczepień jako szczepienie zalecane (a nie - obowiązkowe)".

A co z faktem, że szczepionek fizycznie nie ma? Tym razem to przede wszystkim wina... aptek! Tak przynajmniej wynika z odpowiedzi Agnieszki Pochrzęst-Motyczyńskiej, z biura komunikacji Ministerstwa Zdrowia:

- Sygnał dotyczący odmów sprzedaży przez hurtownie przeanalizujemy, niemniej zwracamy uwagę, że zgodnie z przepisami prawa farmaceutycznego (art. 95a. 1.) w przypadku, gdy podmiot prowadzący aptekę, punkt apteczny lub dział farmacji szpitalnej, nie może wykonać obowiązku zapewnienia dostępu do:

  1. produktu leczniczego wydawanego na receptę,
  2. środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego lub wyrobu medycznego, o których mowa w wykazie określonym w art. 37 ust. 1 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych

- jest obowiązany w ciągu 24 godzin poinformować o tym za pośrednictwem Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi właściwego miejscowo wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego, który ustala przyczyny braku tego dostępu.

Wierzyć się nie chce, że nikt nie zgłosił i nie odnotował braku szczepionki przez wiele miesięcy, a Ministerstwo Zdrowia nic o tym konkretnego nie wie. Szczepionek naprawdę nie ma, poza programami samorządowymi. Sprawdziliśmy u producentów.

GSK I MSD odpowiadają

Producentem szczepionki Cervarix jest koncern farmaceutyczny GSK (Glaxosmithkline), a Gardasilu - MSD (Merck Sharp & Dohme). Zapytaliśmy więc w ich polskich oddziałach, co się z tymi szczepionkami dzieje.

Biuro prasowe GSK poinformowało nas, że dostawy szczepionek dla zakontraktowanych programów samorządowych przebiegają bez zakłóceń. Co z rynkiem ogólnym?

Szczepionka CERVARIX nie jest aktualnie dostępna w sprzedaży aptecznej ze względu na zwiększone zapotrzebowanie na poziomie globalnym. Dostawy przewidujemy pod koniec 2021 r. Jednocześnie pragniemy zapewnić, że dokładamy wszelkich starań, aby pełna dostępność szczepionki nastąpiła najszybciej, jak to będzie możliwe.

Marcin Bodio z MSD Polska przyznaje, że ich szczepionki także nie ma w aptekach, ale deklaruje, że ma być lepiej.

Szczepienie nastolatek przeciw HPV jest priorytetem, dlatego też w roku 2021 firma zwiększyła dostępność produktu, zarówno na potrzeby samorządów zainteresowanych realizacją programu, jak również na potrzeby rynku otwartego. W związku z tym począwszy od kwietnia br. dostępność produktu sukcesywnie będzie się zwiększać, również w aptekach otwartych oraz przychodniach, aby w pełni odpowiedzieć na zapotrzebowanie rynku prywatnego.

Nie jest dobrze

Pani Beacie nie pozostaje więc nic innego, jak czekać na realizację tych zapewnień i załatwić kolejną receptę.

Niepokoić musi jednak fakt, że trwający od miesięcy kryzys nie został dostrzeżony przez decydentów. W kraju, gdzie kobiety nie zgłaszają się na cytologię, a rak szyjki macicy zabija co drugą chorą pacjentkę (chociaż choroba wcześnie rozpoznana jest uleczalna w ponad 90 proc.), szczepienia powinny być priorytetem.

Wydawać by się mogło, że polskie macice zaprzątają umysły rządzących niemal bez przerwy. Niestety, bardzo wybiórczo. Według WHO pojęcie zdrowia reprodukcyjnego obejmuje nie tylko same funkcje reprodukcyjne, ale także troskę o zdrowie układu rozrodczego kobiet i mężczyzn na wszystkich etapach życia człowieka, w tym korzystanie z postępu naukowego i dostęp do właściwej opieki medycznej. U nas deklarowana troska zamienia się w konkret co najwyżej w kwestiach zapłodnienia i ciąży, a i wtedy trudno zauważyć dążenie do osiągnięcia "stanu całkowitego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrego samopoczucia", jak w cywilizowanych krajach przystoi.

* Dane liczbowe, dot. szczepień w Europie, na podstawie: European Centre for Disease Prevention and Control: Guidance on HPV vaccination in EU countries: focus on boys, people living with HIV and 9.valent HPV vaccine introduction, 2020. Stockholm, ECDC, 2020 oraz opracowania Małgorzaty Ściubisz, opublikowanego w "Medycynie Praktycznej".