Czy kurkuma rzeczywiście przynosi realne korzyści zdrowotne

Kurkumina to żółty pigment znajdujący się w kurkumie, roślinie z rodziny imbirowatych. Ma udowodnione właściwości przeciwzapalne i przeciwutleniające. Te cechy próbują wykorzystywać medycyna oraz przemysł nutraceutyczny. Jednak jest z nią pewien problem.

Więcej na temat zdrowia i zdrowego stylu życia przeczytasz na głównej stronie Gazeta.pl.

Kurkuma a kurkumina

Kurkuma jest przyprawą mającą szerokie zastosowanie przede wszystkim w kuchni azjatyckiej (curry). Jest ponadto wykorzystywana w ajurwedzie, tradycyjnej medycynie indyjskiej. Na Zachodzie także zdobyła ogromną popularność. Została doceniona przez branżę kosmetyczną, która wykorzystuje ją do różnych, czasem dość niezwykłych zadań. I tak poleca się ją jako środek odchudzający, upiększający, wygładzający skórę, zwalczający trądzik czy wypryski. Potężny przemysł suplementów diety proponuje kurkumę  jako spowalniacza procesu starzenia się i wzmacniacza odporności. Szacuje się, że globalny rynek kurkumy do  2028 roku osiągnie wartość 191 mld dolarów.

Na łamach weekendowego wydania "Guardiana" pojawił się artykuł podsumowujący, czym jest moda na kurkumę, czy stoją za nią poważne badania naukowe i czego możemy się spodziewać po tej roślinie, jeśli chodzi o jej medyczne zastosowanie.

Kurkuma to zmielone na proszek wysuszone kłącze ostryża długiego. Można też spotkać się z takimi nazwami jak ostryż Zohary, kurkuma długa, ostryż indyjski, szafran indyjski. To roślina z rodziny imbirowatych. Dla medycyny ważny jest jeden jej składnik, a mianowicie związek o nazwie kurkumina. Liczne badania potwierdziły, że ma ona silne działanie przeciwzapalne i przeciwutleniające. Jednak w zwykłej kurkumie znajdziemy niewiele kurkuminy, bo tylko ok. 3 proc. jej wagi. Aby jej działanie na organizm było zauważane, musielibyśmy zjadać około 1000 mg dziennie.

Kurkumina od dawna znajduje się w centrum zainteresowania naukowców. Jak wylicza "The Guardian" obecnie prowadzi się co najmniej 70 badań klinicznych, w których ocenia się efekty działania tej substancji na organizm.

Komu kurkumina mogłaby pomóc?

Nie zdobyliśmy jeszcze niezbitych dowodów i nie mamy zamkniętej listy schorzeń, które kurkumina mogłaby leczyć. Wiadomo tylko, że nadaje się na lek łagodzący ból w zwyrodnieniowym zapaleniu stawów. Obecnie sprawdza się także efekty lecznicze kurkuminy w przewlekłej chorobie nerek, zespole zapalnym jelit, w zwyrodnieniu plamki żółtej, osłabieniu funkcji poznawczych oraz w niektórych rodzajach raka.

Badania prowadzone w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przez zespół z Harvard Medical School sugerowały, że kurkumina zapobiega procesowi tworzenia się nowych naczyń włosowatych. Z angiogenezą nowotworową, czyli właśnie powstawaniem naczyń krwionośnych w guzie, mamy do czynienia w przebiegu wielu nowotworów złośliwych. To skłoniło badaczy do przetestowania kurkuminy w leczeniu niektórych typów raka (rak trzustki, piersi i szpicak mnogi). Niestety, efekty były mizerne, ponieważ nie dało się przeskoczyć pewnego ograniczenia.

Otóż z kurkuminą jest taki kłopot, że jest zbyt wolno wchłaniana przez organizm. Fachowo nazywa się to niską biodostępnością. Chodzi o to, że jeśli nawet zjemy dużo kurkumy (w tym kurkuminy) to i tak uzyskanie odpowiednio wysokiego stężenia kurkuminy we krwi jest niemożliwe. A zatem taki lek nie zadziała, jeżeli jest podawany doustnie.

Zobacz wideo Chcesz się leczyć lub odchudzać ziółkami? Musisz to wiedzieć!

Nadal nie ma przełomu

W XXI wieku pojawiły się nowe pomysły na zwiększenie biodostępności kurkuminy. Próbuje się zatem dostarczać tę substancję do komórek nowotworowych zamkniętą w nanokapsułkach. Inne testowane rozwiązanie to łączenie kurkuminy ze związkiem o nazwie piperyna, który znajduje się w czarnym pieprzu (organiczny związek chemiczny, alkaloid występujący w wierzchniej warstwie owoców). Wydawało się, że jest to sposób na zwiększone wchłanianie kumaryny przez organizm, ale napotkano na szereg trudności. Kolejny pomysł to opakowanie kumaryny w dobrze przyswajalne lipidy (lecytyna sojowa). Tak są przygotowywane różnego rodzaju suplementy stosowane do regeneracji mięśni po treningach.

Obecnie badania kliniczne nad zastosowaniem kurkuminy w onkologii nadal pozostają dość ograniczone. Naukowcy z Medical University of South Carolina (USA) sprawdzają, czy specjalnie spreparowana kurkumina pomaga na raka piersi. A badacze z University of Rochester Medical Center (USA) testują lek z kurkuminą i piperyną na raka prostaty. Oba badania nie przeszły jednak jeszcze do fazy badań z randomizacją i placebo.

Więcej doświadczeń z kurkuminą realizuje przemysł nutraceutyczny, czyli przemysł wykorzystujący substancje występujące naturalnie w przyrodzie do produkcji preparatów łączących wartości odżywcze z wartościami leczniczymi.

Nie ma też jeszcze konkretnych dowodów, że kurkumina pomaga na demencję, zespół zapalny jelit, czy przewlekły ból. Jedynie w przypadku choroby zwyrodnieniowej stawów uzyskano dobre wyniki. Obecnie pewne nadzieje pokłada się w kurkuminie jako leku na depresję (badania prowadzi Uniwersytet w Katanii we Włoszech).

Problem w tym jednak podkreślają naukowcy, że nie tylko nie udaje się dostarczyć organizmowi kurkuminy w odpowiednim stężeniu, ale nawet nie wiadomo dokładnie, jakie ilości tego związku mają działanie terapeutyczne. Zatem wiele jeszcze pozostaje do odkrycia, jeżeli chodzi o medyczne wykorzystanie kurkumy.

Źródła: The Guardian, Grand View Research

Więcej o: