Więcej o zdrowiu przeczytasz na głównej stronie Gazeta.pl.
Philipp Dettmer, autor książki "Immune" i twórca jednego z najpopularniejszych kanałów naukowych na Youtubie (Kurzgesagt) tłumaczy, dlaczego "domowe" wzmacnianie odporności - gdyby tylko było możliwe - byłoby bardzo niebezpieczne. I czy w ogóle można mówić, że jakiś produkt wzmacnia naszą odporność? Nie znamy bowiem obecnie żadnej pigułki, ziela, czy jakiejś innej cudownej substancji, która byłaby w stanie "rozpędzić" układ immunologiczny.
- Przynajmniej na razie nie ma naukowo udowodnionych sposobów na zwiększenie agresywności układu odpornościowego za pomocą pożywienia lub pigułki. A gdyby tak było, używanie ich bez nadzoru medycznego byłoby bardzo niebezpieczne - pisze Dettmer.
Wiedza na temat tego, jak funkcjonuje układ immunologiczny, jest jeszcze mocno niepełna. Obecnie nikt tak naprawdę nie wie, ile, jakich komórek i jak mocno pobudzonych potrzeba, aby system odpornościowy działał optymalnie.
- Jeżeli ktoś ci mówi, że wie, jak wzmocnić twoją odporność, najprawdopodobniej chce ci coś sprzedać - przestrzega ekspert.
- System odpornościowy to złożony i połączony zbiór setek baz i centrów rekrutacyjnych w twoim ciele. Są one powiązane superautostradą, siecią naczyń, równie rozległą i wszechobecną, jak wasz układ sercowo-naczyniowy - pisze Dettmer.
Oprócz narządów i infrastruktury na system odpornościowy składają się miliardy komórek odpornościowych, patrolujących owe superautostrady, gotowych do walki na każde wezwanie. Kolejne miliardy "żołnierzy" stacjonują na granicy naszego ciała, aby nie dopuścić wroga z zewnątrz. W naszym ciele ponadto rozmieszczone są, niczym miny lądowe, miliony białek, które tylko czekają na uaktywnienie.
Układ odpornościowy dba także o zdobywanie i przechowywanie wiedzy na temat każdego możliwego najeźdźcy. Stworzył w tym celu "uniwersytety", w których komórki uczą się rozpoznawać wroga i walczyć z nim. Co więcej, w naszym organizmie istnieje "największa biblioteka biologiczna we wszechświecie", zbudowana dzięki tak zwanej pamięci immunologicznej. Tworzy i przechowuje dane na temat każdego napotkanego w życiu najeźdźcy, potrafi go zapamiętać, aby potem błyskawicznie namierzyć i zidentyfikować.
W swej istocie układ immunologiczny jest narzędziem do odróżniania "innego" od nas samych. Przy czym liczy się tylko to, że jest to "inny", a nie jego intencje. Nieważne, czy naprawdę chce, czy nie chce nas skrzywdzić, wystarczy, że wtargnął na nasze terytorium (czyli do wnętrza organizmu) i dlatego musi być zniszczony. Istnieje bowiem tylko ograniczona "lista gości", której układ immunologiczny pozwala przemieszczać się po naszym ciele.
Ekspert wymienia "rodzaje wojska", którymi rozporządza układ odpornościowy:
Tak skomplikowany system, jak układ odpornościowy, nie poddaje się lekkomyślnie naciskom z naszej strony. I bardzo dobrze. Byłoby skrajnie niebezpiecznie, gdybyśmy próbowali nakłaniać go, na przykład, do bardziej agresywnego działania, a za chwilę starali się uspokoić. Takie wahania "machiny wojennej" to ogromne zagrożenie dla samego organizmu. Komórki odpornościowe mogłyby, na przykład, mnożyć się w nieskończoność, aby zlikwidować niezbyt groźną bakterię, a potem przeoczyć naprawdę niebezpiecznego wroga.
- Dobrze funkcjonujący układ odpornościowy jest bardzo dobry w stosowaniu odpowiednio dobranych sił w przypadku każdej infekcji. Zatem pomysł wzmocnienia systemu, tak aby ten był bardziej agresywny, jest absurdalny - pisze Philipp Dettmer. Równowaga wszystkich elementów - oto, do czego powinniśmy dążyć.
Zalecenia są znane od lat. To racjonalna, zbilansowana dieta, zawierająca składniki, które "lubi" nasza odporność (takie jak owoce, warzywa pełne witamin i minerałów), poparta umiarkowanymi ćwiczeniami lub innym rodzajem aktywności fizycznej. A ponadto - mniej stresów. Oprócz prowadzenia takiego stylu życia, który sprzyja zdrowiu, ważna jest jeszcze genetyka. Ale to już temat na inną rozprawę.
Źródło: BBC News