Nowa moda: ludzie piją wodę za 130 zł, która wywołuje zatrucia. Bo kranówka "to woda z WC z hormonami"

Trend na picie "surowej wody" rośnie w siłę - na razie głównie w USA. Jej zwolennicy przekonują, że ta z kranu lub butelkowa może być trująca i jest pozbawiona substancji odżywczych. Jak jest naprawdę?

Serwis New York Times alarmuje o nowej modzie, która ma swoje, nomen omen, źródło tam, gdzie rodzi się wiele pomysłów i nowych technologii zmieniających świat - w Dolinie Krzemowej (Kalifornia). Tamtejsi biznesmeni, dyrektorzy kreatywni i wynalazcy, a za nimi również pracownicy niższego szczebla i masy ludzi chcących naśladować guru przemysłu komputerowego, zaczęli pić wyłącznie "surową wodę".

Co to takiego? Nic innego, jak niefiltrowana, niesterylizowana woda źródlana, w którą w żaden sposób nie ingerował człowiek czy maszyna. Czyli na przykład taka, która płynie w dzikim strumieniu i którą niektórzy dosłownie kradną na specjalnych nocnych wypadach "po wodę", bo przepływa przez prywatne posesje.

Czy wycięcie pleśni ratuje resztę jedzenia? [NaZdrowie]

Koszt "najczystszej substancji na Ziemi": 13 zł za litr. Tyfus i cholera gratis

Ci mniej odważni sięgają po tę, którą sprzedaje między innymi firma Live Water. Niespełna 10 litrów (2,5 galona) ich "źródlanki" kosztuje 37 dolarów, czyli około 130 zł. Co można dostać za tę cenę? W teorii "najczystszą substancję na Ziemi", która ma zawierać dodatkowo niesprecyzowane probiotyki, bogactwo rozmaitych minerałów i mieć "wspaniały, niepowtarzalny" smak.

O tym, że spożywanie nieprzefiltrowanej wody z nieprzebadanego źródła może się skończyć zatruciem ołowiem, zakażeniem bakteriami przecinkowca cholery czy salmonelli i generalnie poważną szkodą dla zdrowia (zwłaszcza układu pokarmowego), producenci "surowej wody" jednak nie wspominają.

Na swojej stronie informują wprawdzie, że miejsce, z którego czerpią to "starożytne i perfekcyjne źródło życia" zostało dokładnie przebadane pod kątem szkodliwych substancji i bakterii, ale nie podają żadnych szczegółów.

Kontrolująca umysły kranówka

Jej zwolennicy, a także założyciel marki, Mukhande Singh, przekonują natomiast, że to "kranówka" oraz woda butelkowana są wyjałowione z dobroczynnych substancji, a nawet trujące.

Dołącz do Zdrowia na Facebooku! >>

- Kranówka? Pijesz wodę z toalety z antykoncepcją hormonalną - mówi w rozmowie z dziennikarzem NY Times Singh. - Chloroamina [doraźny środek odkażający wodę np. w przypadku powodzi - przyp. red.] i co najgorsze, fluorki. Możecie mnie nazywać zwolennikiem teorii spiskowych, ale to kontrolujące umysły narkotyki, które nie są dobre dla zdrowia zębów - dodaje.

Tymczasem już starożytni Egipcjanie zdawali sobie sprawę z tego, że filtrowanie wody zapobiega rozprzestrzenianiu się wielu chorób (m.in. śmiertelnej w skutkach biegunki, tyfusu czy cholery), a opracowanie skutecznych środków i systemów oczyszczania jest określane przez wielu ekspertów "jednym z największych osiągnięć XX wieku dla zdrowia publicznego".

Zobacz też: