Badanie ścieków może stać się kluczowym sposobem śledzenia miejsc, gdzie rozprzestrzenia się koronawirus

Aby dowiedzieć się, gdzie rozprzestrzenił się koronawirus, naukowcy proponują badanie ścieków. To może być ważny element "systemu wczesnego ostrzegania" przed kolejną falą COVID-19.

Zarówno w Chinach, jak i w wielu europejskich krajach szczątków genetycznych wirusa SARS-CoV-2 poszukuje się w miejskich ściekach. Badania przeprowadzone m.in. w Holandii, Paryżu, a także w Rzymie i Mediolanie potwierdziły obecność pozostałości patogena w zużytej wodzie. Do szerokiego testowania ścieków pod kątem koronawirusa namawiają także Australijczycy.

Opublikowano już kilka analiz, wskazujących na obecność wirusa w kale zakażonych osób. Jako pierwsi donieśli o tym Chińczycy. Wydaje się, że szczątki RNA wirusa, znajdowane w kale to pozostałość walki organizmu z infekcją jelitową, a pojawienie się koronawirusa w ściekach związane jest zapewne z procesem wydalania patogena z organizmu przez osoby z objawami choroby, ale nie tylko - także przez te, które nie mają objawów lub są w okresie przedobjawowym.

- Od pierwszych publikacji, donoszących o wykryciu koronawirusa w kale, stało się dla nas jasne, że znajdziemy go w ściekach - napisali naukowcy z Dutch Centre for Infectious Diseases Control w artykule wydrukowanym w The Lancet. Fragmenty RNA koronawirusa zauważono w ściekach pochodzących z amsterdamskiego lotniska, a także z okolic domów, gdzie mieszkały osoby zakażone. 

Ściegi to cenne źródło danych, pokazujących czy wirus krąży w danej populacji

- Monitorowanie ścieków jest dobrą strategią, pomagającą w sprawdzaniu, czy określone infekcje wirusowe występują w populacji - czytamy na stronie RIVM (holenderski instytut zdrowia publicznego). Już wcześniej w ten sposób wykrywano obecność norowirusa, bakterii opornych na antybiotyki, wirusa polio i wirusa odry.

Ścieki mogą posłużyć jako system 'wczesnego ostrzegania' o pojawiających się ogniskach epidemii, jak już zdarzyło się wcześniej, choćby w przypadku wirusa polio

- napisali naukowcy w The Lancet.

Zobacz wideo Jak nie nosić maseczek ochronnych?

Kilka krajów już monitoruje ścieki, szukając szczątków SARS-CoV-2

Oprócz Holendrów, także Francuzi chcieliby śledzić rozsiewanie się epidemii COVID-19, badając ścieki i szukając tam materiału genetycznego koronawirusa. Biorąc pod uwagę, że wiele zakażeń przebiega bezobjawowo, analiza ścieków mogłaby ostrzec przed patogenem, zanim zdiagnozowane zostają pierwsze przypadki choroby na obszarach nie dotkniętych epidemią lub ostrzegać przed "drugą falą". Analizując zużytą wodę w Paryżu Francuzi zauważyli bowiem, że wzrost poziomu materiału genetycznego koronawirusa w ściekach rósł wraz z postępującą epidemią.

Także Australijczycy chętnie widzieliby system testowania ścieków jako "system wczesnego ostrzegania". Naukowcy z University of Queensland (UQ) oraz australijskiej krajowej agencji naukowej CSIRO wykazali obecność koronawirusa w nieoczyszczonych wodach, gdy przeanalizowano próbki pobrane z dwóch oczyszczalni ścieków w Brisbane, stolicy stanu Queensland.

Próbki ścieków badano pod kątem obecności określonych fragmentów kwasu nukleinowego wirusa za pomocą testu RT-PCR, a następnie wyniki potwierdzano przy użyciu technik sekwencjonowania.

Australijczycy chcieliby stworzyć ogólnokrajowy system śledzenia koronawirusowych infekcji poprzez analizy ścieków. Uważają, że to tani i względnie prosty sposób na zidentyfikowanie obszarów, w których nasilają się zakażenia oraz na znajdowanie nowych ognisk choroby.

Źródło: MedicalXpress.com,The Lancet, SCIRO

Więcej o: