Koronawirus: zbliżamy się do punktu krytycznego - twierdzą eksperci

Przedstawiciele Światowej Organizacji Zdrowia twierdzą, że rosnące oznaki rozprzestrzeniania się koronawirusa poza Chiny pokazują, że możliwości, jakie mamy, aby powstrzymać nowego wirusa, są coraz mniejsze. Do krajów szczególnie zagrożonych, poza Chinami, dołączyły Włochy, Iran oraz Korea Południowa.

Do południa w poniedziałek 24 lutego zgłoszono już 79 524 przypadki zakażeń nowym koronawirusem (SARS-CoV-2) i 2626 zmarłych. Poza Chinami, do krajów szczególnie zagrożonych dołączyły Włochy, Iran oraz Korea Południowa. Wirus dotarł także do Ameryki Północnej, Australii i Afryki. Być może przekroczyliśmy już punkt krytyczny, poza którym trudno będzie zatrzymać pochód choroby - zastanawiają się eksperci na łamach "The Guardian". Czy grozi nam pandemia?

Światową Organizację Zdrowia (WHO) martwi przede wszystkim możliwość rozprzestrzenienia się koronawirusa w krajach mających słabsze systemy opieki medycznej. Stąd 22 lutego odbyło się spotkanie WHO z ministrami zdrowia Unii Afrykańskiej oraz Afrykańskimi Centrami Kontroli i Zapobiegania Chorobom. Podczas tego spotkania dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus ostrzegł, że społeczność międzynarodowa musi działać, zanim całkowicie zamknie się coraz bardziej zawężające się "okno możliwości" w walce z koronawirusem.

WHO wtórują niektórzy eksperci, którzy ostrzegają, że świat szybko zbliża się do punktu krytycznego, poza którym trudno będzie kontrolować epidemię COVID-19. Cytowany przez "The Guardian" prof. medycyny Paul Hunter z Uniwersytetu Anglii Wschodniej powiedział, że jego zdaniem czas na powstrzymanie choroby dobiega końca. - Wydaje się, że po ostatnich 24 godzinach jesteśmy blisko punktu, w którym kończy się nasza zdolność do powstrzymania epidemii - powiedział prof. Hunter.

Coraz więcej chorych w Korei, nowe ogniska we Włoszech

Zdaniem prof. Huntera tak gwałtowny wzrost liczby chorych, jaki obserwujemy w Korei Południowej, jest jak dotąd bezprecedensowy w przypadku tej epidemii. Do 24 lutego w południe Korea Południowa zgłosiła 833 przypadki zakażeń oraz osiem ofiar śmiertelnych. Prezydent kraju Moon Ja-ein postawił kraj w niedzielę w stan pełnej gotowości, ogłaszając "czerwony alarm". Dramatyczny wzrost zakażeń w mieście Daegu w Korei Południowej związany jest z rozprzestrzenianiem się wirusa wśród członków kościoła Shincheonji, gdzie zdiagnozowano w ostatnim czasie 75 chorych. Koreańczycy zapewniają, że poddali już kwarantannie ponad 9000 członków tej grupy religijnej.

Zobacz wideo Chiny, koronawirus i tajemnice. Co ukrywa Xi Jinping?

Dramatyczna jest także sytuacja we Włoszech. Potwierdzono już 215 przypadków zakażenia oraz cztery zgony. Tylko w dwa dni, od piątku do soboty, liczba chorych podwoiła się. W 11 miastach na północy Włoch zamknięto wiele instytucji publicznych i odwołano imprezy masowe. Najtrudniejsza sytuacja jest w  miasteczku Codogno koło Mediolanu.

Iran zagrożeniem na Bliskim Wschodzie

Prof. Hunter przypomina też, że poważnym zagrożeniem epidemiologicznym dla Bliskiego Wschodu jest Iran. Kraj zgłosił do tej pory 61 przypadków zakażenia oraz 12 zgonów. To największa liczba śmiertelnych ofiar nowego koronawirusa poza Chinami. Iran prewencyjnie zamknął szkoły i uniwersytety w 14 prowincjach kraju. W tym rejonie świata trudno będzie jednak kontrolować epidemię z powodu konfliktów zbrojnych, które utrudniają odpowiednie działanie służby zdrowia.

W samych Chinach zaś dynamika rozprzestrzeniania się epidemii w prowincji Wuhan wydaje się maleć. Jak powiedział 21 lutego w swoim wystąpieniu dyrektor generalny WHO, po raz kolejny Chiny zmieniły sposób zgłaszania ofiar koronawirusa. Przez pewien czas bowiem Chińczycy wykazywali nowe przypadki potwierdzane tylko kliniczne, a nie laboratoryjne, a obecnie powrócili do dawnej procedury. Przywódcy Chin nadal postrzegają sytuację epidemiologiczną w kraju jako "ponurą i złożoną", jak stwierdził prezydent kraju Xi Jinping w wystąpieniu cytowanym przez agencję Xinhuanet.

Źródło: The Guardian, The Korea Herald, WHO, Xinhuanet

Więcej o:
Komentarze (137)
Koronawirus: zbliżamy się do punktu krytycznego - twierdzą eksperci
Zaloguj się
  • strange_email

    Oceniono 36 razy 34

    Myć kuwra ręce, używać zelow do dezynfekcji i przy objawach grypy siedzieć na dudach w domu. Tak mówią mądrzy ludzie więc powinniśmy się słuchać.

  • niekandydujacy_niepolityk

    Oceniono 22 razy 18

    Z osobami, które wróciły z terenów, gdzie jest dużo zachorowań (np z nart we Włoszech) lepiej odłożyć spotkanie na kilka tygodni.
    Ci wszyscy, co postulują przywrócenie kontroli granicznych, są w błędzie, bo na etapie okresu bezobjawowego, zakażenie jest nie do wykrycia. No chyba, żeby szczelnie zamknąć granicę, ale to jest nie wykonalne z wielu powodów.

  • doomsday

    Oceniono 23 razy 13

    Ludzie klikają uspokajające dane o śmiertelności COVID-19 jakoby na poziomie zwykłej grypy. To jest groźne kłamstwo, bo bagatelizuje zagrożenie. To jest rodzaj tej durnowatej ideologii popularnej w Polsce o unikaniu złych wiadomości.

    Śmiertelność przy zwykłej grypie wynosi ok. 0.1 % czyli jeden zgon na tysiąc chorych. COVID-19 daje śmiertelność na poziomie 2%-3%, czyli 20-30 osób na tysiąc chorych. To są dane oficjalne z Chin, z całą pewnością kilkakrotnie zaniżone. Władze Chińskie robią wszystko, żeby nie runęła ich gospodarka, bo jak runie, to zacznie się tam głód , jakiego świat nie widział. Dlatego cały czas ściemniają i podają dane zaniżone.

    Przy SARS śmiertelność była na poziomie 17% np. w Toronto w Kanadzie, do 15% w Chinach i Hong Kongu. W 2003 roku w Toronto zachorowało na SARS 251 osób, z których zmarło 43.
    Dla porównania w czasie epidemii czarnej ospy we Wrocławiu zarażonych zostało 99 osób, zmarło 7 z nich.

    COVID-19 jest groźniejszy od SARS mimo prawdopodobnie niższej śmiertelności, bo się szybciej roznosi. Pacjenci z SARS zarażali, kiedy byli już w szpitalu i jedynie personel medyczny. Przy COVID-19 ludzie zarażają już na kilka dni przed pójściem do szpitala, bo jeszcze normalnie funkcjonują.

  • hunter54

    Oceniono 9 razy 7

    Według mediów, (ILNA) starszy członek irańskiego parlamentu reżimu (Majlis), Ahmad Amirabadi Farahani, przyznał w poniedziałek, że 50 osób zmarło w wyniku koronawirusa (COVID-19). Farahani powiedział, że średnio 10 mieszkańców Qom umiera codziennie w wyniku COVID-19.

    Powiedział, że COVID-19 rozprzestrzenił się na Kom trzy tygodnie temu, ale urzędnicy zaangażowali się w ukrywanie. Dodał, że w Qom nie ma odpowiednich udogodnień, a nawet pielęgniarki nie mają odpowiedniego ubrania i grozi im zarażenie.

  • somtam

    Oceniono 6 razy 6

    Mowil, zeby unikac miejsc turystycznych!!! Brajanek Ma ferie, i janusz z grazynka od Pol roku mieli oplacone narty we wloszech... co by sasiedzi powiedzieli?

  • koment22

    Oceniono 9 razy 5

    Mówiłem Kononowi żeby posprzątał wreszcie po Majorze. Wirus by się nie rozprzestrzenił.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX