Panie doktorze, co to są fagi?
Dr Ryszard Międzybrodzki: To pewnego rodzaju wirusy, które potrafią walczyć z bakteriami, dlatego nazywa się je też bakteriofagami.
Fagi w przyrodzie obecne są niemal wszędzie - w wodzie, ziemi, w jedzeniu, w naszym organizmie, w organizmach zwierząt. Tam bowiem gdzie są bakterie, tam są tak-że fagi. Możemy je czerpać z otaczającego nas środowiska, najlepiej wodnego. Choć trudno to sobie wyobrazić - do celów medycznych fagi mogą być pozyskiwane nawet ze ścieków.
Niszczą wszystkie bakterie, nie tylko chorobotwórcze. W terapii fagowej wykorzystujemy jeden z ich rodzajów, czyli fagi lityczne. To właśnie one unicestwiają chorobotwórcze zarazki. W jaki sposób? Otóż, fagi przylegają do bakterii i wydzielają specjalne enzymy. Owe enzymy dziurawią błonę komórkową bakterii i przez te dziury fagi wstrzykują do środka bakterii swój kwas nukleinowy. Dzięki temu materiałowi genetycznemu wirus namnaża się we wnętrzu bakterii. Robi to bardzo szybko, gdyż z jednego faga w ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut może powstać sto, a nawet dwieście następnych, które "rozsadzają" bakterię od środka. Bywa też, że tak dużo fagów przywiera do bakterii, że ginie ona już na etapie wydzielania przez nie enzymów, robiących mikroskopijne otwory w jej błonie komórkowej.
Bakteriofagi są ściśle wyspecjalizowane. Zwykle każdy rodzaj tych wirusów jest zdolny do unicestwienia tylko jednego gatunku bakterii. Naszym zadaniem jest ustalić, jaki wirus (fag) oddziałuje na jaką bakterię. Gdy wiemy, które z fagów niszczą bakterię wywołującą u pacjenta zakażenie, możemy specjalnie dla niego przygotować preparat fagowy. W Ośrodku Terapii Fagowej we Wrocławiu zawsze stosujemy bakteriofagi dobrane indywidualnie dla każdego chorego.
To mało prawdopodobne. Fagi działają bardzo wybiórczo, zatem po ich użyciu nie ma powikłań w postaci np. istotnego zaburzenia równowagi flory bakteryjnej przewodu pokarmowego.
W przypadku antybiotyków możemy tylko szukać nowych, skuteczniejszych leków tego typu. Jeśli chodzi o bakteriofagi - próbuje się dobrać innego faga z kolekcji. Niektóre fagi, po zastosowaniu specjalnych technik, potrafią tak się zmieniać, by znów móc walczyć z oporną (zmutowaną) bakterią.
W naszym Ośrodku takiej terapii mogą się poddać dorośli - trzeba mieć ukończone 18 lat - którzy cierpią na nawracające, oporne na antybiotyki zakażenia bakteryjne, m.in. skóry, stawów, ran, dróg moczowych, rodnych i oddechowych, przewodu pokarmowego, ucha środkowego, migdałków.
A kto nie może korzystać ?
Przeciwwskazaniem do terapii jest m.in. uszkodzenie wątroby, ciąża i karmienie piersią, uczulenie na białko zwierzęce.
Na terapię może skierować szpital lub lekarz, który leczy pacjenta. Chory może też zgłosić się do nas sam. My, czyli Ośrodek Terapii Fagowej przy Instytucie Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu, musimy zbadać szczep bakterii, którą chory jest zakażony. Próbkę może pobrać szpital lub lekarz kierujący i wyhodowane bakterie przesłać do Ośrodka, ale w porozumieniu z naszymi lekarzami. Chodzi o to, by nie robić chorym płonnych nadziei, bo nie mamy fagów przeciw wszystkim bakteriom. Po zbadaniu bakterii i dobraniu fagów dla konkretnego chorego Laboratorium Bakteriofagowe naszego Instytutu przygotowuje leczniczy preparat.
Płynną. Preparaty stosuje się zewnętrznie, np. jako okłady, doustnie w postaci płynu do picia lub doodbytniczo we wlewkach.
Zwykle od kilku do kilkunastu tygodni. Zależy to od zjadliwości bakterii, ale także m.in. od ogólnego stanu pacjenta i czasu trwania infekcji bakteryjnej.
Nie, odbywa się w warunkach ambulatoryjnych, czyli chory dostaje od nas preparat fagowy i stosuje go w domu. W trakcie terapii musi się jednak zgłaszać na wizyty kontrolne.
Terapia fagami nie jest refundowana przez NFZ. Może zapłacić za nią szpital kierujący pacjenta do nas lub prywatny ubezpieczyciel. Jeżeli nie ma takich możliwości, chory musi zapłacić z własnej kieszeni od 1500 do 3000 złotych.
Wydaje się, że tak, ale nadal prowadzimy ją tylko eksperymentalnie. Wiemy jednak, że fagi nie wpływają negatywnie na tkanki ludzkiego organizmu, a często są jedyną szansą na wyleczenie czy uratowanie życia chorych zakażonych lekoopornymi bakteriami. Takich przypadków może być coraz więcej, bo powstaje coraz więcej groźnych szczepów bakterii odpornych na większość znanych nam antybiotyków.