Więcej artykułów o zdrowiu przeczytasz na głównej stronie Gazeta.pl.
Badania nad związkami pomiędzy chorobami wywołanymi przez patogeny (wirusy, bakterie, grzyby, pasożyty), a także alergeny roślinne i grzybowe, a globalnymi zmianami klimatycznymi, przyniosły niepokojące wyniki. Okazało się, że ponad połowa trapiących ludzkość chorób zaostrzyła się.
Do takich wniosków doszli eksperci z University of Hawaii, którzy przeszukali bazę ponad 79 tys. artykułów. Były to badania dotyczące powiązań pomiędzy dziesięcioma zagrożeniami klimatycznymi, do których przyczynia się emisja gazów cieplarnianych, a wszystkimi znanymi chorobami ludzi, wywoływanymi przez patogeny lub alergeny.
Naukowcy odkryli, że spośród 375 chorób nazwanych patogennymi, aż 218, czyli ponad połowa, zaostrzyła się i poszerzyła swój zasięg, pojawiając się na terenach, które przedtem były od nich wolne. Tylko 16 procent chorób zakaźnych "wycofało się" z pewnych miejsc wskutek zmian klimatu.
Pod pojęciem choroby patogennej naukowcy rozumieją "każde zaburzenie struktury lub funkcji w dowolnym narządzie ludzkiego ciała spowodowane przez jakikolwiek organizm" (drobnoustroje, grzyby, alergeny).
- Znaleźliśmy 1006 unikalnych ścieżek, w których zagrożenia klimatyczne, poprzez różne rodzaje transmisji, skutkowały przypadkami chorób patogennych - donoszą autorzy badania na łamach czasopisma "Nature Climate Change".
Dla przykładu fale upałów powodują, że więcej czasu spędzamy nad wodą, a to wiąże się z rosnącą liczbą przypadków chorób, takich jak infekcje związane z bakterią wibrio, pierwotne pełzakowate zapalenie opon i mózgu, czy zapalenie żołądka i jelit.
- Sama liczba chorób i dróg ich przenoszenia (...) ujawnia ogrom zagrożeń dla ludzkiego zdrowia, jakie stwarza zmiana klimatu oraz pilną potrzebę podjęcia skutecznych działań w celu złagodzenia emisji gazów cieplarnianych - piszą naukowcy.
Wskutek ocieplenia klimatu roznosiciele patogenów, a więc komary, kleszcze i pchły, przeniosły się na nowe terytoria, a wraz z nimi malaria, borelioza, wirus Zachodniego Nilu i wiele innych chorób zakaźnych.
Susze wiążą się migracjami ludzi i zwierząt gospodarskich, a to z kolei oznacza, że coraz bardziej napierają na ostoje dzikich zwierząt. Z suszami powiązane są szybko rozprzestrzeniające się, ogromne pożary. Dym z pogorzelisk zawiera setki związków, będących efektem spalania, takich jak tlenek węgla, tlenki azotu, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne. Pył w ponadnormatywnych stężeniach może się utrzymywać przez kilka tygodni. Po przeciwnej stronie mamy ekstremalne opady deszczu i niszczące powodzie.
- Burze i powodzie sprawiają, że ludzie przenoszą się na nowe terytoria zbliżając się do siedlisk patogenów wywołujących epidemie zapalenia żołądka i jelit oraz cholery. Jednocześnie zmiany klimatyczne osłabiają zdolność ludzi do radzenia sobie z niektórymi mikroorganizmami. Na przykład susza może prowadzić do złych warunków sanitarnych, wywołując czerwonkę, dur brzuszny gorączkę i inne choroby - zauważają eksperci.
Nie wiemy, co na nas czeka w miejscach, które anektujemy, jak na przykład w tropikalnych lasach czy w rozmarzającej tundrze. - Istnieją choroby, które tylko czekają na uwolnienie - alarmują naukowcy. Dżungla prawdopodobnie kryje jeszcze wiele niespodzianek. Mogą się tam znajdować patogeny, które się nam jeszcze nie śniły. Przykładem jest choćby COVID-19 i wywołujący go SARS-CoV-2, pierwotnie wirus bytujący u nietoperzy.
- Ocieplenie jest też związane z topnieniem lodu i rozmarzaniem wiecznej zmarzliny, odsłaniając dawne patogeny. Dla przykładu, analizy genetyczne epidemii wąglika w kole podbiegunowym sugerują, że znaleziony szczep bakterii mógł być starożytny i wyłonić się z odkrytych zwłok zwierząt, gdy ziemia się rozmroziła - czytamy w artykule.
Artykuł z wynikami badań został opublikowany w czasopiśmie "Nature Climate Change".
Źródła: The Guardian, Nature Climate Change