Lekarka o ostatnich przypadkach PIMS u dzieci: Wcale nie czujemy wyraźnej ulgi

"Ponieważ w Polsce wyszczepialność przeciw COVID-19 jest na znacznie gorszym poziomie niż w USA czy w Izraelu, wirus ma nadal dość szerokie pole do popisu. Niestety, jako pediatrzy wcale nie czujemy wyraźnej ulgi zapoznając się z wynikami zagranicznych badań" - wyjaśnia w komentarzu dla serwisu Zdrowie.gazeta.pl dr n. med. Kamila Ludwikowska z Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. J. Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu.
- Podczas czwartej fali epidemii więcej dzieci choruje na koronawirusa - mówi Kamila Ludwikowska z Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu
Archiwum prywatne / Agencja Wyborcza.pl

Naukowcom z Izraela niedawno udało się wykazać, że podczas trzech fal pandemii COVID-19 najmniej przypadków groźnego powikłania po tej chorobie u dzieci było w przypadku infekcji omikronem. Chodziło o tzw. PIMS (ang. paediatric inflammatory multisystem syndrome) lub MIS-C (ang. multisystem inflammatory syndrome in children), czyli wieloukładowy zespół zapalny, do którego u niepełnoletnich pacjentów może dojść nawet w ciągu 2-6 tygodni od zakażenia.

Stan chorych wówczas może się gwałtownie pogorszyć i błyskawicznie doprowadzić do sytuacji zagrażającej życiu pacjenta. Ze względu na to, że wiele dzieci przechodzi zakażenie koronawirusem bezobjawowo, nagłe pogorszenie ich stanu zdrowia dla wielu rodziców może być zupełnym zaskoczeniem. Z powodu PIMS wiele maluchów na całym świecie trafiało do szpitala w bardzo ciężkim stanie.

Na łamach "JAMA Network" zespół izraelskich lekarzy przedstawił wyniki badań prowadzonych przez 16 tygodni w kilkunastu szpitalach dziecięcych. Badaczom udało się wykazać, że nieco częściej problem z PIMS mieli chłopcy, a najwięcej przypadków wieloukładowego zespołu zapalnego u najmłodszych pacjentów zanotowano podczas fali, w której dominował wariant delta, a najmniej w czasie fali spowodowanej omikronem. Jaka sytuacja pod tym względem panowała w tym czasie w naszym kraju?

PIMS w Polsce. Pediatra o groźnym powikłaniu po COVID-19 u dzieci

"W Polsce, tak jak w innych krajach, obserwowaliśmy stopniowe zmniejszanie się częstości występowania PIMS w stosunku do liczby zachorowań na COVID-19. Choć najłatwiejszym wyjaśnieniem tego fenomenu jest przypisanie efektu zmianom w krążących wariantach wirusa, środowisko naukowe jest dość ostrożne w wyciąganiu takich wniosków" — podkreśla lekarz pediatra, dr n. med. Kamila Ludwikowska z z Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. J. Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu.

Jej zdaniem "zmienił się nie tylko wirus, ale i my — jako szeroko rozumiane środowisko, w którym krąży" ten patogen. Dzieje się tak ze względu na to, że obecnie więcej osób jest uodpornionych przez zaszczepienie się przeciwko COVID-19 lub przebycie zakażenia koronawirusem, czasem nawet więcej niż jednokrotnie.

Badania ze Stanów Zjednoczonych i Danii udowodniły, że szczepienia nastolatków przeciw COVID-19 skutecznie chronią przed zachorowaniem na PIMS, a nawet jeśli dojdzie do wystąpienia wieloukładowego zespołu zapalnego u zaszczepionego dziecka, to  przebieg choroby jest zdecydowanie łagodniejszy — zapewnia pediatra, dr n. med. Kamila Ludwikowska.

PIMS u dzieci. "Jest raczej mało prawdopodobne, by problem zniknął całkowicie"

"Spodziewamy się mniejszej ilości przypadków PIMS w porównaniu do najliczniejszej fali, jaką obserwowaliśmy na przełomie 2020/2021, ale raczej jest mało prawdopodobne, aby problem zniknął całkowicie" — uważa dr Ludwikowska.

Ponieważ w Polsce wyszczepialność przeciw COVID-19 jest na znacznie gorszym poziomie niż w USA czy w Izraelu, wirus ma nadal dość szerokie pole do popisu i niestety, jako pediatrzy wcale nie czujemy wyraźnej ulgi zapoznając się z wynikami zagranicznych badań.
Nadal jest czas, aby poprawić tę sytuację i zabezpieczyć siebie i rodzinę przed zachorowaniem i poważnymi powikłaniami zakażenia SARS-CoV-2 — apeluje lekarka.

Szczepienia przeciwko COVID-19 łagodzą przebieg PIMS

"Dane co do fenotypu choroby, czyli tego jak ona przebiega, to kolejna ciekawa kwestia i tutaj obserwacje są niejednoznaczne" — mówi dr n. med. Kamila Ludwikowska. W tej chwili lekarze są przekonani jedynie co do tego, że przebieg wieloukładowego zespołu zapalnego jest lżejszy u dzieci, które wcześniej były zaszczepione przeciwko COVID-19.

Można stwierdzić już z pewnością, że szczepienia łagodzą przebieg PIMS — deklaruje specjalistka.

Okazuje się, że dotąd najlepsze statystyki pod tym względem zanotowano wśród nastoletnich pacjentów.

Częstość występowania PIMS zmniejsza się u zaszczepionych nastolatków (bo na razie dla nich mamy takie dane) aż o 92 proc. Z kolei wśród tych, którzy mieli PIMS, mimo że byli zaszczepieni, choroba nie była aż tak poważna, żeby wymagali leczenia na intensywnej terapii — tak jak to często ma miejsce wśród niezaszczepionych — wyjaśnia dr Ludwikowska.

PIMS a omikron. W Polsce nie widać tendencji, które wykazano w innych krajach

Naukowcom z Izraela udało się zaobserwować, że w czasie 3 fal pandemii COVID-19, w których dominowały takie warianty koronawirusa jak: alfa, delta i omikron, najmniej zachorowań było w przypadku ostatniej mutacji. W naszym kraju nie prowadzono tak szczegółowych badań wśród dzieci.

Z doświadczeń medyków opiekujących się polskimi pacjentami nie wynika, by poszczególne warianty SARS-CoV-2 w wyraźny sposób nasilały zachorowania na PIMS wśród dzieci w naszym kraju.

"Nie wydaje się, aby sama zmiana wariantu krążącego wirusa wpływała na obraz czy ciężkość choroby, w Polsce dotychczas nie zaobserwowaliśmy takiego zjawiska" — tłumaczy dr n. med. Kamila Ludwikowska. 

Objawy PIMS u dzieci. Na co rodzice powinni zwracać uwagę?

Ze względu na to, że powikłanie po COVID-19 w przypadku najmłodszej grupy osób może atakować bardzo gwałtownie, nie powinno się lekceważyć zwłaszcza takich symptomów jak:

  • gorączka powyżej 38,5 stopni Celsjusza, która utrzymuje się co najmniej od 3 dni;
  • wysypki skórne przypominające chorobę dłoni, stóp i jamy ustnej, zwaną potocznie "bostonką";
  • wymioty, nudności, problemy żołądkowe, ból brzucha;
  • powiększenie węzłów chłonnych, ból gardła;
  • zapalenie spojówek;
  • zaczerwienione i spierzchnięte usta, zmiany na języku (pojawienie się drobnych krostek);
  • ból głowy, osłabienie;
  • wyraźne pogorszenie samopoczucia;
  • zaburzenia krzepnięcia krwi;
  • dysfunkcje mięśnia sercowego.

W przypadku takich objawów u dzieci należy jak najszybciej zgłosić się do lekarza.

Dr n. med. Kamila Ludwikowska jest lekarzem pediatrą oraz adiunktem Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. J. Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu.

Więcej o: