Kto jest inteligentniejszy: neurochirurdzy czy inżynierowie lotnictwa. Badania to rozstrzygnęły

Kto jest inteligentniejszy: neurochirurdzy czy inżynierowie kosmiczni? Tym dylematem zajęli się naukowcy z kilku prestiżowych instytucji naukowych w Wielkiej Brytanii. Co więcej, porównano wyniki obu grup z wynikami ogólnej populacji i tu wyniki okazały się zaskakujące.
Chłopcy bawią się w inżynierów lotnictwa
Fot. Giulio_Fornasar / Shutterstock

Więcej podobnych tematów na stronie głównej Gazeta.pl

W języku angielskim są dwa powiedzenia na określenie czynności, które nie są trudne: "It's not brain surgery" (to przecież nie jest operacja mózgu) lub "It's not rocket science" (to żadna filozofia, to nic trudnego). Powiedzonko "It's not rocket science" pochodzi z lat 50. gdy do Stanów Zjednoczonych sprowadzono niemieckich inżynierów do prac przy rozwijającym się dynamicznie przemyśle kosmicznym. Nie do końca wiadomo natomiast, kto wymyślił sformułowanie "It's not brain surgery", prawdopodobnie amerykański neurochirurg Harvey Williams Cushing.

Te dwie dziedziny, neurochirurgia oraz inżynieria kosmiczna, są z punktu widzenia zwykłego człowieka tak skomplikowane, iż zdają się wymagać ponadprzeciętnych zdolności od ludzi wykonujących takie zawody. Co więcej, choć może nam się to wydać dość niezwykłe, stwierdzenie, kto jest inteligentniejszy, neurochirurdzy czy inżynierowie kosmiczni, stało się w Wielkiej Brytanii w którymś momencie przedmiotem debaty publicznej. 

Z myślą o przyszłości

W końcu naukowcy z kilku prestiżowych instytucji naukowych w kraju wzięli na siebie obowiązek rozstrzygnięcia tego dylematu. Badacze postawili sobie dwa cele. Pierwszym było ustalenie "raz na zawsze", która grupa zawodowa ma tutaj pierwszeństwo i może się uważać za inteligentniejszą od drugiej. Drugi cel był jednak bardziej uniwersalny. Naukowcy chcieli sprawdzić, czy rzeczywiście publiczne postrzeganie nauki o budowie rakiet oraz chirurgii mózgu, jako wymagających ponadprzeciętnych zdolności umysłowych, jest uzasadnione. 

- Neurochirurgia i inżynieria kosmiczna borykają się z trudnościami w utrzymaniu personelu i przewiduje się, że w nadchodzących dziesięcioleciach będą cierpiały na niedobór pracowników. W dodatku wiele dowodów wskazuje na to, że chęć dzieci w wieku szkolnym do robienia kariery w przyszłości zależy od ich postrzegania poszczególnych zawodów, co z kolei wpływa na różnorodność siły roboczej i trajektorię specjalizacji - tłumaczą autorzy badania.

Postrzeganie pewnych zawodów (takich jak choćby neurochirurgia czy inżynieria) jako typowo męskich i wyjątkowo wymagających intelektualnie, zniechęca do wyboru takiej ścieżki kariery kobiety, osoby z niższych grup społeczno-ekonomicznych oraz o innym pochodzeniu etnicznym. Dlatego walka z tego typu stereotypami jest konieczna i ważna dla przyszłości tych zawodów.

Zobacz wideo Stymulacja mózgu w walce z przewlekłym bólem i chorobą Parkinsona: zobacz fragment operacji

Inżynierowie czy chirurdzy?

Międzynarodowe studium porównawcze zostało zrealizowane w Wielkiej Brytanii, Europie, Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie. W badaniach wzięło udział 329 inżynierów lotniczych oraz 72 neurochirurgów. Jako narzędzie wykorzystano Great British Intelligence Test (GBIT), który mierzy różne aspekty poznania, w tym planowanie, rozumowanie, pamięć roboczą, uwagę i przetwarzanie emocji.

Wyniki tego eksperymentu pokazały, że w porównaniu z inżynierami lotnictwa neurochirurdzy lepiej sobie radzą w rozwiązywaniu problemów semantycznych polegających m.in. na definiowaniu rzadkich słów. Ale z kolei to inżynierowie lotnictwa są "lepsi" w manipulacjach umysłowych (takich jak obracanie obiektów w głowie) i utrzymywaniu uwagi. Nie stwierdzono jednak specjalnych różnic między tymi dwiema grupami zawodowymi jeżeli chodzi o pamięć, rozstrzyganie problemów przestrzennych i szybkość w zgłębianiu problemów i w przywoływaniu pamięci.

- W sytuacjach, które nie wymagają szybkiego rozwiązywania problemów, bardziej poprawne może być użycie sformułowania "To nie jest operacja mózgu" - stwierdzili autorzy badania.

Następnie te wyniki porównano z danymi z populacji ogólnej (dane pochodziły od 18 tys. osób). I tutaj niespodzianka. Te dwie grupy zawodowe tylko w dwóch domenach okazały się inne niż przeciętny człowiek. Chodzi o szybkość rozwiązywania problemów przez neurochirurgów, którzy tutaj rzeczywiście przodują. Natomiast zarówno inżynierowie, jak i neurochirurdzy byli "wolniejsi" niż populacja ogólna jeśli chodzi o przywoływanie pamięci (przypominanie, czyli odtwarzanie i rozpoznawanie).

- Możliwe, że zarówno neurochirurdzy, jak i inżynierowie lotnictwa są niepotrzebnie umieszczani na piedestale. Inne specjalności także mogą zasługiwać na uwagę. Ale to wymaga kolejnych badań - napisali badacze w podsumowaniu.

Badanie zostały opisane na łamach czasopisma "The BMJ".

Źródła: The BMJ, The Guardian

Więcej o: