Transwestytyzm - zasadniczo męska sprawa

Bywa mylony z transseksualizmem, kojarzony z homoseksualizmem, uważany za zaburzenie preferencji seksualnych. Tymczasem transwestytyzm dotyczy przede wszystkim mężczyzn heteroseksualnych, może być jedynie elementem kinku, erotycznej gry, a nawet nie mieć żadnego związku z seksem.
Transwestyta to osoba, która czasowo upodabnia się do płci przeciwnej za pomocą stroju (makijażu, fryzury, ubioru) oraz zachowania. Najczęściej na co dzień nie wyróżnia się z otoczenia, upodobania realizuje "od święta". Na podstawie badań klinicznych ilość transwestytów ocenia się na maksymalnie 1% w męskiej populacji. Nie ma żadnych pewnych danych dotyczących zjawiska u kobiet, po części ze względu na możliwość ukrycia takich zachowań przez panie, a także dlatego, że nie miałyby one zapewne problemów z samoakceptacją i akceptacją otoczenia. Zakłada się, że transwestytyzm jako parafilia, czyli zaburzenie preferencji seksualnych, związane z uzależnieniem możliwości osiągania satysfakcji seksualnej od konkretnego zachowania, a także dyskomfort z tego powodu, dotyka jedynie heteroseksualnych mężczyzn.

Czytaj więcej o parafilii

Metatropizm i transetka

Ponieważ słowo "transwestytyzm" zdaje się mieć pejoratywny wydźwięk, niejednokrotnie w psychologii i seksuologii stosowane są jego synonimy: eonizm, metatropizm, mniej znane, a zarazem wydają się nie być nacechowane negatywnie. Zamienniki takie raczej nie przyjęły się w języku potocznym. W języku angielskim obowiązuje pojęcie crossdressing, stąd transwestyta to inaczej crossdresser. Takie nazewnictwo staje się popularne także w Polsce, w środowisku transwestytów. Stosują oni także inne określenia, np. tiwi, transetka.

Seks nie gra roli

Jaki cel ma przebieranie za płeć przeciwną? Może to być po prostu zabawa, maskarada, element seksualnej gry. Seksuologia dzieli transwestytyzm ze względu na to, czy służy osiągnięciu satysfakcji emocjonalnej (tzw. transwestytyzm podwójnej roli), bądź seksualnej (transwestytyzm fetyszystyczny).

O transwestytyzmie podwójnej roli mówimy wtedy, gdy przyjemność daje samo udawanie przez jakiś czas płci przeciwnej, doświadczenie innej roli. Przebieraniu nie towarzyszy satysfakcja seksualna i według Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego taka przejściowa potrzeba nie jest zaburzeniem. Transwestytyzm aseksualny pozwala osiągnąć spełnienie emocjonalne, psychiczne.

Więcej niż zabawa

Transwestytyzm fetyszystyczny (także fetyszyzm transwestycyjny) bywa już rodzajem parafilii seksualnej, jednak dopiero wtedy, gdy jedynym lub wyraźnie preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej przez mężczyznę jest przebieranie się w stroje kobiece (połączone z masturbacją lub innymi czynnościami seksualnymi). Po orgazmie transwestyta fetyszystyczny "wraca" do swojej biologicznej płci.

Transseksualizm?

Czasem potocznie termin "transwestytyzm" stosuje się wymiennie z transseksualizmem. Tymczasem ten drugi nie oznacza przebierania się za płeć przeciwną, przyjmowanie czasowo innej roli, a zaburzenie identyfikacji płciowej, polegające na trwałym braku akceptacji własnej płci biologicznej i dążeniu do jej zmiany. Więcej o transseksualizmie, w tym o hormonalnej i chirurgicznej korekcji płci, możliwych efektach, koniecznych badaniach czytaj tutaj.

Dołącz do nas na Facebooku!

Zobacz także:

Kink, czyli seksualne zakręcenie



Więcej o:
Komentarze (3)
Transwestytyzm - zasadniczo męska sprawa
Zaloguj się
  • domix

    Oceniono 29 razy -9

    Znam fajnego faceta, całkiem miłego i spokojnego, któremu od czasu do czasu roi się, że jest Napoleonem. Przebiera się w uszyty na zlecenie mundur i rozgrywa na mapie napoleońskie batalie. Niestety rodzina uznała go ( wraz z lekarzami ) za wariata i usiłuje leczyć w zamnkniętym zakładzie psychiatrycznym. Facet jest zupełnie niszkodliwy, nie wadzi nikomu, można zaryzykować twierdzenie, że zdaje sobie sprawę ze swojej "obsesji" i stara się nie narzucać społeczeństwu. Zupełnie więc nie rozumiem, dlaczego facet, który przybrał sobie do głowy, że jest kobietą zamiast się leczyć ( lub być leczonym ) pretenduje do jednego z najważniejszych stanowisk w kraju... Wariat wariatowi nie równy?

  • Gość: Czytelniczka

    Oceniono 37 razy -19

    Na szczęście nikt nie da sobie wmówić, że zboczenie jest normą. Ludzie chorzy powinni się leczyć ale im się nie chce. Artykuł jest kolejną próbą robienia mętliku w umysłach ogółu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX