Do pubu tylko z certyfikatem - to powinno przełamać niechęć do szczepień wśród młodych - zakłada brytyjski rząd

W Wielkiej Brytanii dyskusja nad certyfikatami szczepień, które miałyby być wymagane w miejscach publicznych, w tym w pubach, toczy się nadal. Niektórzy członkowie rządu uważają, że tylko taki "przymus" skłoni młodych ludzi do szczepień na COVID-19. Nie wszyscy eksperci są jednak tego zdania.

Jak donosi "The Guardian", powołując się na informacje uzyskane od urzędnika, rząd rozważa wprowadzenie obowiązku okazania dokumentu o szczepieniu lub testu na COVID-19 przed wejściem do pubu. Wielka Brytania zaszczepiła już jedną dawką ponad połowę swojej populacji, w tym niemal 90 procent starszych osób w niektórych grupach wiekowych. Jednak młodzi ludzie, jak obawiają się rządzący, będą unikać szczepień, gdy przyjdzie ich kolej. Zatem planują niejako "przymusić" ich do poddania się szczepieniom poprzez ograniczenia w dostępie do różnych miejsc, w tym do pubów.

Niechęć młodych ludzi do szczepień na COVID-19

Doświadczenia z innych krajów z najbardziej zaawansowanymi programami szczepień, w tym z Izraela pokazują, że wśród osób poniżej 35 roku życia liczba chętnych do poddania się szczepieniom wyraźnie spada. Brytyjczycy obawiają się, że u nich pojawi się podobny problem.

"The Guardian" przywołuje badania wykonane przez Office for National Statistics, które wykazało, że 17 procent ludzi w wieku od 16 do 29 lat wahałoby się z przyjęciem szczepionki na COVID-19, w porównaniu do 1 procenta osób powyżej 70. roku życia.

Cytowany przez "Guardiana" anonimowy przedstawiciel rządu mówi o niechęci młodych ludzi do szczepień przekonanych, że po tym jak szczepionkę przyjęli ich dziadkowie i rodzice, nic im już nie zagraża. Uważa, że w takim przypadku zadziałają nie tyle argumenty zdrowotne, co ograniczenia w dostępie do ulubionych miejsc.

Boris Johnson już kilkakrotnie wypowiadał się w sprawie tzw. paszportów szczepionkowych, które miałyby obowiązywać również w pubach. Mówił ostrożnie, że badania jeszcze trwają i należy poczekać, aż cały proces się zakończy. Podkreślił przy tym, że certyfikaty szczepień nie zostaną wprowadzone, dopóki wszystkim dorosłym nie zostanie zaoferowana szczepionka.

Z kolej minister Michael Gove uważa, że certyfikaty szczepienia powinny zostać wprowadzone, przy czym zastrzega, że nie ma jedności wśród urzędników, czy takie certyfikaty powinny być sprawdzane tylko na imprezach masowych (ta koncepcja ma wielu zwolenników), czy także w mniejszych pomieszczeniach.

Część komentatorów mówi o tym, że najbardziej niepokojący jest nie tyle sceptycyzm wobec szczepień, co beztroskie zachowania młodych ludzi dotyczące własnego zdrowia. Uważają, że zmuszenie ich do okazania certyfikatu  lub testu na COVID-19, przed wejściem do pubu może stać się "silnym bodźcem" do zaszczepienia się.

Co na to prawo?

Rząd sprawdza teraz, czy prawo dające pubom możliwość sprawdzania certyfikatu szczepień nie narusza europejskiej konwencji praw człowieka oraz praw pracowniczych. Czy pracodawca ma prawo wymagać certyfikatu od pracownika, w tym przypadku barmana.

Dyskutuje się ponadto, czy takie certyfikaty nie oznaczają w gruncie rzeczy pośredniej dyskryminacji osób w związku z ich poglądami na szczepienia, przy czym ten argument upada, jeśli w takim przypadku wystarczy negatywny wynik testu na COVID-19. Pytania dotyczą także ozdrowieńców. Czy mogą przedstawić dowód na obecność przeciwciał? 

Brytyjczycy obawiają się też, że certyfikaty będzie trudniej zdobyć, jeżeli dojdzie do zmniejszenia podaży szczepionek (co przewiduje NHS England - National Health Service). Póki co, rząd zaplanował ostatni etap łagodzenia blokad w kraju na koniec czerwca, a do lipca mają być zaszczepione wszystkie dorosłe osoby.

Zobacz wideo Izrael wygrał z wirusem? „Świętujemy, ale trzymamy gardę”

Zdaniem ekspertów

Doradca naukowy rządu, prof. John Drury z Uniwersytetu Sussex, badający zachowania ludzi podczas pandemii mówi, że na początku był problem z młodymi ludźmi, którzy wybierali życie społeczne, a nie ochronę własnej osoby. Jednak z czasem się to zmieniło, gdy zrozumieli, że należy myśleć o swojej społeczności i rodzinie. Przestrzega też przed "prymitywnym" podejściem do zachęcania ludzi do szczepień - relacjonuje "The Guardian".

Podobnego zdania jest prof. Stephen Reicher (ekspert SPI-B - Independent Scientific Pandemic Insights Group on Behaviours), który uważa, że środki przymusu, jeśli chodzi o szczepienia, mogą przynieść odmienny efekt.

Rzecznik rządu oświadczył, że obecnie badane są ewentualne implikacje tego typu certyfikatów dla procesu otwierania gospodarki, w tym podróży międzynarodowych, a także dla zmniejszenia ograniczeń w kontaktach społecznych i dla poprawy bezpieczeństwa, jeśli chodzi o zdrowie publiczne.

Źródło: The Guardian

Więcej o: