Tak twierdzi i to zdecydowanie dr hab. Jan Dobrogowski, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu.
Ból pełni funkcję ostrzegawczo-obronną. Zwykle jest sygnałem, że w organizmie dzieje się coś złego. Taki ból uśmierzamy.
Niektórym chorobom towarzyszy jednak ból przewlekły (trwający ponad trzy miesiące). Ten trzeba leczyć. Przewlekły ból nie odstępuje pacjentów z chorobą nowotworową czy zwyrodnieniami kręgosłupa.
Rzadziej występujący, ale bardzo trudny do wyleczenia jest ból po udarze mózgu czy półpaścu.
Wiedzę o tym, że ból jest chorobą, którą można i należy leczyć, Towarzystwo propagowało, m.in. organizując Europejski Tydzień Walki z Bólem czy Tydzień Walki z Bólem Nowotworowym.
Informacje o metodach leczenia są też przekazywane podczas szkoleń. Uczestniczą w nich zarówno specjaliści, jak i lekarze rodzinni.
Dzięki temu, że świadomość konieczności leczenia bólu staje się powszechna, lekarze pierwszego kontaktu coraz więcej pacjentów kierują do specjalistycznych poradni leczenia bólu. Jeśli nie, o skierowanie można się upomnieć.
- Te zmiany jednak są wciąż niewystarczające. Termin oczekiwania na wizytę u specjalisty wydłużył się u nas z kilku dni do ponad miesiąca. Kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia przewiduje, że możemy przyjąć 20 pacjentów dziennie. A zdarza się, że w ciągu jednego dnia zgłasza się do nas ponad setka chorych - opowiada dr Dobrogowski, który jest również szefem Zakładu Badania i Leczenia Bólu Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
Aby walkę z bólem uczynić bardziej skuteczną, potrzeba więcej lekarzy specjalistów. PTBB złożyło nawet w Ministerstwie Zdrowia wniosek o zarejestrowanie nowej specjalności lekarskiej - medycyny bólu. Według projektu lekarzem od bólu mógłby zostać każdy po II stopniu dowolnej specjalizacji medycznej. Absolwent dodatkowego kursu nie tylko wiedziałby, jak pomóc cierpiącym pacjentom, ale również mógłby prowadzić akcje szkoleniowe.