Bolesny łokieć tenisisty

Wbrew nazwie nie dopada jedynie sportowców. Jak bardzo może dokuczyć, wiedzą też krawcowe, osoby pracujące przy komputerze, skrzypkowie, a także młode mamy, które przesadziły z noszeniem na ręku zbyt już ciężkiego malca.
Dołącz do nas na Facebooku!

Narastający, często uniemożliwiający zginanie ręki, ból w okolicach łokcia, to klasyczny objaw zapalenia bocznego nadkłykcia kości ramiennej. Zwane jest powszechnie "łokciem tenisisty". Za głównych sprawców kłopotów uważa się mięśnie z grupy bocznej przedramienia (prostownik promieniowy krótki i długi nadgarstka, odwracacz, mięsień ramienno-promieniowy) i z grupy tylnej (prostownik palców, prostownik palca małego i prostownik łokciowy nadgarstka). Zmiany chorobowe rozwijają się w miejscu przyczepu ścięgien i więzadeł do kości, gdzie w jednym punkcie umocowane są dwa mięśnie ręki: prostownik i zginacz. Mięśnie te odpowiadają przede wszystkim za prostowanie nadgarstka. Gdy siły działające na ścięgna są bardzo duże, dochodzi do ich nadwyrężenia i przeciążenia mięśni. Zazwyczaj pierwszym sygnałem świadczącym o tym, że coś niepokojącego dzieje się w obrębie stawu łokciowego, jest dyskomfort pojawiający się dzień po intensywnym wysiłku. Możesz go doświadczyć po wielogodzinnym klikaniu w internecie, nieumiejętnej grze w badmintona, squasha i ping-ponga, a także po ćwiczeniach wioślarskich.

Chociaż dolegliwości początkowo są niewielkie, czasem dość szybko nasilają się i nie ustępują po odpoczynku. Bywa, że wykonywanie codziennych, prostych czynności staje się niemożliwe. Dosłownie nie można unieść ręki. Objawy mogą się utrzymywać nawet przez kilka miesięcy. Osoby dotknięte problemem trafiają więc w końcu do gabinetu ortopedy, a czasem chirurga.

Trudne nawet powitanie

Każda czynność, przy której odwracamy przedramię lub prostujemy łokieć, może przypominać o nadwyrężonych ścięgnach. Wyzwaniem staje się strzepywanie wody z mokrych rąk, naciskanie klamki, wspieranie się na poręczy schodów, trzymanie kierownicy, naciąganie kołdry, podawanie ręki, nie mówiąc już o "przybijaniu piątki". Gdy znasz ten ból, zapewne bez trudu domyślisz się, że sprawcą jest łokieć tenisisty. Za pierwszym razem nie musisz pędzić do lekarza, ale warto wzmóc czujność.

Jeśli to dopiero początki (dolegliwości są niewielkie, po wysiłku), zazwyczaj wystarczy odciążyć rękę i ograniczyć używanie ramienia. Przy ostrym ataku doraźną ulgę przyniosą ci zimne okłady (np. z kostek lodu owiniętych ściereczką), albo wykorzystanie łagodnej maści rozgrzewającej (o odpowiednią zapytaj w aptece). Gdy ból nie ustępuje, wraca, albo się nasila, wskazana jest już wizyta u lekarza ortopedy.

By dać odpocząć stawowi łokciowemu, niejednokrotnie konieczne jest jego unieruchomienie. Często wystarcza zastosowanie temblaka i bandaża elastycznego, ale bywa potrzebny i gips. Ortopeda może też przepisać leki o działaniu przeciwzapalnym i przeciwbólowym, a także zlecić badania dodatkowe.

Diagnostyka i fizjoterapia

Badania uważane za przydatne w diagnostyce łokcia tenisisty to przede wszystkim:

  • badanie radiologiczne (rtg), by wykluczyć występowanie zwapnienia w okolicy nadkłykcia bocznego,


  • usg: pozwala ocenić czy nie doszło do poważniejszych zmian jednostki ścięgnistej mięśni,


  • MRI (magnetyczny rezonans jądrowy), gdyż określa dokładnie lokalizację i charakter patologii.


  • Celem lekarza jest wyeliminowanie bólu i przywrócenie ręce sprawności. Równie istotne jest niedopuszczenie, by kłopot powracał.

    Jeśli czasowe unieruchomienie łokcia i leki doustne nie pomagają, stosuje się wstrzyknięcia (blokady) ze sterydu w okolicę nadkłykcia bocznego kości ramiennej. Popularna jest też fizykoterapia, nawet wtedy, gdy ostre dolegliwości już ustąpią. Za skuteczne metody uważa się leczenie laserowe, ultradźwiękami, jonoforezę (bezbolesne wprowadzanie leków przez skórę, z wykorzystaniem prądu stałego). Nieoceniony jest masaż medyczny. Trzydziestominutowy zabieg pozwala na przywrócenie prawidłowego napięcia mięśni. Po trzech, czterech masażach ból powinien zdecydowanie się zmniejszyć.

    Nie dopuszczaj

    Czasem zdarza się, na szczęście rzadko, że wszelkie metody zachowawcze zawiodą. Ocenia się, że o porażce takiego leczenia można mówić po roku (czasem po pół roku, przy szczególnie nasilonych objawach) bez wyraźnej poprawy. Wówczas pozostaje ostateczność, czyli zabieg operacyjny.

    Operacja zwykle przeprowadzana jest w znieczuleniu przewodowym. Wymaga pozostania w szpitalu jedynie dobę. Polega na oddzieleniu zapalnej tkanki od kości: przecięciu powięzi, wycięciu więzadła, wycięciu części przyczepu, przecięciu lub wydłużeniu ścięgna. Efektem jest reakcja odbudowy przyczepu ścięgna i ustąpienie dolegliwości. Dziewięciu na dziesięciu pacjentów już po trzech miesiącach wraca do pełnej aktywności, u części operowanych krótkotrwały ból ponownie pojawia się przy dużym przeciążeniu ręki. Leczenie operacyjne nie przynosi poprawy u 2-3% pacjentów.

    "Łokieć tenisisty" to schorzenie bolesne, przewlekłe i wierne (często wraca). Warto więc pomyśleć o profilaktyce. Wystarczy przecież, kiedy to tylko możliwe, rozłożyć pracę na dwie ręce (np. podczas zakupów), kupić ergonomiczną klawiaturę (i czasem postawić na spacer zamiast na serwis o zdrowiu, czy grać w badmintona mniej energicznie. A jeszcze lepiej: wybrać sport przyjazny mięśniom i stawom, choćby pływanie.

    Czytaj także:

    Entezopatie