Nasze oleje to powód do dumy. Rzepakowy jest zdrowszy niż oliwa

Małgorzata Skorupa
- To biznes: my mamy rzepakowy, kraje Południa oliwę. Każdy walczy o swoje, a patriotyzm zakupowy to nowy wymiar patriotyzmu - mówi Grzegorz Łapanowski, kucharz, prowadzący show kulinarny "Top Chef". Tymczasem rodacy pytani o to, jakiego oleju używają, bardzo często po prostu nie wiedzą.

- Fenomenalny jest olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia, np. z Góry Św. Wawrzyńca, olej lniany budwigowy do dodawania na zimno: do śledzi, ziemniaków, twarogów, kefirów, wszelkiego rodzaju dressingów, olej rydzowy z lnianki siewnej, który ma podobne zastosowanie do oleju lnianego - Łapanowski wymienia jednym tchem oleje, którymi możemy się poszczycić.

- Mamy w Polsce orzechy włoskie, laskowe, mak, dynię. Z tych wszystkich pestek i orzechów tłoczy się niezwykłej jakości oleje o wysublimowanym smaku. Nawet olej słonecznikowy, jeśli jest dobrej jakości, będzie wręcz pachniał słonecznikiem. Można go tłoczyć z prażonego słonecznika, wtedy zyska wyjątkowy smak - dodaje Grzegorz Łapanowski. - Uwielbiam polskie tłuszcze i często je stosuję. Stawiam na różnorodność - przyznaje kucharz.

Fot. Materiały prasowe Fot. Materiały prasowe

Rzepak rozjaśniający pola żółtym kwieciem to nie jedyna roślina oleista, którą rozkwitają polskie ziemie. Część z nich pokrywa się także niebieskim dywanem kwitnącego lnu.

Polski len wraca do łask

Olej z lnu tłoczono w Polsce już w średniowieczu. Niegdyś niemal każda polska wieś miała małą tłocznię tego złocistego płynu. W trakcie Wielkiego Postu mieszkańcy wsi zastępowali nim inne, w tym zwierzęce, źródła tłuszczu. W XX w. olej lniany, wyparty przez tańsze oleje, nieco odszedł w zapomnienie. Dziś mimo utrzymującej się stosunkowo wysokiej ceny - olej lniany jest 3 lub 4-krotnie droższy od rzepakowego - obserwuje się ponowny wzrost zainteresowania tym produktem. Szczególnie ze względu na niebywałe walory zdrowotne, które zaczęli przypisywać mu konsumenci.

"Uprawa lnu nie jest trudna, ale w Polsce gorzej z dostępnością nasion dobrej jakości" - mówi w portalu gospodarczym Strefabiznesu.pomorska.pl Arkadiusz Łącz ze Świecia nad Osą, współwłaściciel rodzinnej firmy tłoczącej oleje.

Łączowie z początku sprowadzali len do produkcji oleju lnianego z Kanady, jednak ponieważ zależało im na surowcu niemodyfikowanym genetycznie i o optymalnych parametrach zdrowotnych, zdecydowali, że zaczną uprawiać len oleisty samodzielnie.

"Uprawiamy Jantarol i jesteśmy z tej polskiej odmiany bardzo zadowoleni. Ona ma książkowe wyniki, jeśli chodzi o kwasy omega 3 i omega 6" - mówi Łącz w portalu. Jak zaznacza, stosunek tych kwasów w surowcu sprowadzanym przez nich z zagranicy był niewłaściwy.

Naród smalcem i masłem płynący tworzy olejową tradycję?

Choć oleje w Polsce nie pojawiły się "wczoraj", to jednak w naszych stronach do pewnego czasu głoszono wyższość masła i smalcu nad tłuszczami roślinnymi.

"Nasz kontynent dzieli się na strefę masła i strefę oliwy. My żyjemy w obszarze maślanym. Północna Europa - od francuskiej Bretanii, przez Belgię, Holandię, Danię, Niemcy, Polskę, aż po Rosję - to kraina masła i wódki. Południowa zaś część kontynentu jest obszarem opanowanym przez oliwę i wino"
- pisał w jednym z felietonów dla "Polityki" krytyk kulinarny, smakosz i autor wielu książek kulinarnych, Piotr Adamczewski ("Kto smaruje, temu smakuje"; 08/13).

Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

W dobie rosnącej sławy diety śródziemnomorskiej i przykazania, aby eliminować z diety nasycone tłuszcze zwierzęce, rodzime maślane tradycje zaczęły po części ustępować nowemu, "lżejszemu" żywieniu. Na polskich stołach pojawiła się margaryna czy tzw. oliwa z oliwek, czyli po prostu oliwa, bo zwyczajowo używana nazwa to takie nasze "masło maślane".

Oliwa w wielu kręgach zyskała renomę najzdrowszej. Stała się niejako atrybutem zdrowego stylu życia. A że zdrowia nigdy za wiele, część Polaków zaczęła ją stosować jak popadnie do wszystkiego: na ciepło, zimno - im więcej, tym lepiej. Czy słusznie? I czy oliwa rzeczywiście jest zdrowsza od naszych olejów?

"To jest biznes. Patriotyzm konsumencki to nowy wymiar patriotyzmu"

- Trzeba pamiętać o tym, że to jest biznes. Francuzi, Hiszpanie czy Grecy mają olbrzymi przemysł, który jest związany z produkcją oliwy. Podobnie jest z olejem rzepakowym u nas, bo przemysł z nim związany w Polsce również mały nie jest. Każdy pcha wózek w swoją stronę - zaznacza Łapanowski. Jest coś jeszcze.

- Żyjemy w czasach pokoju, więc pojawia się pytanie, jak ma się przejawiać dziś nasz patriotyzm. Przejawia się w zachowaniach konsumenckich, promowaniu przekazu, aby wybierać polskie produkty ze sklepowej półki, a także w tendencji, aby szukać wyjątkowych lokalnych producentów i starać się ich wspierać. Patriotyzm zakupowy staje się niejako nowym wymiarem patriotyzmu. W tym jest rola mediów i nas, konsumentów, żeby promować naszą polską kulturę kulinarną zarówno w Polsce, jak i zagranicą - podkreśla kucharz.

Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

- Jesteśmy świadkami boomu związanego z rozwojem biobazarów, targów śniadaniowych, festynów kulinarnych, wszelkiego rodzaju inicjatyw związanych z promocją lokalnej, tradycyjnej żywności. W całej Polsce takich wydarzeń jest coraz więcej, a ten pierwotnie spontaniczny ruch powoli się profesjonalizuje. Myślę, że jeszcze czekamy na renesans naszej kultury kulinarnej - mówi.

- Jesteśmy raczkującym rynkiem produktów wysokiej jakości, ale mamy gigantyczny potencjał. Choćby na Mazurach, gdzie właśnie jestem, są setki hektarów ziemi, która tylko czeka, żeby coś z nią zrobić. Tymczasem produkcja żywności wysokiej jakości, jeśli znajdziemy rynki dystrybucji i mamy odpowiedni "know how", jest dobrym biznesem. Z samego, dajmy na to, orzecha człowiek nie wyżyje. Ale już produkowanie ekskluzywnego oleju z orzechów włoskich - świeżych, prażonych lub pieczonych - rozlewanego do pięknych szklanych butelek może być sposobem na dobre, dostatnie życie - przekonuje Łapanowski. A jeśliby przyjrzeć się zdrowotnym właściwościom olejów: naszych i obcych?

Oliwa nie umywa się do naszego rzepakowego?

Nasz olej rzepakowy, zwany "oliwą Północy", według dietetyków w wielu kategoriach bezapelacyjnie wygrywa z południową rywalką - oliwą.

- Oliwa wcale nie zawiera tak dużo kwasów omega 3. Olej rzepakowy ma ich 10 razy więcej, a dodatkowo charakteryzuje się lepszą proporcją nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3 do omega 6 - zaznacza dietetyk Aleksandra Kilen-Zasieczna.

 

Fot. Mieczyslaw Michalak Fot. Mieczyslaw Michalak

- Jest bardzo uniwersalny: nadaje się i do smażenia, i do pieczenia, i do dodawania na zimno - wylicza. - Oliwa nie ma już tak szerokiego zastosowania, nie powinniśmy jej podgrzewać. I choć jest ciekawa w smaku, możemy sobie nią urozmaicać dietę, zmieniać aromaty i cieszyć się doznaniami, to z praktycznego punktu widzenia w mojej ocenie najlepszy jest olej rzepakowy - mówi Kilen-Zasieczna. Nasz rzepakowy ma jeszcze jeden atut.

- Nawet jeśli wybierzemy najlepszy z możliwych olej rzepakowy, to i tak będzie on znacznie tańszy niż oliwa czy wymyślne zagraniczne oleje - ocenia dietetyk. - A jeśli chodzi o olej lniany, to jest zdrowy, ale tylko do podawania na zimno, czyli np. do sałatki. Ma on całe mnóstwo kwasów omega 3, jeszcze więcej niż oliwa czy nawet rzepakowy.

"Żaden olej nie leczy - jest raczej dodatkiem, przyprawą"

- Warto podkreślić, że olejów - niezależnie od rodzaju i kraju pochodzenia - nie należy nadużywać. Zawsze lepiej używać czystego oleju w formie dodatku czy przyprawy, a nie jako środka leczniczego na łyżki. Jednonienasycone kwasy tłuszczowe w nim zawarte są korzystne dla zdrowia pod względem ochrony przed chorobami układu krążenia, ale znacznie lepszym rozwiązaniem jest wybieranie produktu nieprzetworzonego, z którego tłoczono olej, np. siemienia lnianego zamiast oleju lnianego - mówi Kilen-Zasieczna.

- Taki produkt dodatkowo poza kwasami nienasyconymi zawiera jeszcze wiele innych składników, tj. błonnik pokarmowy, witaminy, składniki mineralne, białko. W czystym oleju, czy to polskim czy zagranicznym, tego już nie ma - podkreśla.

We wszystkim należy jednak zachować umiar. - To chwyt marketingowy, kiedy mówi nam się, że jakiś olej ma dużo witaminy E czy witaminy A. Tak naprawdę żaden olej nie zawiera takich dawek witamin, żeby w jakikolwiek sposób miało to wpływ na nasze zdrowie. Trzeba by go było bardzo dużo spożyć, żeby dostarczyć sobie większych ilości niż śladowe, a to niekorzystne m.in. ze względu na kaloryczność i szkodliwe dla zdrowia działanie prozapalne - tłumaczy dietetyczka.

 

Małgorzata Skorupa. Dziennikarka, redaktorka serwisu Zdrowie.gazeta.pl, psycholog. Autorka wielu publikacji z zakresu zdrowego stylu życia oraz rozwoju osobistego.