Normalne życie z cukrzycą

Lekarze mówią o niej, że jest do opanowania, ale nie do pokonania. Jeśli zostanie wcześnie wykryta i będzie dobrze leczona, pozwala normalnie żyć.

W opanowaniu tej choroby wiele zależy od diabetologów (specjalistów zajmujących się cukrzycą), ale i od nas samych. Osoba z cukrzycą może mieć dzieci, pracować, udzielać się towarzysko, podróżować, oddawać się wybranemu hobby... Jednak musi być bardzo zdyscyplinowana.

Insulinowy kluczyk

Cukrzycę kojarzymy z cukrem oraz insuliną. I słusznie. Insulina to hormon produkowany i wydzielany do krwi przez komórki beta (B) znajdujące się w trzustce. Gdy zaczynamy coś jeść, trzustka uwalnia niewielkie ilości zmagazynowanej insuliny i w tym samym czasie zaczyna wytwarzać nowe cząsteczki tego hormonu. W ten sposób reaguje na sygnał, że w procesie trawienia powstanie za chwilę glukoza (cukier prosty), która z przewodu pokarmowego szybko przedostanie się do krwi.

Lekarze porównują insulinę do klucza, a to dlatego, że - mówiąc obrazowo - otwiera ona drzwi do komórek naszego organizmu. Te drzwi (fachowo nazywane receptorami) otwiera po to, żeby do wnętrza komórek mogła się dostać glukoza, czyli "paliwo", bez którego nie mogłyby ani żyć, ani odbudowywać się, ani wykonywać swoich zadań. Gdyby np. komórki serca nie regenerowały się i nie wykonywały swej pracy, nasza życiodajna pompa po prostu stanęłaby.

Komórki na głodzie

U niektórych osób trzustka produkuje za mało insuliny i cukier, zamiast dotrzeć do komórek, pozostaje we krwi. U innych produkuje ją, ale z jakiegoś powodu - nie do końca znanego - komórki organizmu nie chcą się otworzyć "kluczem insulinowym". Cukier nie może więc wniknąć do komórki, a tym samym nie dostarcza jej niezbędnej do życia energii i może ona "umrzeć z głodu". Fachowcy mówią wówczas o tzw. insulinooporności komórek. Kiedy trzustka produkuje za mało insuliny lub występuje owa insulinooporność - dochodzi do cukrzycy typu 2. Cierpi na nią niemal 90 procent chorych. W Polsce zdiagnozowaną cukrzycę typu 2 ma już blisko 2 miliony osób, ale lekarze szacują, że ma ją drugie tyle, jednak o tym nie wiedzą, bo nie sprawdzają poziomu cukru we krwi.

A trzeba go sprawdzać co najmniej raz na 3 lata. Do badania należy być na czczo, czyli co najmniej 8 godzin po ostatnim posiłku.

U zdrowych osób prawidłowe stężenie cukru we krwi wynosi od 60 do 100 mg% (lub mg/dl). Jeżeli tylko raz zbadasz jego poziom i będzie podwyższony, to nie znaczy, że masz cukrzycę, ale powinno cię to skłonić do wizyty u lekarza i do dalszych badań.

Jeśli dwukrotnie, badając się na czczo, okaże się, że masz poziom cukru równy bądź wyższy niż 100 mg% - skonsultuj się z diabetologiem.

Jeżeli wyniki go zaniepokoją, może ci zlecić badanie poziomu cukru na czczo oraz 2 godziny po posiłku. Gdy 2 godziny po jedzeniu poziom cukru we krwi będzie równy bądź wyższy niż 200 mg% - to jeden z dowodów, że cierpisz na cukrzycę.

Na zlecenie lekarza wykonuje się również tzw. doustny test obciążenia glukozą. Polega na badaniu poziomu cukru we krwi pobranej z palca na czczo i 2 godziny po wypiciu 75 g glukozy rozpuszczonej w 300 ml wody. W ten właśnie sposób sprawdza się, jak organizm radzi sobie z cukrem.

Od tabletki do insuliny

By opanować cukrzycę i nie dopuścić do powikłań (m.in. niewydolność nerek, utrata wzroku, amputacja nóg), trzeba ściśle stosować się do wskazówek lekarza. W tym typie cukrzycy terapia polega m.in. na przyjmowaniu doustnych leków. Tabletki zmniejszają oporność komórek na insulinę lub pobudzają trzustkę do produkcji tego hormonu. W większości przypadków osoby z cukrzycą typu 2 kiedyś muszą zacząć stosować insulinę w zastrzykach, bowiem tabletki już nie dają sobie rady z chorobą. Na szczęście współczesne insuliny są dobrze przez organizm tolerowane i - dzięki coraz nowocześniejszemu sprzętowi (na przykład tzw. peny - rodzaj strzykawek przypominających długopis, gdzie "atramentem" jest pojemniczek z insuliną, a "wkładem" cieniutka jak włos igła, której ukłucia niemal się nie czuje, czy pompy insulinowe - automatyczne minipodajniki insuliny, które nosi się dyskretnie umocowane do ciała) - coraz łatwiej je sobie aplikować. Mają także różne odmiany (np. szybkodziałająca, długodziałająca, analogi insuliny), dzięki czemu można dobierać terapię indywidualnie dla każdego chorego. Niekiedy wystarczy jeden zastrzyk dziennie, żeby tzw. glikemię, czyli stężenie cukru we krwi, utrzymać na właściwym poziomie.

Kropla prawdy

Każdy, kto ma cukrzycę, musi mierzyć sobie regularnie poziom glukozy we krwi. Nieraz nawet kilka razy dziennie. Dziś jest to proste, bo są elektroniczne glukometry (aparat do mierzenia poziomu cukru we krwi), które - po naniesieniu zaledwie kropelki krwi z opuszki palca na tester - po kilku sekundach wyświetlają wynik badania. Pomiary są ważne, bowiem od wyników badania zależy dawka leku, jaką trzeba sobie zaaplikować. Dzięki pomiarom cukru we krwi oraz regularnemu stosowaniu odpowiedniej dawki leków można uniknąć tzw. hipoglikemii (zbyt niski poziom cukru we krwi, który może prowadzić do utraty przytomności, drgawek i śpiączki zagrażającej życiu) lub hiperglikemii (zbyt wysoki poziom cukru we krwi, który może prowadzić do kwasicy ketonowej i zagrażającej życiu śpiączki).

Wyniki badań trzeba zapisywać skrupulatnie w dzienniczku kontroli (można go dostać w poradni diabetologicznej). Dzięki temu lekarz może śledzić przebieg choroby i sprawdzać, czy leczenie jest skuteczne.

Nie tylko leki

Terapia w cukrzycy typu 2 polega nie tylko na zażywaniu tabletek czy robieniu sobie zastrzyków z insuliny. Bardzo ważna jest też odpowiednio zbilansowana, niskokaloryczna dieta (zbliżona do śródziemnomorskiej, czyli bogata w warzywa, owoce oraz oleje roślinne, a uboga w tłuszcze zwierzęce) i aktywność fizyczna (trzeba się rano gimnastykować i np. maszerować w szybkim tempie chociaż pół godziny dziennie). Nie powinno się też palić papierosów i nadużywać alkoholu. No i trzeba zaakceptować siebie ze swoją chorobą.

Nadzieja w nowych terapiach

Prof. Wiesław Tarnowski, Kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Przewodu Pokarmowego Szpitala Klinicznego im. W. Orłowskiego w Warszawie:

Osoba, która choruje na cukrzycę typu 2 nie krócej niż pół roku i nie dłużej niż 10 lat, jest leczona doustnymi lekami przeciwcukrzycowymi, które nie działają skutecznie, ma nie mniej niż 18 lat i nie więcej niż 65, nie ma poważnych powikłań cukrzycowych, może zostać zakwalifikowana do zabiegu wszczepienia generatora impulsów elektrycznych Tantalus II. Dzięki niemu glikemia jest lepiej kontrolowana.

Generator to małe pudełeczko z elektrodami. Trzy pary elektrod laparoskopowo wszczepia się w ścianę żołądka. Połączone są one z generatorem impulsów elektrycznych, który w trakcie tego samego zabiegu implantuje się z boku brzucha pod skórę. Generator wysyła impulsy do żołądka i do mózgu. Gdy chory coś zje, Tantalus II wytwarza impuls elektryczny, który pobudza żołądek, czego efektem jest większa ilość i siła skurczów tego narządu. Dzięki temu szybciej się on opróżnia z pokarmu. To ważne, bo chorzy na cukrzycę typu 2 cierpią z powodu spowolnionego opróżniania się żołądka. Jeżeli przed planowanym posiłkiem zażyją tabletkę, często zalega ona w żołądku, zamiast trafić do krwiobiegu. Chorzy jedzą posiłek i zawarte w nim węglowodany są szybko przetwarzane na glukozę, która w ciągu mniej więcej 20 minut trafia do krwi. Bywa, że tabletka zalegająca w żołądku nie zdążyła przygotować organizmu do takiego rzutu glukozy i zbyt dużo krąży jej we krwi. Takie skoki cukru źle wpływają na cały organizm. Gdy generator przyspieszy pracę żołądka, tabletka szybciej trafi do krwiobiegu i uniknie się niebezpiecznych wahań poziomu glukozy we krwi. Drugą zaletą tego urządzenia jest to, że impuls elektryczny poprzez nerw błędny dociera także do mózgu. Tu powstaje inny impuls, który informuje organizm: "Już się najadłem, nie potrzebuję więcej". Przy mniejszych porcjach jedzenia mniejsze są wahania glukozy we krwi i łatwiej utrzymać prawidłową wagę, co przy cukrzycy jest istotne. Generator rejestruje też każdy posiłek diabetyka, nawet małą przekąskę, lekarz może więc sprawdzić, czy chory przestrzega diety.

Więcej o: