O co chodzi w sprawie rejestru ciąż? Przez ten system będzie wiadomo, kto miał aborcję poza Polską

Na czym polega cyfrowy System Informacji Medycznej? Ministerstwo Zdrowia zarzeka się, że dołączenie do powszechnego w Europie sposobu raportowania ma usprawnić gromadzenie informacji o tym, jaką mamy grupę krwi lub na jakie alergie cierpimy, ale w praktyce da to władzom możliwość sprawdzenia, kto, kiedy i gdzie dokonał aborcji poza granicami naszego kraju. Dotąd gromadzenie takich danych w wersji elektronicznej nie było możliwe na taką skalę.

Więcej ważnych informacji o zdrowiu znajdziesz na naszej stronie głównej Gazeta.pl

Minister zdrowia w piątek 3 czerwca, tuż przed weekendem złożył podpis pod kontrowersyjnym rozporządzeniem, które umożliwi szpitalom i lekarzom przekazywanie do Systemu Informacji Medycznej (zwanego w skrócie SIM) danych dotyczących "udzielonych, udzielanych i planowanych świadczeń opieki zdrowotnej".

Medyczny Big Brother, czyli... kto, gdzie, kiedy i po co będzie o nas zbierać prywatne informacje?

Cele są szczytne, bo tzw. Patient Summary, czyli Karta Pacjenta, która jest częścią SIM, ma ułatwić korzystanie z usług medycznych w całej Unii Europejskiej na podstawie podstawowych danych dotyczących naszej historii leczenia, a także tego, na co jesteśmy uczuleni lub jaką mamy grupę krwi. Wśród Polek nie bez powodu najwięcej emocji wywołuje jednak podawanie informacji o tym, czy jesteśmy w ciąży. Ministerstwo zarzeka się, że takie dane mają uprościć obieg dokumentacji medycznej i mogą być wykorzystane tylko po to, by zwiększyć nasze bezpieczeństwo, np. gdy w stanie zagrożenia życia trafimy na szpitalny oddział ratunkowy.

Okazuje się jednak, że do systemu może trafić o wiele więcej wrażliwych danych, a to stwarza możliwość poważnych naruszeń naszego prawa do prywatności. Wprowadzanie po cichu nowych rozporządzeń nie do końca jest uzasadnione, bo już dziś obowiązują procedury, które pozwalają na to, by np. ZUS mógł sprawdzić, czy prawidłowo korzystamy ze zwolnienia lekarskiego (dotyczy to także kobiet w ciąży) lub czy poddajemy się zaleconej rehabilitacji.

CiążaRejestr ciąż wchodzi w życie, "Żadna kobieta nie będzie mogła czuć się bezpiecznie"

Lekarze obawiają się, że przepisy, które mają być obligatoryjnie wprowadzone od przyszłego roku we wszystkich krajach członkowskich, mogą umożliwić stworzenie cyfrowej bazy danych o wielu różnych zabiegach, jakim się poddamy. Niewielu pacjentów zdaje sobie sprawę z tego, że od początku 2022 roku gabinety lekarskie — także te prywatne — są zobowiązane do rejestracji wszystkich zdarzeń medycznych.

Istnieją więc uzasadnione obawy o to, że obowiązkowej ewidencji cyfrowej wkrótce będą mogły podlegać wszystkie procedury medyczne — łącznie z badaniami prenatalnymi, legalną aborcją wykonaną poza granicami Polski, a nawet zabiegami medycyny estetycznej tj. powiększanie ust, korekcja nosa czy operacje plastyczne. Już teraz gabinety oferujące takie usługi w naszym kraju są zobowiązane do gromadzenia takich danych.

Rejestr ciąż wchodzi w życie? 'Żadna kobieta nie będzie mogła czuć się w Polsce bezpiecznie'Ciąże Polek będą rejestrowane. Ginekolog: Powiększy się podziemie

Resort zdrowia enigmatycznie poinformował, że w elektronicznym systemie miałyby się znajdować nie tylko dokładne terminy rozpoczęcia i zakończenia hospitalizacji, ale także informacje o stosowanych przez nas wyrobach medycznych. Do bazy mogłyby więc trafić informacje o tym, jakie leki lub środki antykoncepcyjne stosujemy.

Od kiedy ma obowiązywać cyfrowy System Informacji Medycznej i kto będzie miał dostęp do naszych danych?

Podpisane przez ministra Niedzielskiego rozporządzenie miałoby wejść w życie w ciągu następnych 2 tygodni. Do końca września 2022 roku dane trafiające do Systemu Informacji Medycznej miałyby być przekazywane fakultatywnie. Od 1 października ma być wprowadzony obowiązek raportowania wszystkich wymaganych danych. Nie określono, co grozi obywatelom, którzy odmówią przekazywania takich informacji.

Wiadomo jednak, że dostęp do danych zawartych w cyfrowym Systemie Informacji Medycznej będzie mieć:

  • każdy pracownik medyczny w sytuacji zagrożenia życia;
  • wybrany przez pacjenta lekarz, pielęgniarka i położna;
  • pracownik medyczny odpowiedzialny za dokumentację medyczną lub medyk kontynuujący leczenie danego pacjenta w tej samej placówce.

Wgląd do takiej elektronicznej ewidencji mogą posiadać również organy ścigania — w tym prokuratura na wniosek sądu. 

93 proc. przyszłych mam 'uczy się' ciąży na książkach. Nieoceniony jest poradnik 'W oczekiwaniu na dziecko' Heidi MurkoffRejestr ciąż wchodzi w życie. "Liczne wątpliwości konstytucyjne"

Czy cyfrowy System Informacji Medycznej jest niezgodny z RODO i narusza konstytucję?

Czy gromadzenie takich informacji jest legalne w świetle RODO? Prawnicy nie zostawiają na nowych przepisach suchej nitki i ostrzegają, że planowane zmiany są niezgodne z art. 47 Konstytucji RP i naruszają prawo do prywatności.

"W systemie (...) będą gromadzone dane na temat tego, czy dana osoba korzystająca ze świadczenia medycznego jest w ciąży, nawet jeśli nie będzie to wizyta u ginekologa" - napisał w mediach społecznościowych konstytucjonalista, dr Kamil Stępniak. Jego zdaniem "taki rejestr może być wykorzystany jako narzędzie represji w stosunku co do wszystkich kobiet w ciąży, w szczególności tych, które ciążę tę mogą chcieć usunąć" - tłumaczy specjalista od prawa konstytucyjnego.

"Oznacza to, że upolityczniona prokuratura kierując wniosek do sądu (być może też politycznego) będzie mogła otrzymać dostęp do informacji w sprawie tego, czy dana pacjentka była w ciąży. To zaś może prowadzić do odpowiedzialności karnej po jej stronie" - ostrzega dr Stępniak.
 

Co może grozić pacjentom, którzy odmówią udzielania informacji gromadzonych przez SIM?

Senator Krzysztof Brejza ujawnił w piśmie udostępnionym na Twitterze, że zgodnie z informacją przekazaną przez Rządowe Centrum Legislacji: "projekt został zwolniony z rozpatrzenia przez komisję prawniczą". Nie było więc możliwości, by eksperci zakwestionowali zasadność proponowanych zmian w prawie.

Wśród rektorów uczelni medycznych sporo kontrowersji wzbudziło też to, że w cyfrowy System Informacji Medycznej (SIM) w kwestii dotyczących rejestru ciąż "nie przewiduje prawa do usunięcia danych w sytuacji jej (naturalnej) utraty lub legalnego usunięcia ciąży oraz nie precyzuje jak pacjentka/pacjent może realizować prawo sprzeciwu do przetwarzania tych danych".

Rejestr ciąż — postęp czy... podstęp? "Gabinet lekarski to nie konfesjonał"

Organizacje feministyczne studzą emocje i podkreślają, że nowe przepisy nie zmieniają dotychczasowej sytuacji prawnej w kwestii aborcji. "Przerywanie własnej ciąży nie jest przestępstwem i żaden rejestr tego nie zmieni. Ministerstwo wprowadza zmiany w związku z cyfryzacją systemów, ale nieufność wobec władzy jest tak duża, że nie dziwią nas negatywne reakcje" - podkreślają na Instagramie Dziewuchy Dziewuchom. Co zatem zmieni rejestr ciąż?

Zdaniem aktywistek "nowelizacja rozporządzenia o Systemie Informacji Medycznej zmusza lekarki i lekarzy do raportowania większej liczby danych, w tym informacji o ciąży. System został też poszerzony o alergie, ciała obce czy grupę krwi. Próba wykorzystania tych informacji do zastraszania Was spełźnie na niczym, bo – powtarzamy! – nie ma żadnych konsekwencji karnych dla osób przerywających swoją ciążę. A przed personelem medycznym nie należy się z niczego spowiadać. Gabinet lekarski to nie konfesjonał" - można przeczytać w poście udostępnionym przez Dziewuchy Dziewuchom.

 

O co chodzi z tym rejestrem ciąż?

Podobnego zdania jest Aborcyjny Dream Team, który ostrzega przed gromadzeniem prywatnych danych na temat zdrowia, bo takie informacje łatwo wykorzystać przeciwko obywatelom, bez względu na to, czy dotyczy to ciąży czy przyjmowanych leków lub chorób psychicznych, na które cierpimy. 

Fajnie byłoby usłyszeć uspokajający głos środowiska medycznego, że nie powinno się i nie będzie wykorzystywać tego rejestru ciąż przeciwko pacjentkom — zaznacza Aborcyjny Dream Team w komentarzu na temat cyfrowego Systemu Informacji Medycznej.

Fundacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (FEDERA) zwraca natomiast uwagę na to, że jeżeli pacjentka sama nie ujawni, że przerwała ciążę, to lekarze nie będą w stanie odróżnić tego procesu od poronienia, a żadne badanie nie wykryje zastosowania tabletek poronnych, o ile nie były podane dopochwowo.

 

"Każdą ciążę będą prowadzić w duecie lekarz i prokurator. W następnym kroku dołączy do nich ksiądz"

"Jak pokazuje polska codzienność, środowisko medyczne, prokuratura czy urzędnicy mają tendencję do utrudniania życia Polkom i stawiania przed nimi kolejnych barier. Ten rejestr może być ku temu kolejną pokusą — podkreślono w komentarzu na temat nowych przepisów. Wprowadzone pośpiesznie regulacje wzbudzają ogromne kontrowersje także wśród polityków.

"Każdą ciążę będą prowadzić w duecie lekarz i prokurator. W następnym kroku dołączy do nich ksiądz" — podsumowała na Twitterze posłanka Aleksandra Gajewska, wiceprzewodnicząca PO na Mazowszu. 

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz nadal podtrzymuje, że resort nie tworzy żadnych rejestrów, a wprowadzane zmiany mają służyć jedynie "poszerzeniu systemu raportowania w oparciu o zalecenia Komisji Europejskiej". 

Plany resortu zdrowia wzbudzają sporo obaw nie tylko w kwestii rejestru ciąż. Psychiatrka i psychoterapeutka Maja Herman zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny szczegół.

Psychiatria na cenzurowanym. Jakie mogą być skutki zbierania informacji medycznych?

"Rejestrowanie ciąż w innych krajach jest na porządku dziennym ale tam nikt nikogo nie 'ściga' za to, że ciąża się zakończyła. U nas trwa nagonka i chęć zakazu aborcji. Ginekolodzy są w lęku (a to zawsze będzie ze szkodą i dla nich i dla ich pacjentek), pacjentki w ciąży boją się również. Napawa mnie strachem i obrzydzeniem, że medycynę wykorzystuje się w celach ideologicznych. I boję się, że następnym krokiem będzie upolitycznienie psychiatrii, a wiecie co to oznacza? Chcecie być zamykani w szpitalach psychiatrycznych za 'schizofrenię bezobjawową'? Jak to miało miejsce w ZSRR?" - pyta specjalistka od zdrowia psychicznego.

Jej zdaniem posiadanie poglądów politycznych niezgodnych z linią aktualnej władzy może być łatwym pretekstem do wielu nadużyć. "Obym się myliła w moim strachu o to, w jakim kierunku zmierza rząd RP" - ma nadzieję Maja Herman.

Psychiatria dziecięca w Polsce jest w dramatycznym stanie. W szpitalach psychiatrycznych brakuje miejsc, a pobyt w prywatnych ośrodkach kosztuje nawet kilkanaście tysięcy złotych."Psychiatria dziecięca stoi na głowie". Lekarz zdradza kulisy pracy w szpitalu psychiatrycznym

Więcej o: