Okulary dla zaawansowanych

Okulary nie tylko korygują wadę wzroku, ale i poprawiają komfort widzenia. Jak? Dzięki specjalnym powłokom. Najstarsze z nich, choć nadal bardzo rozpowszechnione, to tzw. filtry UV, które zatrzymują szkodliwe dla naszych oczu promieniowanie ultrafioletowe.

Okulary dla zaawansowanych

Okulary nie tylko korygują wadę wzroku, ale i poprawiają komfort widzenia. Jak? Dzięki specjalnym powłokom. Najstarsze z nich, choć nadal bardzo rozpowszechnione, to tzw. filtry UV, które zatrzymują szkodliwe dla naszych oczu promieniowanie ultrafioletowe.

Teraz coraz powszechniejszy jest tzw. antyrefleks. Większość oferowanych soczewek (sferyczne od +4 D do -6 D) ma wbudowaną taką powłokę, którą można zainstalować zarówno na zewnętrznej, jak i wewnętrznej powierzchni soczewki (też na obu naraz). Likwiduje ona niepotrzebne odbicia światła, tzw. refleksy. Zwiększa przepuszczalność szkła dla promieni świetlnych. Poprawia kontrast widzenia. W 99 proc. odbija również promieniowanie UV emitowane przez ekrany komputerów (najnowsze soczewki japońskie nawet w 100 proc.). Poza tym pozwala wydobyć piękno makijażu oczu. Zdarza się, że takie okulary zamawiają nawet osoby o dobrym wzroku spędzające jednak dużo czasu przy komputerze (np. informatycy, graficy). Taki komfort to dodatkowy wydatek ok. 130-150 zł.

Antyrefleksowe soczewki mienią się zielenią i fioletem. Dla snobów jest również wersja ze złotą poświatą.

Soczewki, których deszcz nie zachlapie

Ciężka jest dola okularnika w czasie deszczu, ale na zachlapane szkła jest rada. Powłoka hydrofobowa "odstrasza" kropelki wody od powierzchni pokrytych nią szkieł. Te, które już tam trafią, szybko spływają i nie pozostawiają śladów. Hydrofobowa warstewka świetnie zapobiega również parowaniu szkieł. Nie musisz nosić ze sobą arsenału ściereczek ani przed wyjściem z domu smarować szkieł mydłem, octem albo innymi domowymi środkami.

Jest też coś dla abnegatów - powłoka antystatyczna. Niczym Pronto w płynie opóźnia osadzanie się na soczewkach kurzu i pyłu. Nie trzeba ich zatem tak często czyścić. Nie zapominajmy jednak, że żadna powłoka nie zlikwiduje śladów tłustych paluchów. Każda z nich zaś wyjmuje z naszej kieszeni dodatkowe 80-100 zł.

To prawda, że różne filtry można nakładać na siebie

Powłoki i filtry można "instalować" na soczewkach nie tylko pojedynczo, ale także w dowolnych kombinacjach, np. szkło barwione z antyrefleksem. Należy jednak dokładnie określić wymagania, jakie stawiamy naszym nowym okularom. Powłoki można bowiem nakładać tylko w określonej kolejności. Jeśli zatem najpierw zażyczysz sobie antyrefleksu, a po tygodniu będziesz chciała dodatkowo powłokę antystatyczną albo żeby szkła były zabarwione na niebiesko, nic z tego. Soczewki najpierw np. się barwi, potem nakłada filtr UV, a na końcu - antyrefleks. Niektóre firmy optyczne omijają tę zasadę, wypuszczając na rynek soczewki z powłokami typu 2 w 1, a nawet 3 w 1. Oczywiście, za odpowiednią cenę.

Okulary dla kierowców...

Dla nich naukowcy opracowali "blueblocker" (koszt ok. 150 zł). To filtr nie dopuszczający do oka szkodliwych promieni ultrafioletowych (mogą np. przyspieszać rozwój zaćmy) oraz górnego pasma światła widzialnego (głównie fioletowego i niebieskiego). Poprawia kontrast i rozjaśnia pole widzenia zwłaszcza w trudnych warunkach pogodowych (w nocy, we mgle). Chroni też wzrok przed oślepiającymi światłami samochodów jadących z przeciwka.

Zwolennicy twierdzą, że jest to najbardziej wszechstronne szkło zabezpieczające m.in. przed szkodliwym promieniowaniem komputera i opóźniające postęp wady wzroku. Trzeba pamiętać jednak, że filtr ten zaburza nieco postrzeganie barw. Poza tym rozleniwia oczy i osłabia ich naturalną zdolność adaptacyjną. Zwłaszcza jeśli połączymy tę powłokę z soczewką fotochromową.

...i dla wędkarzy

Inna nowość to organiczna soczewka Polaroida. Stworzona podobno z myślą o wędkarzach. To zielonkawe cudo porządkuje wiązkę światła, zanim wpadnie ona do oka. Całkowicie likwiduje np. odbicia słońca od powierzchni wody czy efekt oślepienia światłami nadjeżdżającego z przeciwka samochodu. Wymyślono ją dla zdrowych oczu, ale można zażyczyć sobie taką powłokę także na szkłach optycznych. 150-200 zł i możesz już pakować wędki do bagażnika.

Oprawki, na których można usiąść

To też zawdzięczamy technologiom kosmicznym. Oprawki TytanFlex nie są tak lekkie jak tytanowe VisionLites, za to można je dowolnie zginać w każdej płaszczyźnie, można na nich siadać, zgubić je w łóżku podczas snu, turlać się, mając je w kieszeni... Po założeniu na nos odzyskują właściwą formę. Jeśli koniecznie chcesz mieć cieniutkie, metalowe oprawki, a jesteś uczulona na metal, możesz dobrać sobie ramkę z zausznikami powleczonymi cienką, nieścieralną warstewką tworzywa.

Najnowszy wynalazek - "oprawki-nic" Maxilight - łączy w sobie lekkość (2,5 g) i giętkość. Nie ma w nich ani drobiny metalu, który mógłby uczulać. Oprawki takie dają też ogromne możliwości estetyczne. Można bowiem zamocować w nich soczewki dowolnego kształtu; nawet gwiazdki albo serduszka. Ograniczeniem jest wyłącznie wielkość wady (nadają się tylko dla szkieł dość cienkich, w granicach +4 D do -4 D) i koszt - trzeba na nie wydać 250 zł.

Dziękuję za konsultację: Włodzimierzowi Gierzyńskiemu z firmy Optimeda, Renacie Kozłowskiej i Dariuszowi Mańkowskiemu z Vision Express oraz Witoldowi i Jackowi Kołodziejskim z Centrum Optyki Okularowej "Optokan", a także Vision Express za wypożyczenie okularów

Więcej o: