Chciałabym żyć normalnie i cieszyć się bliskością wspaniałego człowieka z którym jestem. Jest to dla mnie trudny temat, ale zebrałam się na odwagę i już dwa lata temu zasygnalizowałam problem mojemu ginekologowi. Niestety on za każdym razem bagatelizuje sytuację. Mimo, iż jest cenionym specjalistom nie uważa mojego problemu za godny uwagi. Twierdzi tylko, że przyczyn może być wiele i sugeruje nieporozumienia w związku. Jak mam mu udowodnić, że się myli? Osiągnął to, że wstydzę się znowu na ten temat mówić. Prosiłam go wiele razy o profilaktyczne badania poziomu hormonów, żeby może tu poszukać przyczyny, jeśli upiera się, że to nie wina nadciśnienia. Niestety nie zrobiono mi żadnych badań, a lekarz ucina rozmową na te temat. Nie jestem wariatką, jestem bardzo świadoma swojego ciała, nie mylę problemów. Umiem i zwykle jestem w stanie osiągnąć satysfakcję seksualną, ale to z osiągnięciem podniecenie i odczuwaniem go mam problem. Często jest też tak, iż mimo wyraźnego apetytu na seks, moje ciało odmawia posłuszeństwa. Dodam, iż wówczas nawet najbardziej skuteczna w innych warunkach gra wstępna nie jest w stanie poprawić sytuacji. Niemal dosłownie niczego nie czuję. Nie wynika to też z podejścia do seksu, partnera, jego ciała, czy mojej orientacji. Co do lekarza który zajmuje się moim nadciśnieniem... no cóż, nigdy nie poruszyłam z nim tego problemu. Wynika to chyba z faktu, że nie posiadam stałego specjalisty. Co kilka miesięcy ląduję u innego lekarza rodzinnego, któremu muszę tłumaczyć wszystko na nowo. Pojawiam się u niego raz na 3 miesiące po recepty, pyta czy ciśnienie w normie i tyle naszej rozmowy zwykle, bo za 10 minut następna pani ma numerek. Moje problemy zwykle słabną i nasilają się okresowo. Waham się od KOMPLETNEGO braku zainteresowania seksem, po średnie. Gdybym miała to ocenić w skali dziesięciostopniowej to zwykle jest to 3, w 'dobrym okresie' i jeszcze do tego w dniach płodnych od 4 do 5. Przez jeden krótki miesiąc w życiu, jakiś rok temu, było to jakieś 7 i życie było piękne. Teraz jestem na etapie 0 i wręcz niechęci. Czy jest dla mnie jakaś szansa na normalne życie seksualne?
Obniżony popęd seksualny może być u Pani wywołany chorobą podstawową, czyli nadciśnieniem tętniczym. U osób z nadciśnieniem (zarówno kobiet jak i mężczyzn) o wiele częściej dochodzi do zaburzeń libido, szczególnie u pacjentów z niewystarczająco kontrolowaną wysokością ciśnienia. Leki hipotensyjne rzadko mają negatywny wpływ na popęd seksualny - zazwyczaj wraz z osiągnięciem prawidłowych wartości ciśnienia dolegliwości ulegają zmniejszeniu. Jeżeli nie zaobserwowała Pani u siebie zaburzeń miesiączkowania lub nieprawidłowego owłosienia, podłoże hormonalne jest również mało prawdopodobne. Czy przyjmuje Pani jakiekolwiek inne leki lub doustną antykoncepcję? Szczególnie środki antykoncepcyjne mogą mieć negatywny wpływ na libido.
Kwestiami związanymi z życiem seksualnym zajmują się przede wszystkim lekarze seksuolodzy. Pani problem jest złożony i długotrwały, lekarzom niezajmującym się tą tematyką na co dzień trudno będzie zaoferować Pani skuteczne rozwiązanie. Dlatego najlepszym wyjściem będzie skorzystanie z pomocy specjalisty.
Przed wizytą u specjalisty proponuję wykonać kilka badań dodatkowych (morfologię, badanie ogólne moczu, poziom TSH, aktywność enzymów wątrobowych), dzięki którym możliwe będzie wykluczenie wiele innych chorób powodujących obniżenie libido.