Kłopoty ze snem
05.11.2007
, aktualizacja: 17.05.2002 13:55
Sen we współczesnej psychologii określa się jako "odmienny stan świadomości". Oznacza utratę kontaktu z otaczającą rzeczywistością, ucieczkę od trosk, zmartwień i kłopotów, ale jest też czasem, w którym organizm może zająć się wyłącznie regeneracją ciała i duszy.
ZOBACZ TAKŻE
- Chory ze zmęczenia (09-02-09, 15:00)
Psychozy śpią z chorym
Zauważone już dawno "ozdrowieńcze" właściwości snu wykorzystywane były przez lekarzy zalecających w wielu schorzeniach "leżenie w łóżku i najwięcej snu". W pierwszej połowie naszego wieku próbowano leczyć niektóre choroby snem przedłużonym - dzięki środkom nasennym - do ponad 20 godzin na dobę. Metodę tę stosowano m.in. w psychiatrii zgodnie z założeniem, że zaburzenia psychiczne ujawniają się tylko w stanie czuwania, a "psychozy idą spać razem z chorym", ale także w innych dziedzinach medycyny, np. w terapii choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy.
Dziś wiemy, że pomysły te nie mogły przynieść spodziewanych efektów, ponieważ sen po zażyciu środków nasennych nie jest tak samo dobry jak naturalny. A za najbardziej naturalny, człowiekowi "przyrodzony" uznano sen nocny i świadomą aktywność w ciągu dnia.
Rano o godz. 13
Pojawia się pytanie, czy ten rytm przypominający nam o kosmosie i Ziemi, która kręci się wokół własnej osi, jest wyrazem istnienia w każdym żywym organizmie jakiegoś wewnętrznego "zegara biologicznego" dostosowującego procesy życiowe do zmian zachodzących w środowisku, czy też decydują o tym inne czynniki. Na obecnym etapie wiedzy przeważa ta druga koncepcja.
Dowodów na to dostarcza m.in. obserwacja zachowania grotołazów, którzy w ciągu wielodniowej wyprawy, pozbawieni światła dziennego, swój "dzień" rozpoczynali coraz później. Po 7 dniach "rano" wypadało ok. godz. 13.00, a "noc" rozpoczynała się o godz. 2.00. Cykl przesuwał się w czasie, ale podstawowa proporcja między snem i aktywnością była zachowana.
Płytki, paradoksalny
Przesypiamy jedną trzecią naszego życia. Zapotrzebowanie na sen zmienia się wraz z wiekiem. Noworodek przesypia nieomal całą dobę, człowiek dorosły ok. 7-8 godzin, a w wieku podeszłym zazwyczaj wystarcza 5-6 godzin snu. O ile ciągle nie potrafimy odpowiedzieć jak to się dzieje, że wieczorem kładziemy się do łóżka i zasypiamy, by po kilku godzinach samoistnie się wybudzić, to dzięki badaniom elektroencefalograficznym nieco więcej można powiedzieć na temat przebiegu snu.
Składa się na niego kilka cyklicznie następujących po sobie faz, z których najważniejsze to sen płytki, zwany paradoksalnym (w piśmiennictwie fachowym to tzw. faza REM) i sen głęboki, "wolnofalowy" (NON REM). Całość snu to wystąpienie kilku cykli składających się ze snu płytkiego i głębokiego, przy czym szczególną właściwością snu paradoksalnego jest występowanie w tej fazie marzeń sennych. W czasie snu głębokiego człowiek leży spokojnie, nieruchomo, mięśnie są rozluźnione, natomiast w okresie snu REM, kiedy przeżywa marzenia senne, można zauważyć pod przymkniętymi powiekami, szybkie ruchy gałek ocznych.
Spotyka się czasami opinie, że "mnie się nigdy nic nie śni" - nie oznacza to jednakże, że ludzie ci nie przeżywają snów, raczej ich nie pamiętają. Mogliby je odtworzyć gdyby zostali obudzeni w okresie snu paradoksalnego.
200 godzin bez snu
Człowiek ma indywidualne zapotrzebowanie na sen, wynoszące jak wspomniałem, w wieku dojrzałym ok. 7-8 godzin. Oczywiście zdarzali się ludzie, którzy spali znacznie krócej, np. Napoleon ok. 4-5 godzin.
Każdy oczywiście okresowo może modyfikować ilość snu i niedosypiać (egzaminy, prace zlecone itp.), ale jeżeli sytuacja taka trwa dłużej, dochodzi do pojawienia się "zespołu niedoboru snu". Człowiek taki staje się drażliwy, przygnębiony, spada jego aktywność, wydolność intelektualna i fizyczna.
Wbrew dość powszechnemu przekonaniu, człowiek nie jest w stanie zbyt długo wytrzymać bez snu - maksymalny czas to ok. 200 godzin. Jednakże już po 100 godzinach u ludzi, którzy poddali się takiemu eksperymentowi, pojawiały się zaburzenia psychiczne - urojenia, halucynacje, poważne zaburzenia pamięci, niezdolność do rozwiązania najprostszego zadania matematycznego.
Z drugiej zaś strony w psychiatrii, w leczeniu depresji, wykorzystywana jest metoda nazwana deprywacją snu. Polega na tym, że pacjent nie śpi jedną noc na tydzień. Bardzo często powoduje to znaczną poprawę nastroju i samopoczucia chorego, choć nie zawsze poprawa ta jest trwała.
Bezsenność
Bezsenność oznaczająca brak snu nie istnieje. Na różne formy bezsenności cierpi ok. 20 proc. ludzi, najczęściej kobiety oraz osoby w starszym wieku.
Często do lekarza zgłaszają się osoby, które twierdzą, że kolejną noc nie udało im się "zmrużyć oka". Z reguły jednak problem polega u nich na znacznym spłyceniu snu i wielokrotnym wybudzaniu się w ciągu nocy - stąd wrażenie, że nie została ona przespana.
Do bezsenności zaliczamy również trudności w zasypianiu lub znaczne skrócenie snu.
Zauważone już dawno "ozdrowieńcze" właściwości snu wykorzystywane były przez lekarzy zalecających w wielu schorzeniach "leżenie w łóżku i najwięcej snu". W pierwszej połowie naszego wieku próbowano leczyć niektóre choroby snem przedłużonym - dzięki środkom nasennym - do ponad 20 godzin na dobę. Metodę tę stosowano m.in. w psychiatrii zgodnie z założeniem, że zaburzenia psychiczne ujawniają się tylko w stanie czuwania, a "psychozy idą spać razem z chorym", ale także w innych dziedzinach medycyny, np. w terapii choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy.
Dziś wiemy, że pomysły te nie mogły przynieść spodziewanych efektów, ponieważ sen po zażyciu środków nasennych nie jest tak samo dobry jak naturalny. A za najbardziej naturalny, człowiekowi "przyrodzony" uznano sen nocny i świadomą aktywność w ciągu dnia.
Rano o godz. 13
Pojawia się pytanie, czy ten rytm przypominający nam o kosmosie i Ziemi, która kręci się wokół własnej osi, jest wyrazem istnienia w każdym żywym organizmie jakiegoś wewnętrznego "zegara biologicznego" dostosowującego procesy życiowe do zmian zachodzących w środowisku, czy też decydują o tym inne czynniki. Na obecnym etapie wiedzy przeważa ta druga koncepcja.
Dowodów na to dostarcza m.in. obserwacja zachowania grotołazów, którzy w ciągu wielodniowej wyprawy, pozbawieni światła dziennego, swój "dzień" rozpoczynali coraz później. Po 7 dniach "rano" wypadało ok. godz. 13.00, a "noc" rozpoczynała się o godz. 2.00. Cykl przesuwał się w czasie, ale podstawowa proporcja między snem i aktywnością była zachowana.
Płytki, paradoksalny
Przesypiamy jedną trzecią naszego życia. Zapotrzebowanie na sen zmienia się wraz z wiekiem. Noworodek przesypia nieomal całą dobę, człowiek dorosły ok. 7-8 godzin, a w wieku podeszłym zazwyczaj wystarcza 5-6 godzin snu. O ile ciągle nie potrafimy odpowiedzieć jak to się dzieje, że wieczorem kładziemy się do łóżka i zasypiamy, by po kilku godzinach samoistnie się wybudzić, to dzięki badaniom elektroencefalograficznym nieco więcej można powiedzieć na temat przebiegu snu.
Składa się na niego kilka cyklicznie następujących po sobie faz, z których najważniejsze to sen płytki, zwany paradoksalnym (w piśmiennictwie fachowym to tzw. faza REM) i sen głęboki, "wolnofalowy" (NON REM). Całość snu to wystąpienie kilku cykli składających się ze snu płytkiego i głębokiego, przy czym szczególną właściwością snu paradoksalnego jest występowanie w tej fazie marzeń sennych. W czasie snu głębokiego człowiek leży spokojnie, nieruchomo, mięśnie są rozluźnione, natomiast w okresie snu REM, kiedy przeżywa marzenia senne, można zauważyć pod przymkniętymi powiekami, szybkie ruchy gałek ocznych.
Spotyka się czasami opinie, że "mnie się nigdy nic nie śni" - nie oznacza to jednakże, że ludzie ci nie przeżywają snów, raczej ich nie pamiętają. Mogliby je odtworzyć gdyby zostali obudzeni w okresie snu paradoksalnego.
200 godzin bez snu
Człowiek ma indywidualne zapotrzebowanie na sen, wynoszące jak wspomniałem, w wieku dojrzałym ok. 7-8 godzin. Oczywiście zdarzali się ludzie, którzy spali znacznie krócej, np. Napoleon ok. 4-5 godzin.
Każdy oczywiście okresowo może modyfikować ilość snu i niedosypiać (egzaminy, prace zlecone itp.), ale jeżeli sytuacja taka trwa dłużej, dochodzi do pojawienia się "zespołu niedoboru snu". Człowiek taki staje się drażliwy, przygnębiony, spada jego aktywność, wydolność intelektualna i fizyczna.
Wbrew dość powszechnemu przekonaniu, człowiek nie jest w stanie zbyt długo wytrzymać bez snu - maksymalny czas to ok. 200 godzin. Jednakże już po 100 godzinach u ludzi, którzy poddali się takiemu eksperymentowi, pojawiały się zaburzenia psychiczne - urojenia, halucynacje, poważne zaburzenia pamięci, niezdolność do rozwiązania najprostszego zadania matematycznego.
Z drugiej zaś strony w psychiatrii, w leczeniu depresji, wykorzystywana jest metoda nazwana deprywacją snu. Polega na tym, że pacjent nie śpi jedną noc na tydzień. Bardzo często powoduje to znaczną poprawę nastroju i samopoczucia chorego, choć nie zawsze poprawa ta jest trwała.
Bezsenność
Bezsenność oznaczająca brak snu nie istnieje. Na różne formy bezsenności cierpi ok. 20 proc. ludzi, najczęściej kobiety oraz osoby w starszym wieku.
Często do lekarza zgłaszają się osoby, które twierdzą, że kolejną noc nie udało im się "zmrużyć oka". Z reguły jednak problem polega u nich na znacznym spłyceniu snu i wielokrotnym wybudzaniu się w ciągu nocy - stąd wrażenie, że nie została ona przespana.
Do bezsenności zaliczamy również trudności w zasypianiu lub znaczne skrócenie snu.
-
Kłopoty ze snem
miernik1
03.11.06, 15:02
Można się leczyć moją metodą wpisując w przeglądarkę internetową Wiesław Miernik i zalecając sie do instrukcji podanych na necie.»
Najczęściej Czytane24 htydzień
Zapytaj eksperta

Dowiedz się, jak dbać o siebie i swoich bliskich.
Przykładowy newsletter









