Stosuje się ją np. wtedy, gdy w miejscu po zębie stomatolog chce osadzić implant, ale nie może tego zrobić, bo kość jest na to za cienka. Błony pomagają też zregenerować się kości uszkodzonej przez paradontozę.
Bakterie odpowiedzialne za paradontozę najpierw atakują ozębną, czyli tkankę znajdującą się między zębem a kością. Potem przedostają się niżej, a proces zapalny "podgryza" kość wzdłuż korzenia zęba. Ten jest z kolei coraz płycej utwierdzony w szczęce, chwieje się i w końcu może wypaść.
Można temu zaradzić, jeśli tylko uda się zmusić kość, by się zregenerowała i przyrosła na grubość i wysokość. A robi się to w następujący sposób. Najpierw trzeba oddzielić kość od pokrywającej ją tkanki, czyli okostnej. Dlaczego? Bo kiedy kość nie ma kontaktu z okostną, zaczyna się rozrastać, aby ją "dogonić". Kość i okostną rozdziela się więc specjalną błoną (właśnie zaporową) wykonaną na przykład z tytanu lub innych substancji, które po pewnym czasie dobrze wchłaniają się w tkanki. Pod błoną tą jak pod parasolem kość rozrasta się, zwiększając czasem nawet dwukrotnie swą objętość. Gdy tylko osiągnie pożądaną grubość (np. gdy tak obrośnie ząb, że już się nie chwieje), błonę zaporową się usuwa, jeśli nie uległa ona już wchłonięciu przez sąsiadujące tkanki. Kość wchodzi wtedy w kontakt z okostną i dostaje sygnał, że już nie musi się rozrastać.
Błony zaporowe skutecznie zapobiegają wypadaniu zębów, mają jednak pewne mankamenty. Jest to technika nowa, co oznacza, że stosuje się ją w nielicznych gabinetach. Poza tym usługa taka jest bardzo droga.
Dane tu przedstawione mają jedynie wartość informacyjną i nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej.