Ząb cyfrowy

Skaner 3D z obrabiarką projektują nowe zęby w kilkanaście minut, znieczulenie nie boli, a implanty są trwalsze i tańsze. Czy wizyta u dentysty to już prawie przyjemność?

Jak to możliwe, że nowy ząb powstaje na poczekaniu?

Skanerem robimy trójwymiarowe zdjęcie leczonych zębów oraz zębów sąsiednich. Powstaje obraz cyfrowy, tzw. wirtualny wycisk. Komputer przetwarza to zdjęcie, porównuje je z kilkoma tysiącami wzorcowych zdjęć zapisanych w pamięci systemu i projektuje brakujący fragment korony czy most. Projekt przesyłany jest do obrabiarki, która diamentowymi wiertłami wycina z porcelany to, czego nam brakuje.

Zobacz wideo

I...?

Pacjent ma w kilkanaście minut nowy ząb, który wygląda jak naturalny i idealnie pasuje.

A tradycyjną metodą jest gorzej?

Tradycyjna protetyka to pobieranie wycisków zębów za pomocą łyżki i masy. To nieprzyjemne, nawet bolesne. Na podstawie tych wycisków przygotowuje się odlewy gipsowe służące do zrobienia protezy. Technik wykonuje ją w kilku etapach, a na każdym są potrzebne przymiarki, czyli kolejne wizyty w gabinecie. Obraz 3D na ekranie komputera jest o wiele dokładniejszy, więc przymiarki są zbędne.

Ile trwa i kosztuje zrobienie korony czy mostu w technologii 3D?

Gdy potrzebna jest nowa korona albo duże wypełnienie po leczeniu kanałowym, pacjent wychodzi z gabinetu maksymalnie po 1,5 godz. Porcelanowa nakładka na uszkodzony lub przebarwiony ząb kosztuje ok. 1,5 tys. zł. W Niemczech - ok. 1 tys. euro. Tyle samo kosztuje nowa porcelanowa korona. To ceny podobne do tych, które obowiązują w stomatologii tradycyjnej.

Oszczędzamy zatem czas za podobne pieniądze.

Nie tylko. Ząb dodatkowo jest na pewno dobrze dopasowany, nie dochodzi do przeciążeń, które mogą doprowadzić do zaniku kości szczęki. Cyfrowa technologia pozwala też uniknąć błędów protetycznych, które powodują powstawanie miejsc trudnych do wyczyszczenia. A także mogą doprowadzić do silnych bólów głowy z zawrotami i szumem w uszach wskutek zaburzeń funkcjonowania stawów skroniowo-żuchwowych. Są pacjenci, którzy mając takie objawy, szukają pomocy u laryngologów, neurologów. Nawet nie przypuszczają, że problem powstał u dentysty i tylko on może go rozwiązać.

Komputer nie popełni błędu?

Może się zdarzyć, że pacjent ma nietypowe ustawienia zębów, np. gdy zęby na siebie nachodzą. Wtedy leczymy metodą tradycyjną.

A gdy brakuje kilku zębów?

Na razie porcelanowe uzupełnienia możliwe są tylko wtedy, gdy odcinek pozbawiony zębów nie przekracza 5,5 cm, bo takie są najdłuższe produkowane bloczki porcelanowe. Dłuższa proteza byłaby zbyt krucha.

Jak się łata dłuższe odcinki?

Uzupełnia się je porcelanowymi mostami, ale wzmocnionymi podbudową z cyrkonu, który jest matowy i brzydszy niż porcelana. Dlatego na cyrkon nakłada się warstwę porcelany, a całość wypala w piecu.

Tego nie robi się na poczekaniu?

Na pierwszej wizycie robimy zdjęcie 3D i projekt komputerowy, a frezarka wycina most tymczasowy, żeby pacjent nie wychodził z gabinetu bez zębów. Projekt wysyłamy e-mailem do laboratorium i tam wycinany jest most cyrkonowy. Łącznie z pokryciem mostu porcelaną i wypaleniem w piecu zajmuje to około 10 godzin. A zęby po wklejeniu nie różnią się od naturalnych.

Ile jest w Polsce takich inteligentnych urządzeń?

Trzy, może cztery, bo są drogie. Poza tym trzeba nauczyć się to urządzenie obsługiwać, a nie wszyscy mają dość samozaparcia.

A na świecie?

W USA i Niemczech skaner z obrabiarką ma co dziesiąty gabinet. W Czechach na 6,5 tys. stomatologów jest kilkaset. U nas jest kilka na 33 tys. stomatologów.

Kto korzysta z tej nowinki?

Najwięcej mamy pacjentów w wieku 28-40 lat. W tej grupie sporo ludzi traci pojedyncze zęby, m.in. po leczeniu kanałowym. Przychodzi też wielu informatyków i lekarzy.

Dlaczego właśnie oni?

To jest pytanie do socjologa. Przypuszczam, że te grupy zawodowe częściej korzystają z internetu i literatury fachowej, wyszukują tam nowinki. Ale są też sytuacje nagłe. Mieliśmy studenta, który został pobity na przystanku. Chłopak stracił górne jedynki. Korzenie wyleczyliśmy kanałowo, a na wkładzie z włókien szklanych odbudowaliśmy koronę.

Implanty też projektuje skaner?

Tak, pozwala to idealnie dobrać kąt, pod jakim implant trzeba wkręcić w kość, rozmiar implantu, ocenić jakość kości szczęki. To sprzyja dobrej stabilizacji nowego zęba i ułatwia gojenie się rany.

A co nowego w implantologii?

To dynamicznie rozwijająca się gałąź stomatologii. Nowoczesne implanty mają powierzchnię zbudowaną z cząsteczek mniejszych niż jeden mikron (wykorzystywana jest tu nanotechnologia), do której łatwiej przyrosnąć tkankom. To sprzyja też gojeniu się rany. Leczenie trwa do czterech miesięcy, a nie - jak wcześniej - od czterech do sześciu. Spadła również ich cena - dziś założenie jednego to koszt ok. 2 tys. zł.

Słyszałam też o bezbolesnym znieczuleniu.

W niektórych gabinetach rzeczywiście są już bezigłowe urządzenia sterowane mikroprocesorem kontrolującym ilość płynu znieczulającego i ciśnienie wpychające go pod śluzówkę. Taki sposób jest skuteczny, tylko gdy nie trzeba podać znieczulenia zbyt głęboko. Ale igły są teraz ultracienkie i wkłucie nie boli, gdy użyjemy znieczulającego żelu.

A wybielanie?

Osobiście nie polecam takich zabiegów. Częstym ich skutkiem jest osłabienie tkanki zęba i przebarwienia, które mogą pojawiać się nawet kilka miesięcy po zabiegu.

To jak dbać o zęby?

Myć trzy razy dziennie, a najlepiej po każdym jedzeniu. Płukać je po piciu kwaśnych napojów czy coli i używać nitki dentystycznej. Bakterie i resztki jedzenia to bowiem najczęstsza przyczyna przewlekłego zapalenia przyzębia, które - jak ostatnio udowodnili Amerykanie - może być przyczyną rozwoju miażdżycy i chorób sercowo-naczyniowych. Naukowcy odkryli w ścianach naczyń dotkniętych miażdżycą bakterie pochodzące z chorego przyzębia. Z kolei choroby dziąseł mogą spowodować zakażenie nerek i dróg moczowych, a u kobiet w ciąży nawet wywołać przedwczesny poród.

Więcej o: