Eleganckie okulary to od kilku lat modny gadżet - jak drogi zegarek. Może jednak warto je zamienić na soczewki kontaktowe, bo:
* nie każdemu jest w oprawkach do twarzy,
* do soczewek można założyć modne okulary przeciwsłoneczne,
* soczewki nie zaparowują, niestraszny im deszcz i nie osiada na nich kurz, bo są naturalnie oczyszczane przez łzy,
* nie utrudniają pracy (np. z mikroskopem), uprawiania sportów ani np. fotografowania,
* pozwalają zmienić kolor oczu - nawet z piwnego na błękitny,
* nie ograniczają pola widzenia,
* nie zniekształcają obrazu i pokazują świat w naturalnej skali (okulary są zawieszone w pewnej odległości od oka i dlatego "plusowe" - dla dalekowidzów - powiększają, a "minusowe" - dla krótkowidzów - pomniejszają widziane przedmioty), i to tym bardziej, im większa jest moc szkieł.
Do niedawna okulary miały w lecie tę przewagę nad soczewkami, że dzięki filtrom chroniły przed promieniowaniem ultrafioletowym, które przyspiesza powstawanie zaćmy (katarakty). Teraz soczewki potrafią przed nim chronić nawet lepiej niż okulary, bo założone bezpośrednio na rogówkę blokują 90 proc. szkodliwych promieni i nie przepuszczają tych, które u okularników wpadają do oka obok szkieł. Nie produkuje się jednak przyciemnianych soczewek przeciwsłonecznych. Na razie nie ma materiałów, które - jak szkła fotochromowe - mogłyby zmieniać stopień przyciemnienia w zależności od ilości światła. A zdejmowanie soczewek przy wchodzeniu do ciemnego pomieszczenia byłoby bardzo kłopotliwe.