Jak przekonać osobę uzależnioną, że powinna poddać się leczeniu?

odpowiada Wojciech Maziarski, niepijący alkoholik, dziennikarz Gazety Wyborczej specjalizujący się w tematyce uzależnień
14.06.2008 , aktualizacja: 04.03.2002 16:41
A A A Drukuj
Tego niestety nie da się nikomu po prostu wyperswadować.
Decyzja o poddaniu się kuracji zawsze jest efektem jakichś bolesnych doświadczeń, które zmuszają alkoholika do uznania, że nie może nadal żyć tak, jak żył. Powiada się, że każdy alkoholik, by dojrzeć do decyzji o trzeźwieniu, musi osiągnąć swoje dno. Czasem tym dnem może być utrata zdrowia, przepicie całego majątku i wylądowanie pod mostem, a czasem tylko groźba rozpadu rodziny, kłopoty w pracy czy utrata prawa jazdy za prowadzenie po pijanemu. To, jak głębokie to dno będzie, zależy także od ludzi z otoczenia osoby uzależnionej. Im wcześniej alkoholik otrzyma sygnały ostrzegawcze, że dzieje się z nim coś niedobrego i im wcześniej będzie musiał ponosić dotkliwe konsekwencje swojego picia, tym większe są szanse, że "ocknie się" w miarę szybko.

Poważnym błędem osób z otoczenia alkoholika jest tolerowanie jego picia i udawanie, że problemu nie ma. Czasem wręcz zdarzają się sytuacje, w których członkowie rodziny lub koledzy ułatwiają alkoholikowi picie (np. przynosząc mu alkohol, bo "lepiej, żeby pił w domu", usprawiedliwiając wobec szefa jego nieobecność w pracy albo wykonując w zastępstwie alkoholika jego obowiązki). Tymczasem w dobrze pojętym interesie chorego leży, by boleśnie odczuwał on skutki swojego picia i by sam ponosił tego konsekwencje. Tylko to może go przekonać, że ma poważny problem i powinien poszukać pomocy.

Niektórzy alkoholicy pod wpływem alkoholu stają się brutalni i agresywni. Nie należy puszczać tego w niepamięć - alkoholik, który raz użył przemocy i nie poniósł z tego powodu żadnych konsekwencji, z pewnością zrobi to znowu. Częstym błędem pobitych żon jest to, że nie chcą składać zeznań mogących obciążyć mężów. A przecież kara za pobicie może się okazać właśnie tym dnem, od którego alkoholik odbije się ku trzeźwemu życiu.

Alkoholicy nerwowo reagują na wszelkie próby rozmów na temat ich picia. Próbują zaprzeczać, jakoby mieli z tym jakikolwiek problem, a jeśli już nie mogą zanegować oczywistych faktów, obrażają się, reagują złością i ucieczką. Czasami jednak warto pozwolić, by kolega czy koleżanka obrazili się na nas za to, że powiedzieliśmy im prawdę o ich piciu. Gdy już dojrzeją do decyzji o leczeniu i przejdą terapię, z pewnością będą nam za to wdzięczni.

Wiele do zrobienia mają także szefowie alkoholika. Mogą zagrozić mu zwolnieniem z pracy - chyba że podda się leczeniu.

Osoby, które rzeczywiście chcą alkoholikowi pomóc, powinny mu jasno dać do zrozumienia, że dopóki pije, nie może liczyć na ich pomoc, solidarność czy współdziałanie. To nastawienie do niego ulegnie jednak zmianie, jeśli podejmie decyzję o leczeniu.

Namawiając osobę uzależnioną do leczenia należy zwrócić uwagę na sformułowania, jakich używamy. Nie można tej osoby atakować czy potępiać, a zamiast tego warto powiedzieć, że boleśnie przeżywamy fakt, iż tak dużo pije. Niech z naszych słów przebija autentyczna troska, zainteresowanie i życzliwość. Niech człowiek, któremu chcemy pomóc wie, że naprawdę nam na nim zależy. Mówmy też raczej o "nadmiernym piciu" i ewentualnie o "uzależnieniu" unikając terminu "alkoholik", który bywa odbierany jako epitet.

Dane tu przedstawione mają jedynie wartość informacyjną i nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej.

Brak komentarzy

Zapytaj eksperta

dr n. med. Maciej Kierzkiewicz

Gastrolog radzi

Emilia Gnybek-Ciosek

Skuteczne odchudzanie

Agnieszka Iwaszkiewicz

Życie rodzinne

Katarzyna Albrecht-Stanisławska

Zdrowie małego dziecka

Michał Lew-Starowicz

Problemy seksualne

Anna Englisz i Katarzyna Faliszewska

Zdrowa dieta

Zadaj pytanie ekspertowi