Gdy moja żona nie ma ochoty na seks, ja muszę to zrozumieć i się dostosować.

Gdy ja nie mam ochoty, ona się obraża i mamy w domu ciche dni. O co jej chodzi?

Dobre pytanie. Czy zadał je pan żonie? Proszę mi wierzyć, że większość konfliktów w sferze erotyki nie bierze się wcale z niedopasowania czy złej woli którejś ze stron, tylko z niedomówień. Niestety, nawet ludzie, którzy od lat dzielą życie, niechętnie rozmawiają o seksie i o swoich potrzebach - uważają, że skoro śpią w jednym łóżku, to wszystko o sobie wiedzą. Oczekują, że partner domyśli się, czego pragną, a kiedy tak się nie dzieje, obrażają się. Tymczasem komunikacja jest potrzebna, gdyż wraz z upływem czasu zmieniają się nasze potrzeby i możliwości seksualne i partner powinien o tym wiedzieć, aby za zmianami nadążyć. Oczywiście, że pana żona nie ma powodu do obrażania się. To normalne, że pan - tak samo jak ona - miewa gorsze dni, bywa zmęczony, nie ma ochoty na seks. Jednak być może ostatnio z powodu przepracowania czy stresu takie dni zdarzają się panu nieco częściej niż kiedyś i żona się niepokoi? Nie zaszkodzi jej wyjaśnić, że nie ma to nic wspólnego ze zmniejszeniem jej atrakcyjności w pana oczach (np. z powodu upływu lat i jej starzenia się) ani z odrzuceniem. I poprosić o więcej cierpliwości.