Moja dziewczyna mówi, że rzadko osiąga orgazm. Boję się, że to moja wina - że za szybko kończę

(nasze stosunki trwają 4-10 minut).

Taka długość stosunku mieści się w normie, o ile w ogóle można mówić tu o normach. Niemniej jednak może być tak, że pana dziewczyna rzeczywiście potrzebuje dłuższego pobudzania, by osiągnąć satysfakcję. Nie oceniałabym tego w kategoriach czyjejkolwiek winy - po prostu każdy człowiek inaczej reaguje na bodźce erotyczne, gdy więc spotykają się dwie osoby, dwa różne temperamenty, potrzebują trochę czasu, by się dopasować. Proponuję, abyście skoncentrowali się nie tylko na wydłużaniu samego stosunku, ale również - a raczej przede wszystkim - na przedłużaniu i urozmaicaniu gry wstępnej, która rozpala zmysły kobiety, przygotowując ją do zbliżenia. Im więcej czasu poświęci pan partnerce przed stosunkiem, tym mniej będzie go potrzebowała w trakcie, by osiągnąć orgazm. Proszę nie mylić jej zgody na seks z gotowością do stosunku. Od jednego do drugiego jest jeszcze długa droga, którą powinny wypełnić pana pieszczoty.