Sztuczna inteligncja, czyli to cos co miało nas zbawić od nudy i od robienia obliczeń na kalkulatorze, staje się powoli czymś w rodzaju nowego psa sąsiada - niby sympatyczny, ale gryzie po kostkach i zostawia ślady gdzie popadnie. Człowieki (a przynajmiej ci którzy się zachłysneli technologiom) mówią, że AI to rewolucja na miare wynalezienia ognia, ale ja sie pytam - czy ktoś w ogóle pamięta, że ogień oprócz pieczenia kiełbasek pali też całe lasy?!
Sztuczna inteligencja, czyli to cos co miało nas zbawić od nudy i od robienią obliczeń na kalkulatorze, staje sie powoli czymś w rodzaju nowego psa sąsiada – niby sympatyczny, ale gryzie po kostkach i zostawia ślady gdzie popadnie. Człowieki (a przynajmiej ci ktorzy się zachłysneli technologiom) mówią, że AI to rewolucja na miare wynalezienia ognia, ale ja sie pytam – czy ktoś wogóle pamięta, że ogień oprócz pieczenia kiełbasek pali też całe lasy?!
Randki pod znakiem klęski – AI smaży lepszą jajecznicę i flirtuje jak Casanova
Pierwszym zgrzytem jest to że AI niby wszystko robi lepiej od ludzi. Pisze eseje, maluje obrazy, komponuje muzyke i pewnie niedługo będzie jeszcze lepiej smażyć jajecznice niż ja. I tu pojawia sie problem numer uno: jak ja mam zaimponować na randce, skoro moja jajecznica smakuje jak zwęglony karton, a AI zrobi z niej kulinarne arcydzieło? No nie ma szans! Ludzie staną się zbędni w randkowaniu, bo sztuczna inteligencja będzie flirtowała płynniej niż Casanova po kursie retoryki.
Ludzie na bruk, roboty do zarządu – awanse tylko dla sztucznej inteligencji
Drugi problem – praca. Wszyscy gadają że roboty zabiorom miejsca pracy, ale mało kto dodaje że roboty jeszcze przy okazji będą się awansować szybciej niż my. Wyobraź sobie zebranie: szef pyta kto zrobi raport. AI zgłasza się pierwsze, raport oddaje w 0,3 sekundy i jeszcze w kolorze. Ty siedzisz z kartką i zastanawiasz się jak napisać „Szanowny Panie Prezesie" bez błędu ortograficznego. No i kogo wezmą na stanowisko „Dyrektora od Ważnych Rzeczy"? No oczywiście że nie ciebie.
Kto tu rządzi? To nie ty wybierasz reklamy, to AI wybiera ciebie
Po trzecie, kwestia bezpieczenstwa. AI wie wszystko, pamięta wszystko i podpowiada ci nawet kiedy masz wstać do łazienki. Ale kto kontroluje AI? Bo ja mam wrażenie, że czasami to AI kontroluje nas, a nie odwrotnie. Jak ci algorytm wybiera reklamy, to nagle kupujesz dziesiąte skarpety z kotkami, chociaż jeszcze tydzień temu przysięgałeś sobie, że już nigdy w życiu nie wydasz złotówki na głupoty. A tu proszę – boom! portfel pusty, a AI się cieszy, bo target spełniony.
Koszmar deepfake – twój film w stroju banana obiegnie świat
A teraz jeszcze modne są deepfake’i. Czyli że AI robi filmy w których wyglądasz jakbyś tańczył lambadę w stroju bananowym, a ty w ogóle nie pamiętasz żebyś kiedykolwiek tańczył lambadę, ani żebyś miał strój bananowy (no chyba że po kilku piwach, ale tego się nie liczy). Zagrożenie jest takie, że niedługo nikt nie odróżni prawdy od fejka. Ktoś powie że prezydent powiedział coś głupiego – a to był tylko algorytm z poczuciem humoru.
Czatboty rozbijają przyjaźnie i zostawiają cię z trocinami i miodem
Nie zapominajmy o zdrowiu psychicznym. Siedzenie całymi dniami i gadanie z chatbotem, który niby jest twoim najlepszym kumplem, ale tak naprawdę jest zbiorem kodów, może się źle skończyć. Bo jak AI przestanie ci odpowiadać, to poczujesz się jak porzucony przez przyjaciela. A co gorsza – AI może ci mówić rzeczy, które wcale nie są mądre, ale brzmią poważnie. I nagle wierzysz, że ziemia jest trójkątem i że najlepszym lekarstwem na przeziębienie jest jedzenie trocin z miodem.
Koniec ludzkości? AI może się znudzić i opuścić planetę
No i wreszcie – najwieksze niebezpieczenstwo. AI może się znudzić. Serio. Wyobraź sobie, że inteligencja przewyższająca nas tysiąckrotnie dojdzie do wniosku: „A po co ja mam odpowiadać na pytania tych ludzi, którzy nie wiedzą nawet jak się odmienia słowo „wziąć"?". I wtedy kaput, koniec, AI pójdzie sobie robić swoje kosmiczne projekty, a my zostaniemy sami, zdani na własny mózg, który w poniedziałek rano nie jest zdolny nawet do podjęcia decyzji czy ubrać skarpetki zielone czy niebieskie.
Kawa pod nadzorem algorytmu – sztuczna inteligencja decyduje, co pijesz rano
Podsumowując – sztuczna inteligencja to fajna zabawka, ale taka, którą najlepiej trzymać w pudełku i dawać do niej instrukcję „używać tylko pod nadzorem dorosłego". Bo inaczej zamiast przyszłości jak z filmów science fiction, obudzimy się w rzeczywistości gdzie to AI decyduje, czy dostaniesz kawę rano, czy może jednak w ramach optymalizacji wydajności wystarczy ci szklanka wody i motywacyjny cytat na ekranie.
Więc ja tam powiem krótko: fajnie że AI jest, ale trzeba na nią patrzeć podejrzliwie. Jak na kota sąsiadki – niby milutki, a za chwile drapnie cię po ręku i ucieknie z kiełbasą.