Od dwóch lat, na skutek choroby, jestem impotentem.

Moja żona - dużo ode mnie młodsza - dzielnie przy mnie trwa. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby zaspokajała swoje potrzeby poza małżeństwem, ale ona całkiem przestała myśleć o seksie, a ja mam poczucie, że ją krzywdzę.

Być może bardziej krzywdzi ją pan propozycją znalezienia sobie kochanka niż swoją niemocą. Nie powinien pan uwalniać się od poczucia winy poprzez namawianie żony do praktyk, których ona nie potrzebuje i nie akceptuje. Jeśli żona nie odczuwa szczególnie dotkliwie braku seksu, to możecie nadal tworzyć zgraną parę. Wiele związków z czasem wycisza się seksualnie, nie uprawia seksu, a partnerzy mimo to są ze sobą szczęśliwi. Poza tym proszę pamiętać, że kobiecie można dać rozkosz nie tylko poprzez klasyczny stosunek. Są jeszcze różnego rodzaju pieszczoty z seksem oralnym włącznie, które przynoszą jej spełnienie i rozładowują napięcie seksualne. Tylko proszę nie robić nic na siłę.