COVID-19: Istnieje test, który w kilka godzin wykrywa i rozróżnia wszystkie obecne warianty SARS-CoV-2

Wyniki testu poznajemy już po czterech godzinach. Jest w stanie wykryć wszystkie znane nam warianty koronawirusa, w tym tzw. ukryty wariant omikrona. I, co więcej, test może wskazać nowe zagrożenia.

Więcej artykułów o zdrowiu przeczytasz na głównej stronie Gazeta.pl.

Test noszący nazwę CoVarScan został opracowany w ubiegłym roku. Jest efektem pracy zespołu naukowców z University of Texas Southwestern (UT Soutwestern - Stany Zjednoczone). Został przetestowany na próbkach pobranych od niemal czterech tys. pacjentów z COVID-19. Okazał się równie dokładny co stosowane obecnie testy do wykrywania infekcji SARS-CoV-2. Jego ogromną zaletą jest jednak to, że potrafi zidentyfikować wszystkie znane nam obecnie warianty SARS-CoV-2. Do tej pory tylko  sekwencjonowanie całego genomu pozwalało odpowiedzieć na pytanie, z jakim wariantem wirusa mamy do czynienia.

CoVarScan może służyć nie tylko do potwierdzania infekcji i ustalania, jaki wariant wirusa aktualnie krąży w populacji, lecz także być czymś w rodzaju systemu wczesnego ostrzegania - jak zapewniają jego twórcy. Pozwala bowiem zorientować się, czy w populacji nie pojawiła się nowa mutacja, co ułatwia śledzenie i nadzór nad pandemią. W przypadku leczenia ciałami monoklonalnymi test pomaga lekarzom w znalezieniu najbardziej skutecznych przeciwciał.

CoVarScan a inne testy na COVID-19

Od początku pandemii COVID-19 opracowano już całkiem sporo różnego rodzaju testów wykrywających koronawirusa. Większość z nich jest szybka i dokładna, niemniej jednak nie radzi sobie z ustaleniem, z jakim wariantem SARS-CoV-2 mamy do czynienia. Aby to wiedzieć, trzeba przeprowadzić długą i kosztowną procedurę sekwencjonowania genów. A to wymaga odpowiedniego sprzętu i wysoko wyspecjalizowanych laboratoriów. Zwykłe testy albo wykrywają fragment materiału genetycznego wirusa w próbce (testy PCR), albo obecność określonych antygenów. Minusem obecnie stosowanych metod wykrywania koronawirusa jest też to, że mogą pominąć niektóre warianty SARS-CoV-2, nie mówiąc już o nowych mutacjach.

Na czym polega CoVarScan?

Ten test został opracowany na początku 2021 roku. Wykorzystywano go w laboratoriach McDermott Center Next Generation Sequencing Core przy UT Southwestern. CoVarScan opiera się na analizie ośmiu kluczowych regionów w genomie SARS-CoV-2 i jest w stanie wykryć nawet niewielkie zmiany w ich budowie.

Test CoVarScan wykorzystuje technikę biologii molekularnej o nazwie PCR (z ang. Polymeraze Chain Reaction), czyli reakcję łańcuchowej polimerazy. Jest to metoda służąca do powielania materiału genetycznego, co umożliwia później jego dokładne zbadanie.

Po pozytywnej weryfikacji testu na dużej grupie pacjentów z diagnozą COVID-19 naukowcy ogłosili, że CoVarScan osiąga 96 proc. czułości i 99 proc. swoistości w porównaniu z wynikami uzyskiwanymi dzięki sekwencjonowaniu całego genomu. Test pozwala zidentyfikować m.in. takie warianty jak delta, mu, lambda, omikron, w tym wersję BA.2 (tzw. ukryty wariant).

Największą zaletą testu CoVarScan jest to, że nie musi być nieustannie dostosowywany do nowych wariantów wirusa, nie wymagał bowiem korekt od ponad roku, czyli od czasu jego wynalezienia, i nadal dobrze działa. Gdybyśmy chcieli w przyszłości dodać do niego nawet 20 czy 30 nowych fragmentów multipleksowych, możemy to z łatwością zrobić

- mówi autor dr Jeffrey SoRelle.

Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie "Clinical Chemistry". Wynalazca testu planuje złożyć wniosek patentowy i rozwijać CoVarScan jako test komercyjny.

Zobacz wideo Czy po zaszczepieniu test na Covid-19 może dać wynik fałszywie dodatni?

Źródła: MedicalXPress.comClinical Chemistry

Więcej o: