Nie ma covidu? Na pewno są obostrzenia. Absurdalne przepisy, które łatwo złamać

Bez obaw wchodzisz do supermarketu lub budynku, w którym przyjmuje stomatolog, bez maseczki? Prawdopodobnie łamiesz prawo. Możliwe, że unikniesz mandatu, bo covidowe przepisy wydają się martwe. Niestety, nie ma absolutnej pewności. Nawet Ministerstwo Zdrowia ma problem z odpowiedzią, gdzie i jakie obostrzenia aktualnie obowiązują.

Więcej o sytuacji pandemicznej w Polsce na Gazeta.pl

Niby funkcjonujemy już w Polsce tak, jakby covidu nie było, a jednak wciąż mamy obostrzenia: obowiązuje nakaz noszenia maseczek w wielu miejscach, NFZ ma dostęp do bazy osób niezaszczepionych, są choćby ograniczenia w transporcie kolejowym z Białorusią. Przynajmniej oficjalnie nie wynikają z przyczyn politycznych, tylko wciąż trwającej w Polsce epidemii COVID-19. Kto się pokusił i zapoznał z obowiązującym rozporządzeniem dotyczącym zakazów i nakazów pandemicznych, może teraz cierpieć na ból głowy. Bynajmniej nie z powodu infekcji.

W maseczce na własnej kanapie?

Obowiązujące rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 25 marca 2022 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2022.679), to dokument dość obszerny i pełen zawiłości. Przebrnięcie przez 11 paragrafów i dziesiątki punktów oraz podpunktów wymaga czasu, samozaparcia, a w wielu miejscach zapewne także wiedzy prawniczej. Podjęliśmy się jednak tego wyzwania, a także poprosiliśmy o pomoc Ministerstwo Zdrowia. Wiele zapisów budzi wątpliwości. Ponieważ dotyczy codziennego funkcjonowania Polaków, zasługuje na precyzyjne i niebudzące wątpliwości objaśnienia. Niestety, MZ nam nie pomogło.

Szczególnie interesujący jest paragraf 7, dotyczący noszenia maseczek. W przeciwieństwie do wielu innych paragrafów jest krótki, wręcz lakoniczny.

§ 7. Do dnia 30 kwietnia 2022 r. nakazuje się zakrywanie, przy pomocy maseczki, ust i nosa w budynkach, w których jest prowadzona działalność lecznicza, oraz w aptekach.

Z rozporządzenia nie wynika, że nakaz dotyczy wyłącznie jakiegoś typu budynków. Dokument nie precyzuje, w jakiej odległości od punktu medycznego należy nosić maseczkę. Jeszcze niedawno w takich rozporządzeniach liczono precyzyjnie, co do jednego, dopuszczalne metry, ludzi. Nowy dokument nie wyjaśnia nawet, o jaką "działalność leczniczą" chodzi. Czy działalnością leczniczą jest leczenie zębów, oczu, konsultowanie dzieci, szczepienia? Niewątpliwie tak. Można więc domniemywać, że praktycznie w każdym centrum handlowym wciąż obowiązują maseczki, bo przyjmuje stomatolog czy optyk. To nie koniec - czy budynek mieszkalny jest budynkiem? Niewątpliwie tak. Czy zatem możesz spać spokojnie bez maseczki we własnym łóżku, jeśli w sąsiedniej klatce, na parterze, przyjmuje pediatra? Rozporządzenie spokojnego snu nie gwarantuje.

Co wreszcie z aptekami? Nie poświęcono im osobnego punktu. Wydają się naprędce dopisane, jak kiedyś do ustawy medialnej "lub czasopisma". W aptece maseczka obowiązuje. W budynku już (chyba?) nie. A jeśli to punkt apteczny, w którym prowadzone są szczepienia? To już działalność lecznicza. Taka też jest prowadzona w punktach optycznych, gdy prowadzi tam konsultacje okulista. Optyka lub aptekę nietrudno spotkać w centrach handlowych, pasażach czy biurowcach. Wszędzie tam obowiązują maseczki? Według rozporządzenia najwyraźniej tak. Według Ministerstwa Zdrowia? Nie wiemy.

Dużo pytań, zero odpowiedzi

O rozstrzygnięcie kwestii maseczek i budynków poprosiliśmy Ministerstwo Zdrowia we wtorek 5 kwietnia. Wydawało się nam, że możliwa jest odpowiedź od ręki, bo skoro jakieś przepisy dotyczą bezpośrednio obywateli, wytyczne dla nich muszą być powszechnie dostępne i jasne dla urzędników. Niestety, do dziś nie uzyskaliśmy oficjalnej odpowiedzi na żadne z pytań, mimo ponagleń pisemnie i telefonicznie. Najwyraźniej wszyscy grają na czas - skończy się kwiecień, nie będzie problemu. Zapisy o maseczkach mają obowiązywać do 30 kwietnia.

7 kwietnia w biurze komunikacji MZ obiecano nam odpowiedź przynajmniej na część z zadanych pytań do końca dnia. Do chwili publikacji odpowiedź jednak nie nadeszła.

Na naszej liście znalazła się choćby kwestia ewentualnych sankcji za brak maseczki w budynku, w którym prowadzona jest działalność lecznicza. Mamy bowiem świadomość, że wiele nakazów w Polsce to realnie przepisy informacyjne, martwe. Bywa, że w ogóle nie przewiduje się kary lub się jej nie egzekwuje. Od dawna nikt już nawet nie wspomina o karaniu za brak maseczki. Wolelibyśmy jednak mieć absolutną pewność, że żaden nadgorliwy strażnik miejski czy policjant nie wlepi nam mandatu za brak maseczki, bo dwa piętra niżej jest apteka.

Zobacz wideo

Ważne zmiany, brak informacji

Wydawało się, że czas nieprecyzyjnych czy niejasnych przepisów dotyczących obostrzeń mamy za sobą. Na początku można było zrozumieć takie wpadki jak zamykanie lasów, czy niejasności wokół wyprowadzania psów podczas kwarantanny. Niestety, dwa lata później dostajemy przepisy, które wprowadzają tylko zamęt. Trudno kierować się zdrowym rozsądkiem, gdy ci, którzy je dla nas tworzą, o nim zapominają.

Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia o działania informacyjne, które ułatwiłyby życie obywatelom. Wydawało się logiczne, że jest jakiś przystępny gotowiec, który objaśnia, co realnie zmieniło się w przepisach od kwietnia. Zmian jest przecież sporo - brak rehabilitacji pocovidowej czy możliwości testowania w aptekach. Istotne są też te utrzymane zasady reżimu sanitarnego, choćby w szpitalach czy poradniach. Skoro pacjenci z COVID-19 są już leczeni w ramach "normalnych" oddziałów, ale pracownikom i pozostałym pacjentom ma być zapewniona ochrona przed zakażeniem, jak w praktyce to osiągnąć na naszych zatłoczonych oddziałach szpitalnych? Jak rozumieć dodatkowe opłaty u stomatologa za szczególne, pandemiczne warunki higieniczne, skoro jakby tej pandemii nie było?

Osobnym problemem, na który uskarżają się pracownicy opieki zdrowotnej, jest brak wiedzy o obowiązku noszenia maseczek w punktach medycznych przez obywateli Ukrainy. Dotarł do nich przekaz o zniesieniu obostrzeń, niuanse już nie. I nic dziwnego, skoro są niejasne nawet dla Polaków.

Zasadniczo na stronach MZ i innych rządowych wiele informatorów jest dostępnych w języku ukraińskim. Dostępu do informacji o obowiązku noszenia ich w aptekach i placówkach leczniczych również się nie doczekaliśmy. A teraz weekend, potem święta, i jakoś to będzie.

Nie rozumiem, nie stosuję...

Dziś znowu ponowiliśmy prośbę o jasne wytyczne dotyczące obowiązujących obostrzeń. Gdy je otrzymamy, chętnie przetłumaczymy dokument również na język ukraiński. Nie możemy jednak zrozumieć, po co w ogóle wprowadza się takie rozporządzenia, a potem udaje, że ich nie ma.

Oczywiście, dostrzegamy większe problemy niż martwe przepisy o noszeniu maseczek w wybranych budynkach. Brak jasnych wytycznych podkopuje jednak społeczne zaufanie do instytucji państwowych. Odbiera gotowość stosowania się do zaleceń i w praktyce skutkuje lekceważeniem także sensownych zasad.

Nie wiemy, czy covid powiedział już ostatnie słowo. Codziennie umierają ludzie. Rozumiemy ekonomiczne i społeczne uzasadnienie znoszenia restrykcji. Jeśli jednak przepisy są absurdalne i powszechnie lekceważone, w razie pogorszenia sytuacji epidemicznej, którego nie da się dziś wykluczyć, możemy mieć naprawdę poważny problem.

Więcej o: