Wirus hybrydowy "deltakron" prawie na pewno nie istnieje - mówią naukowcy

"Deltakron" prawie na pewno nie jest żadną hybrydową mutacją koronawirusa. Zgłoszona przez cypryjskie laboratorium hybryda jest najprawdopodobniej wynikiem skażenia próbek z omikronem szczątkami wariantu delta, do którego doszło podczas procesu sekwencjonowania.

Więcej na temat najnowszego wariantu wirusa na głównej stronie Gazeta.pl

O odkryciu rzekomej hybrydy koronawirusa doniosły cypryjskie media, a za nimi wiele światowych mediów. Miał to być wirus łączący pewne cechy wariantów delta oraz omikron. Do dyskusji na temat istnienia "deltakronu" włączyli się brytyjscy wirusolodzy, a także ekspertka Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

- "Cypryjskie sekwencje 'deltakronu', zgłaszane przez kilka dużych mediów, wydają się dość wyraźnie skażone" - napisał na Twitterze Tom Peacock, wirusolog z Imperial College London.

Powodem pomyłki może być użycie przez cypryjskie laboratorium konkretnego protokołu sekwencjonowania, zwanego ARTIC V3, który nie jest w stanie wykryć określonej części genomu delta. Ten obszar zaniku określa się mianem amplikonu nr 72 (amplikon to fragment DNA powstały w wyniku naturalnej lub sztucznej amplifikacji, czyli procesu, podczas którego dochodzi do powielenia DNA w genomie).

- "Deltakron" to na pewno nie jest biologiczna rekombinacja linii delta i omikron - stwierdził Jeffrey Barrett z Britain's Wellcome Sanger Institute.

Jak podkreślają naukowcy, chociaż genetyczne łączenie się koronawirusów jest możliwe, to jednak w rzeczywistości zdarza się bardzo rzadko. Analizując dane na temat "deltakronu" eksperci zauważają, że taka hybryda jest mało prawdopodobna. Jeffrey Barrett zwrócił też uwagę, że rzekome mutacje "deltakronu" znajdują się w tej części genomu, gdzie podczas procedury sekwencjonowania najczęściej dochodzi do pomyłek.

Maria van Kerkhowe, epidemiolożka chorób zakaźnych w WHO, zaapelowała o ostrożność w ogłaszaniu niezweryfikowanych rewelacji na temat nowych wariatów czy szczepów wirusów. Nie ma na razie żadnych poważnych dowodów, że istnieje coś takiego jak na przykład "flurona" czy "fluron" - rzekome połączenie grypy i koronawirusa (chociaż rzeczywiście można chorować jednocześnie na grypę i COVID-19, co nosi nazwę koinfekcji).

- "Nie używajmy słów takich jak 'deltakron', 'flurona' czy 'flurone'. Proszę. Te słowa oznaczają kombinację wirusów/wariantów, a tak się nie dzieje. 'Deltakron' jest najprawdopodobniej zanieczyszczeniem powstałym podczas procesu sekwencjonowania" - pisze Maria van Kerkhowe na Twiterze. Przypadki jednoczesnego zakażenia się dwoma wirusami nie są rzadkością, jednak połączenie się wirusa grypy z koronawirusem nie jest możliwe.

- "Jest wiele doniesień o sekwencjach omikronu niosących mutacje typu delta (np. P681R lub L452R). Chociaż część z nich może okazać się prawdziwa, zdecydowana większość najprawdopodobniej okaże się być wynikiem zanieczyszczenia lub koinfekcji. Brak wyraźnych sygnałów wskazujących na coś prawdziwego lub nieprzyjemnego (jeszcze)" - twittuje Tom Peacock.

Jak do tej pory za niepokojące warianty koronawirusa (VOC - ang. variants of concern) uznano cztery: alfa, beta, delta oraz omikron.

Zobacz wideo Na jakim etapie IV fali zachorowań jesteśmy? Ekspert wyjaśnia

Źródła: ScienceAlert.com,Twitter,

Więcej o: