Zakażenia omikronem wydają się być łagodniejsze. Raport trzech zespołów badawczych

Omikron to wariant dominujący w Stanach Zjednoczonych, w Europie i w wielu innych regionach świata. Ma cechy biologiczne, które sprawiają, że łatwo można się nim zarazić. Wydaje się jednak, że choroba przebiega łagodniej w porównaniu z objawami infekcji innymi wariantami, przede wszystkim deltą. Omikron jest łagodniejszy głównie dla osób mających choćby minimalną odporność.

Więcej na temat szczepionek przeciw COVID-19 na stronie głównej Gazeta.pl

Omikron świetnie sobie radzi z zakażaniem ludzi. Świadczą o tym liczby. Tam, gdzie dotarł, gwałtownie wzrosła liczba zakażonych ludzi. Efektem tego są przepełnione szpitale. Ale jest to głównie skutek wzrostu liczby infekcji, a nie - jak się obawiano - większej zjadliwości wirusa. Świadczą o tym badania prowadzone przez trzy różne zespoły: z Republiki Południowej Afryki, Szkocji oraz Anglii.

Omikron nieco łagodniejszy niż delta

Południowoafrykańscy naukowcy swoje badania rozpoczęli jeszcze w listopadzie, zaraz po zidentyfikowaniu nowego wariantu. Ich dane pokazują, że po zakażeniu się omikronem ryzyko hospitalizacji jest o około 70 proc. niższe, w porównaniu do przypadków, za którymi stoją inne warianty koronawirusa. Nie jest jednak jasne, czy to na pewno zasługa mniejszej zjadliwości omikrona. 

Ponadto, jak przypominają eksperci, z RPA, mniejsza dolegliwość COVID-19 po zakażeniu się omikronem, to może być po prostu efekt wyższej odporności populacji, powstałej w wyniku szczepień lub przechorowania COVID-19. Duża część społeczeństwa jest więc chroniona przed ciężką chorobą. Objawy COVID-19 przy kolejnym zakażeniu są już nieco łagodniejsze, ponieważ organizm potrafi się bronić.

Zobacz wideo Obowiązkowe szczepienia? Prof. Wiącek: Tak, w stanie klęski żywiołowej

Szkoccy badacze z Uniwersytetu w Edynburgu także porównali objawy towarzyszące zakażeniu się omikronem oraz deltą. Sprawdzili ilu pacjentów było hospitalizowanych w listopadzie i grudniu 2021 r. i jakim wariantem się zakazili. Odkryli, że ryzyko hospitalizacji przy zakażeniu się omikronem wydaje się być o dwie trzecie niższe, niż przy zakażeniu się deltą.

Kolejne badania, prowadzone w Anglii przez naukowców z Imperial College London potwierdzają tę ogólną tendencję, choć różnice między omikronem a deltą nie są już u nich tak wielkie. Według szacunków osoby zaatakowane przez omikrona są średnio o 15-20 proc. mniej narażone na hospitalizację niż osoby zakażone deltą.

Ponadto potwierdziła się teza, że wcześniejsze nabycie odporności poprzez szczepienia lub chorobę powoduje, że choroba wywołana omikronem przebiega nieco łagodniej.

- Ogólnie rzecz biorąc, zgromadzone przez nas dane pokazują, że osoby, które otrzymały co najmniej dwie dawki szczepionki przeciw COVID-19 są w znacznym stopniu chronione przed hospitalizacją - piszą autorzy badania na stronie Imperial College London.

Zatem ważne jest, w jakiej kondycji jest nasz układ immunologiczny w momencie spotkania z wirusem.

- Jeśli nie jesteś zaszczepiony i nigdy nie byłeś zakażony, infekcja wywołana omikronem jest trochę mniej dotkliwa niż deltą. Ale to trochę to tak, jakby powiedzieć, że zostałeś uderzony w głowę jednym młotkiem zamiast dwoma. A istnieje coraz większe prawdopodobieństwo, że te młot w ciebie uderzy - mówi dr William Hanage, epidemiolog z Harvard T.H. Chan School of Public Health (USA).

Źródła: The New York Times, medRxiv.org, The University of Edinburgh, Imperial College London

Więcej o: