Skąd minister Niedzielski wie, że zbliżamy się do 50-procentowej odporności populacyjnej? To bardzo ciekawe

Niemal połowa Polaków jest już odporna na COVID-19? Badanie, które miało być źródłem tej informacji, zakończy się planowo w 2022 roku i już ma opóźnienia. Nie podsumowano nawet pierwszego, marcowego etapu.

To miała być dobra wiadomość na koniec tygodnia, szeroko relacjonowana w mediach, na gorąco.

W czwartek na antenie TVP Bydgoszcz Minister Zdrowia Adam Niedzielski powiedział:

Myślę, że jesteśmy już w okolicach mniej więcej 50-procentowej odporności populacyjnej.

Skąd takie wnioski ministra? Teoretycznie dość szczegółowo to objaśnił:

Prowadzimy ciągle badania tzw. seroprewalencji, czyli ile osób w naszym społeczeństwie ma już przeciwciała i po prostu wykształciło naturalną odporność. Badania te prowadzimy na coraz większych próbkach i one powoli mają reprezentatywny charakter. W tej chwili parametry, jakie znamy, to jest blisko połowa osób, która posiada przeciwciała. To oczywiście w tej grupie są osoby zaszczepione i osoby, które przechorowały.

Jak dla nas - nie dość szczegółowe te objaśnienia, bo warto też ustalić, kogo badano, jak badano, kiedy, jak duża była przebadana grupa itd. I - niełatwo to ustalić.

Dopytujemy

Poprosiliśmy Ministerstwo Zdrowia o dostęp do wyników badań, na podstawie których Adam Niedzielski wnioskował w kwestii zbiorowiskowej odporności, nazywanej też odpornością stadną czy populacyjną. Wyobrażenie, że można to zrobić po prostu sumując osoby szczepione i zakażone w Polsce, jest nieuprawnione. Zgodnie z aktualną wiedzą:

  • pełną odporność, pozwalającą zaliczać daną osobę do populacji odpornej, nabywamy dopiero po drugiej dawce szczepienia,
  • skuteczność szczepienia ma pewne ograniczenia i zabezpiecza nas przede wszystkim przed ciężkim przebiegiem COVID-19, a niekoniecznie przed zakażeniem i roznoszeniem epidemii,
  • ozdrowieńcy z czasem tracą ochronę,
  • nie szczepimy dzieci, więc niemal 20 proc. społeczeństwa może, póki co, uodparniać się jedynie przez zakażenie, i nadal roznosić SARS-CoV-2.
Zobacz wideo

Dokładnie to objaśnił dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych:

Oczywiście wiedzą też o tym w Ministerstwie Zdrowia.

Na zadane pytania dostaliśmy pisemną odpowiedź z od Jarosława Rybarczyka z biura komunikacji MZ, którą cytujemy w całości (pominąwszy jedynie zwroty grzecznościowe):

"W imieniu rzecznika prasowego informuję, że dane oparte są na podstawie cząstkowych wyników badania Obser-Co. Badania jeszcze trwają. Po zakończeniu pierwszej tury zostaną opublikowane."

Naga prawda o badaniu

Odpowiedź, że Adam Niedzielski odnosił się do badania Obser-Co, mocno nas zaskoczyła. Chodzi o projekt realizowany przez Agencję Badań Medycznych we współpracy z Narodowym Instytutem Zdrowia Publicznego–PZH w Warszawie, na zlecenie ministra zdrowia. Zakłada wykonanie badań krwi na obecność przeciwciał u 30 tysięcy Polaków, w trzech etapach (marzec, lipiec, grudzień 2021/styczeń 2022). Grupa badanych ma być dobrana losowo, z tym że w ostatnim etapie pod uwagę będą brane wyłącznie osoby 60+.

O tym, że projekt ma ruszyć w marcu, opinia publiczna została poinformowana w styczniu 2021 roku. Skąd pomysł, żeby na jego podstawie już teraz oceniać odporność populacyjną, nawet wstępnie?

Ministerstwo w zdawkowej odpowiedzi mówi o "danych opartych o cząstkowe wyniki" i przyznaje, że nie zakończono nawet pierwszej tury badań. Na stronie głównej projektu, do której odsyła nas MZ, znajdujemy komunikat wskazujący, że chyba nie wszystko idzie po myśli jego realizatorów. Osoby zaproszone telefonicznie do badania, które nie mogą go przeprowadzić w wybranym punkcie pobrań, mają kontaktować się organizatorami i będą miały umożliwione badanie:

embed

Na stronie nie ma informacji na temat liczby osób przebadanych do tej pory. Żadnych wniosków, analiz, zestawień, które mogły być inspiracją dla Adama Niedzielskiego. Nie ma nie tylko podsumowania pierwszej tury, która zgodnie z zapowiedziami styczniowymi miała objąć 11850 osób. Nie ma też żadnych "danych cząstkowych" z tego etapu.

Gdyby opierać się na stronie, do której przecież to Ministerstwo Zdrowia nas odsyła, można wręcz odnieść wrażenie, że badania nawet nie ruszyły, bo w zakładce: o badaniu stosowany jest obecnie (09.05.21, czyli kilka dni po wystąpieniu Adama Niedzielskiego) wyłącznie czas przyszły. Przykładowo:

W projekcie „Ogólnopolskie Badanie Seroepidemiologiczne COVID-19: OBSER-CO” badanie przeciwciał anty-SARS-CoV-2 będzie wykonywane wyłącznie u tych osób, które w trakcie wywiadu telefonicznego zgodzą się na późniejsze pobranie krwi i wykonanie badań laboratoryjnych.
Badanie zostanie przeprowadzone na reprezentatywnej próbie z populacji całego kraju.
W projekcie przewiduje się również badanie dzieci, jednak do badania przeciwciał anty-SARS-CoV-2 wykorzystana będzie resztka krwi pozostała po badaniach wykonywanych z innych przyczyn.

Na stronie nie ma harmonogramu, a tym bardziej jego aktualizacji. Oczywiście zasypaliśmy PZH i MZ szczegółowymi pytaniami związanymi z wątpliwościami, których przybyło po uzyskaniu takich "informacji" i czekamy na odpowiedzi.

"50-procentowa odporność populacyjna", czyli w zasadzie co?

Koszt projektu i zarazem wartość jego dofinansowania z budżetu państwa wynosi 3 869 980 zł. Jego wyniki pozwolą ocenić szacunkowo, jak wielu Polaków ma przeciwciała przeciw SARS-CoV-2. Czy analiza badań z pierwszej tury potwierdzi  "50-procentową odporność populacyjną"? Wobec powyższego trudno powiedzieć. Istotne jednak, co nam taka wiedza daje.

Przede wszystkim epidemiolodzy zazwyczaj nie stosują pojęcia "odporność populacyjna" generalnie do określania procenta osób odpornych na zakażenie, a wyznaczenia progu, po osiągnięciu którego epidemia nie może się już swobodnie szerzyć i powszechnie zagrażać społeczności. Ten wskaźnik ma różną wartość w zależności od choroby i przykładowo dla odry wynosi aż 95 proc., a dla COVID-19 wstępnie był szacowany na 70 proc. Coraz częściej mówi się, niestety, że odporności populacyjnej możemy nie osiągnąć nigdy. WHO wyraźnie podkreśla, że ostateczny próg odporności stadnej wciąż jest "obiektem badań", Pfizer zapowiada potrzebę trzeciego szczepienia i być może szczepień co roku, choćby dlatego, że pojawiają się mutacje, które "wymykają się przeciwciałom odpornościowym".

Więcej na ten temat:

Skąd będziemy wiedzieć, że osiągnęliśmy odporność stadną?

Prof. Krzysztof Simon: Żeby wygrać z epidemią, potrzebna jest odporność zbiorowa, która zostanie osiągnięta, gdy 90-95 proc. społeczeństwa będzie odporna

Mutacje koronawirusa. Jak wpłyną na przebieg pandemii?

Myśląc o odporności populacyjnej, trzeba brać pod uwagę wszystkie grupy wiekowe i pamiętać, że ok. 18 proc. Polaków to osoby nieletnie, które, póki co, nie są szczepione. Znaczny odsetek Polaków szczepić się nie zamierza. A myśląc o populacji, w przypadku wirusa oddechowego i powszechnej migracji, realnie trzeba brać pod uwagę nie tylko Polskę. Tymczasem są całe kraje, które szczepić się nie planują.

Minister Adam Niedzielski poprawił ci humor w ubiegłym tygodniu? Cóż, czas zejść na ziemię. Przypominamy, że odpowiedzialne, solidarne podejście do szczepień to realnie skuteczne narzędzie do walki z koronawirusem. Trzeba mieć jednak świadomość, że nie daje gwarancji rozwiązania problemu, a jedynie nadzieję i czas na znalezienie skutecznego sposobu pokonania pandemii.

Więcej o: