Chińczycy nie spieszą się ze szczepieniami przeciw COVID-19

Chiny skutecznie kontrolują epidemię COVID-19 w swoim kraju, stosując blokady oraz masowe testy i śledzenie kontaktów. Jeśli chodzi o szczepienia, pozostają daleko w tyle za takimi krajami jak Izrael, Wielka Brytania czy USA. I to mimo zatwierdzenia czterech własnych szczepionek i inwestycji w ich produkcję.

Zhong Nanshan, lekarz i jeden z najbardziej wpływowych naukowców w kraju powiedział, że Chiny planują do końca czerwca zaszczepić około 40 procent z 1,4 miliarda populacji - donosi AFP. Eksperci wyliczyli, że aby taki kraj jak Chiny uzyskał próg odporności stadnej w przypadku COVID-19, musi zostać uodpornionych 70-80 procent populacji. Takie wyliczenia podaje Gao Fu, szef Chińskiej Agencji Kontroli Chorób, opierając się o wskaźniki skuteczności dostępnych już szczepionek.

Wydaje się jednak, że mimo iż w kraju trwa akcja szczepień na COVID-19, jej tempo jest nieśpieszne. Do tej pory zastrzyk otrzymało około 3,5 procent populacji. Aby osiągnąć taki poziom zaszczepienia, który jest konieczny dla wytworzenia odporności stadnej, Chiny musiałyby podawać 10 milionów dawek dziennie przez siedem miesięcy - powiedział chiński specjalista ds. chorób zakaźnych Zhang Wenhong podczas internetowego forum z udziałem amerykańskich i chińskich naukowców. Zorganizowały je Bookings Institution (amerykański thin-thank) i Tsinghua University (Pekin).

Chińczycy sceptyczni wobec swoich szczepionek

Problemem może być niewystarczająca dostępność szczepionek, chociaż sami Chińczycy twierdzą, że preparatów nie brakuje. Część produkcji wysyłana jest jednak za granicę. Chiny zobowiązały się do przekazania innym krajom co najmniej 400 milionów dawek. Rząd chce ponadto zaszczepić Chińczyków przebywających poza granicami kraju. To wszystko powoduje, że mimo inwestycji w produkcję szczepionek, nadal wydaje się, że ich podaż w kraju jest niewystarczająca. Część Chińczyków podchodzi też sceptycznie do własnych szczepionek. Czekają na więcej danych na temat ich skuteczności.

Eksperci komentujący chińską strategię szczepień uważają, że kraj bez trudu nadrobi zaległości, gdy tylko wzrośnie produkcja preparatów. Chiny potrafią się bowiem niezwykle mobilizować w takich sytuacjach, może też liczyć na zdyscyplinowanie swoich obywateli. 

W kraju zatwierdzono do tej pory cztery preparaty. Dwa zostały opracowane przez kontrolowany przez państwo koncern farmaceutyczny Sinopharm wraz z laboratorium w Pekinie oraz w Wuhan. Są to tzw. szczepionki inaktywowane, czyli zawierające nieaktywnego ("zabitego") wirusa, którego działanie polega na bezpośrednim wzbudzaniu odpowiedzi układu immunologicznego. Trzecia chińska szczepionka zaprojektowana została przez prywatną firmę Sinovac. Ta szczepionka także wykorzystuję tradycyjną technologię. I wreszcie czwarty preparat to nowocześniejsza szczepionka wektorowa wykorzystująca zmodyfikowanego adenowirusa-6 do przeniesienia genu białka kolca do komórki. Szczepionka nazwana Convidecia jest efektem współpracy firmy CanSinoBio i wojska.

Do tej pory nie zatwierdzono żadnej "zachodniej" szczepionki

Szczepienia w kraju rozpoczęto już w zeszłym roku. W pierwszej kolejności zastrzyk podano personelowi medycznemu oraz niektórym pracownikom państwowym, którzy udawali się za granicę. Doniesienia mówią o podaniu 3,56 dawek na 100 osób. Dla porównania w Izraelu są to 94 dawki na 100 osób, w Stanach Zjednoczonych - 22 dawki na 100 osób (stan na pierwszy tydzień marca).

Producenci czterech szczepionek zapowiedzieli, że do końca roku wyprodukują 2,6 miliarda dawek. Gao Fu, szef Chińskiego Centrum Kontroli Chorób powiedział, że życie w Chinach powróci do względnej normalności latem przyszłego roku. 

Zobacz wideo Czy do Polski trafi rosyjska szczepionka? "Jedynymi produktami, które mogą trafić na polski rynek, są produkty zweryfikowane"

Źródła: MedicalXPress.com