COVID-19: Obiecujące wyniki nowego leku, znaczny spadek miana wirusa już po pięciu dniach

Doustny lek przeciwwirusowy testowany w USA wydaje się zmniejszać nasilenie COVID-19 u łagodnie lub umiarkowanie chorych. Badania kliniczne mają się zakończyć w maju. Badacze uważają, że "lek jest obiecujący".

Prace nad lekiem dla łagodnie lub umiarkowanie chorych na COVID-19

Amerykański koncern farmaceutyczny Merck oraz Ridgeback Biotherapeutics LP (Miami) donoszą o udanych próbach klinicznych fazy drugiej nowego leku na COVID-19 o nazwie molnupiravir. Jest to eksperymentalny doustny lek przeciwwirusowy, stworzony pierwotnie z myślą o zwalczaniu grypy. Kolejny etap badań nad molnupiravirem (faza 2 i 2/3) ma zakończyć się w maju.

- Wstępne wyniki badań są bardzo obiecujące. Stwierdziliśmy, że po pięciu dniach leczenia molnupiravirem lek w znacznym stopniu zmniejszył tzw. miano wirusa u pacjentów z COVID-19 - poinformowali przedstawiciele firmy.

- Jeśli te wyniki zostaną potwierdzone dodatkowymi badaniami, to lek może okazać się niezwykle ważny dla zdrowia publicznego, ponieważ SARS-CoV-2 nadal rozprzestrzenia się na świecie i ewoluuje - mówi dr William Fisher, główny autor badania i profesor medycyny na Uniwersytecie Północnej Karoliny.

Na tym etapie badań lek podano 202 osobom z łagodnymi lub umiarkowanymi objawami choroby, niewymagającymi hospitalizacji. Nie zauważono żadnych groźnych następstw, cztery poważniejsze przypadki okazały się nie mieć nic wspólnego z podanym lekiem. Są to randomizowane, podwójnie zaślepione badania z użyciem placebo (pacjent, badacz ani zespół nie wiedza, jaki preparat otrzymuje uczestnik badania). Firmy zostały dofinansowane przez rząd federalny w ramach Operacji Warp Speed, której celem jest szybkie znalezienie leków i szczepionek na COVID-19.

Molnupiravir ma postać silnego analogu rybonukreozydu (organiczny związek chemiczny), który hamuje replikację wirusów RNA, w tym SARS-CoV-2. Został wynaleziony w Drug Innovations at Emory, spółce biotechnologicznej non-profit będącej własnością Emory University (Atlanta, USA). Obecnie licencję na ten lek posiada Ridgeback, a inwestorem jest Merck.

Firma Merck zdecydowała się skupić na pracach nad lekami na COVID-19 po tym, jak jej dwie próbne szczepionki nie wygenerowały pożądanej odpowiedzi immunologicznej (były to tzw. szczepionki wektorowe oparte na wirusie odry i wirusie pęcherzykowego zapalenia jamy ustnej). W efekcie w styczniu br. firma zdecydowała się zamknąć oba szczepionkowe projekty.

Prace nad lekiem dla ciężko chorych już na finiszu

Obecnie Merck pracuje jeszcze nad innym doustnym lekiem na COVID-19 o nazwie MK-7110. Wstępne wyniki badań klinicznych pokazują, że w ponad 50 procentach zmniejsza ryzyko śmierci lub problemów z oddychaniem u hospitalizowanych pacjentów z umiarkowanymi lub ciężkimi objawami COVID-19. Pełne wyniki tych badań spodziewane są w pierwszym kwartale br. Potem lek zostanie oceniony przez FDA (Food and Drug Administration - Agencja Żywności i Leków) w ramach procedur zatwierdzania nowych preparatów leczniczych.

- MK-7110 (dawniej CD24Fc) jest potencjalnie pierwszym w swojej klasie rekombinowanym białkiem fuzyjnym, które moduluje odpowiedź zapalną na SARS-CoV-2, głównie poprzez celowanie w nowy punkt kontrolny szlaku odpornościowego - pisze Merck w komunikacie prasowym.

Zobacz wideo Po epidemii SARS miał powstać system zapobiegania wybuchom pandemii. Dlaczego zawiódł?

Źródła: MedicalXPress.com, Ridgeback Bio, Merck