Można się zakazić kilkoma wariantami wirusa jednocześnie. Co nam wtedy grozi?

Przypadki koinfekcji SARS-CoV-2 są rzadkie. Jeśli jednak już do nich dochodzi, może doprowadzić do pojawienia się nowych mutacji wirusa.

W Rio Grande do Sul (jeden ze stanów w Brazylii) naukowcy znaleźli dowody na tzw. koinfekcję SARS-CoV-2, czyli zakażenie się w tym samym czasie dwoma wariantami koronawirusa. Jeden ze zidentyfikowanych wariantów to B.1.1.28 (z mutacją E484K uznawaną w tej chwili za najbardziej niepokojącą), kolejne należały do linii B.1.1.248 lub B.1.91. Niezrecenzowana jeszcze praca na ten temat ukazała się na serwerze medRxiv.

Jak wyjaśniają naukowcy, przypadki koinfekcji w przypadku SARS-CoV-2 odnotowywane są rzadko. Mamy natomiast bogate doświadczenia jeśli chodzi o koinfekcję przy okazji innych wirusów atakujących drogi oddechowe, jak dla przykładu wirus grypy. Pytanie, jakie postawili badacze brzmi: co dla chorego na COVID-19 oznacza zakażenie się kilkoma wariantami wirusa jednocześnie i w jakim stopniu sprzyja to pojawianiu się nowych wariantów SARS-CoV-2.

Mimo że w porównaniu z innymi wirusami RNA, koronawirus zmienia się wolniej, to i tak tempo jego mutacji niepokoi naukowców. - Wirusy RNA, takie jak wirus grypy czy zapalenia wątroby typu C, bardzo często ulegają przypadkowym zmianom. - Dzieje się tak, ponieważ ich maszyneria replikacyjna jest bardzo podatna na błędy - tłumaczy Maitreyi Shivkumar z Uniwersytetu De Montfort (Wielka Brytania) na łamach czasopisma "The Conversation". SARS-CoV-2 mutuje nieco wolniej, ponieważ został wyposażony w mechanizm korygujący niektóre "przekłamania" powstające podczas procesu replikacji.

Zobacz wideo Ratownik medyczny: Cały czas doświadczamy strachu o swoje życie

Niepokojące koinfekcje

Do współwystępowania kilku wariantów wirusa u jednej osoby może dojść na dwa sposoby. Przyczyną jest albo zarażenie się różnymi wariantami wirusa w tym samym czasie, jak w przypadku opisanym przez brazylijskich naukowców, albo jest to wynik mutacji, do której doszło w organizmie pacjenta.

Koinfekcja budzi spory niepokój wśród ekspertów. Zdarza się bowiem, że przyspiesza powstawanie nowych mutacji. Odpowiada za to mechanizm zwany rekombinacją. - Gdy dwa wirusy infekują tę samą komórkę, mogą wymieniać między sobą duże fragmenty genomu i tworzyć zupełnie nowe sekwencje - pisze Shivkumar. Przykładem jest "zmieszanie się" różnych szczepów wirusa grypy (ludzkiej, ptasiej, dwóch świńskich) w organizmie świni i powstanie zupełnie nowego szczepu H1N1, który w 2009 roku wywołał pandemię.

- W przypadku koronawirusów, które mają tylko jedną nić RNA w każdej cząsteczce, rekombinacja może się zdarzyć tylko między niciami RNA pochodzącymi od jednego lub więcej wirusów replikujących się w tej samej komórce - wyjaśnia badaczka.

Znaleziono już dowody na mieszanie się materiału genetycznego SARS-CoV-2 zarówno u pacjenta z COVID-19, jak i podczas eksperymentów laboratoryjnych. - Należy jednak zaznaczyć, że wymaga to zakażenia tej samej komórki przez dwa wirusy. Nawet jeśli dana osoba jest zarażona kilkoma wariantami, ale replikują się one w oddzielnych komórkach, nie dojdzie do interakcji - pisze Shivkumar.

W populacji, w której wyraźnie dominuje jeden wariant wirusa, koinfekcja jest mało prawdopodobna. Badaczka uspokaja także, że nie ma dowodów, aby zakażenie się dwoma lub więcej wariantami wirusa prowadziło do cięższych objawów COVID-19.

Źródła: ScienceAlert.com, The Conversation, medRxiv.org,