WHO rozważa zakażanie koronawirusem zdrowych ochotników, by przyspieszyć prace nad szczepionkami

Szczepionka na COVID-19 nadal pozostaje priorytetem, mimo obiecujących wyników kilku wiodących projektów. WHO zastanawia się, na ile możliwe jest przyspieszenie prac nad szczepionkami. Niebawem odbędzie się spotkanie na temat testów prowokacyjnych na ludziach.

Jednym z kluczowych momentów w badaniach klinicznych potencjalnej szczepionki jest sprawdzenie skuteczności danego preparatu w testach, w których uczestniczą dziesiątki tysięcy osób. Ta procedura wymaga jednak czasu. Sęk w tym, że aby sprawdzić skuteczność szczepionki, uczestnicy badania muszą "mieć okazję" do zetknięcia się z wirusem w swoim środowisku. To dlatego tego typu badania najlepiej prowadzić tam, gdzie jest dużo zakażeń, a zatem i potencjalnie duża tzw. ekspozycja na wirusa. Im mniej osób się zarazi, tym szczepionka jest skuteczniejsza. Do obliczenia skuteczności służą potem określone wzory matematyczne.

Podstawowa zasada brzmi: naukowcom nie wolno narażać uczestników badań na dodatkowe ryzyko. Mają funkcjonować normalnie w swoim środowisku i albo się zetkną z wirusem, albo nie. Ale wśród badaczy są także zwolennicy innego podejścia. W sytuacji wyższej konieczności, takiej jak pandemia, gdy każdy dzień przynosi nowe zgony, można rozważyć tzw. próby prowokacyjne, czyli celowe zakażanie ludzi, aby w ten sposób przyspieszyć prace nad szczepionką.

W tego typu próbach mogą wziąć udział tylko specjalnie wybrane osoby. Chodzi tutaj o młodych i zdrowych ludzi, którzy byliby w pełni poinformowani o ryzyku, które ponoszą i podjęli samodzielnie decyzję o swoim udziale. Zwolennicy tej metody uważają, że młodzi ludzie nie są specjalnie zagrożeni ciężkim COVID-19, więc ryzyko jest niewielkie, a dodatku istnieją już metody łagodzenia przebiegu choroby (niemniej jednak nie mamy jeszcze lekarstwa).

Grupa doradcza WHO ma się niebawem spotkać, aby omówić problemy techniczne związane z testami prowokacyjnymi na ludziach w czasie prac nad szczepionkami. W spotkaniu wezmą udział także obserwatorzy z kilku organizacji, w tym z amerykańskiego National Institutes of Health (NIH - Narodowe Instytuty Zdrowia), Food and Drug Administration (FDA - Agencja Żywności i Leków), a także z brytyjskiej organizacji charytatywnej Wellcome Trust oraz z organizacji filantropijnej Bill & Melinda Gates Foundation.

Zobacz wideo Prof. Gańczak o szczepionkach: Polska jest znowu w niechlubnym miejscu w Europie

Badania prowokacyjne - na czym polegają?

Testy, w ramach których uczestnicy są celowo zakażani koronawirusem, aby sprawdzić działanie szczepionki, to prawdopodobnie dwa-trzy dodatkowe miesiące, które zyskują naukowcy. Omija się bowiem długie i kosztowne badania terenowe potencjalnej szczepionki. Ponadto badania prowokacyjne dają możliwość porównania skuteczności kilku szczepionek jednocześnie, a obserwowanie skutków zakażenia "na żywo" daje naukowcom możliwość szybkiego sprawdzania skuteczności różnych metod leczenia.

W Wielkiej Brytanii na badania prowokacyjne potencjalnej szczepionki rząd przeznaczył 30 milionów funtów - pisze dziennik "The Guardian". Ale nie uzyskały jeszcze zgody komisji etycznej. Podobne badania planowane są także w Holandii.

Źródła: The Guardian, WHO

Więcej o: