Czy spray do nosa zatrzyma koronawirusa? Wyniki dotychczasowych badań są bardzo obiecujące

Spray do nosa zapobiegający infekcji COVID-19 mógłby być uzupełnieniem szczepionki. Pomysł opiera się na terapii genowej. Naukowcy chcą podawać odpowiednio spreparowanego wirusa AAV (wirus związany z adenowirusami) bezpośrednio tam, gdzie wnika koronawirus, czyli do komórek nabłonka nosowego i inicjować produkcję przeciwciał. Taki lek miałby dawać odporność na około pół roku.

Zespół naukowców z Uniwersytetu Pensylwanii (Penn) rozpoczął współpracę z firmą biotechnologiczną Regeneron, która jest twórcą innowacyjnego leku na COVID-19, opartego o ciała monoklonalne. Lek o nazwie REGN-COV2 zawiera dwa przeciwciała neutralizujące koronawirusa i otrzymał już zgodę amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA) na użycie w sytuacjach awaryjnych. Teraz naukowcy chcą "zmobilizować" komórki nabłonka nosa do wyprodukowania takich właśnie przeciwciał nawet bez bezpośredniego udziału układu immunologicznego. Lek miałby mieć postać aerozolu.

AAV kontra koronawirus

Pomysł na spray do nosa zapobiegający COVID-19 oparty jest na zasadach opracowanej już dawno terapii genowej, wykorzystywanej do leczenia wielu schorzeń, w tym chorób genetycznych. Naukowcy chcą teraz użyć zmodyfikowanego wirusa AAV do przetransportowania materiału genetycznego bezpośrednio do komórek nabłonka nosa. "Instrukcje genetyczne" mają w komórkach nosowych zapoczątkować produkcję przeciwciał neutralizujących koronawirusa.

Jednym z wiodących na świecie ośrodków specjalizujących się w terapii genowej jest Uniwersytet Pensylwanii. Zespół naukowców pod kierunkiem profesora medycyny Jamesa Wilsona ma już na swoim koncie zatwierdzony do użytku lek do leczenia rdzeniowego zaniku mięśni. Lek o nazwie Zolgensma zawiera niereplikujący rekombinowany wektor oparty na wirusie związanym z adenowirusami serotypu 9 (w skrócie AAV9). AAV9 wprowadza do komórki syntetyczną sekwencję DNA odpowiadającą genowi SMN1, który inicjuje tam budowę potrzebnego białka.

Po tym sukcesie AAV (wirusy związane z adenowirusami) zaczęły być testowane pod kątem wielu innych zastosowań. Zaletą AAV jest to, że nie wywołują choroby, wzbudzają natomiast bardzo łagodną odpowiedź immunologiczną. Są ponadto stabilne i łatwo poddają się manipulacjom genetycznym. Potrafią bez trudu przenieść obcy materiał genetyczny do wnętrza komórki.

Terapia genowa wzbudziła zainteresowanie rządu USA po tym, jak wybuchła pandemia. Zespół prof. Wilsona został zaangażowany do prac nad lekami na COVID-19. Naukowcy zdecydowali się wykorzystać dokonania firmy Regeneron, która wyizolowała i przetestowała dwa skuteczne przeciwciała neutralizujące koronawirusa (a dokładniej białko kolca). Dzięki ich pracy wiadomo, jaki jest "przepis" na ich produkcję (czyli jaka informacja genetyczna stoi za nimi). Jeżeli uda się opracować spray, który po wtryśnięciu do nosa przeniesie w głąb komórek nosowych gen odpowiedzialny za produkcję przeciwciał neutralizujących, koronawirus już na samym początku zakażania natknie się na silną barierę.

- Za wytwarzanie przeciwciał w organizmie odpowiadają komórki odpornościowe. Jednak po podaniu naszego sprayu do nosa rolę komórek układu immunologicznego przejęłyby w tym miejscu zwykłe komórki. Zatem zaletą jest to, że nie potrzebujesz kompetentnego układu immunologicznego, aby ten lek skutecznie działał - tłumaczy prof. Wilson.

Badania nad lekiem mają potrwać do początku przyszłego roku. Na razie obejmują jedynie eksperymenty na zwierzętach. Potem dopiero można myśleć o testach z udziałem ludzi.

Zobacz wideo Niemal połowa testów na COVID-19 z wynikiem pozytywnym. „Zupełnie mnie to nie dziwi”

Źródła: MedicalXpress.com