"Wybierasz się na cmentarz? Uważaj, żebyś szybko tam nie wrócił". Siedem konkretnych powodów, by we Wszystkich Świętych zostać w domu

Nie wychodź z domu, jeśli nie musisz - to słuszna zasada, gdy w kraju szaleje pandemia. Co, jeśli masz do załatwienia niezwykle ważne sprawy? Czasem NIE WYJŚĆ się nie da, to jasne. W naszej opinii jednak akurat odwiedzanie cmentarzy w ściśle określonym terminie nie jest stanem wyższej konieczności.

Maseczki to za mało. Planowanie: "będę uważać" - też nie wystarczy. Zostańcie w domu, zmarli wam wybaczą - apelują lekarze i podają bardzo konkretne powody, dla których odwiedzanie grobów w tym roku to kiepski pomysł.

W ostatnich dniach kobiety i wspierający je mężczyźni narażają swoje życie po nieodpowiedzialnej decyzji tzw. Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zaostrzenia przepisów aborcyjnych. Kobiety zostały zmuszone, dosłownie wypchnięte, na ulicę w obronie swoich praw. Trudno ocenić, jak wielu Polaków tę walkę o ludzką godność przypłaci teraz życiem. Nie dokładajmy sobie zagrożeń. We Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny zostańmy w domach, a przynajmniej nie idźmy na groby. Zwłaszcza że akurat pod względem zagrożenia epidemicznego protesty wydają się stanowić mniejsze zagrożenie niż cmentarze. Nie było na nich widać koronasceptyków bez maseczek czy nawet w maseczkach na brodzie. W wielu miastach zadbano o dystans społeczny. Czy to samo uda się powtórzyć na cmentarzach? To więcej niż wątpliwe.

1. Specjaliści oceniają, że zaledwie 40 proc. Polaków prawidłowo nosi maseczki

Chociaż już ponad 260 tysięcy Polaków zakaziło się SARS-CoV-2, wciąż wielu rodaków nie wierzy w koronawirusa (więcej na ten temat). Możesz spotkać ich na cmentarzu. Nie zapominaj, że nawet tym, którzy dostrzegają zagrożenie, zdarza się nieprawidłowe noszenie maseczek. Maski na brodzie czy pod nosem nie zabezpieczają przed covidem, bo najważniejsze receptory, odpowiedzialne za zakażenia, znajdują się w nosie. Zresztą: zasłanianie twarzy zmniejsza ryzyko maksymalnie do kilkunastu procent. To sporo, ale wciąż niewiele.

2. Na cmentarzu będą tłumy. Nie da się zachować społecznego dystansu

Wybierasz się na cmentarz? Uważaj, żebyś szybko tam nie wrócił

- ostrzega Michał Domaszewski, lekarz rodzinny, i przypomina, że maseczki stanowią pewną ochronę przed zakażeniem, ale w połączeniu z dystansem społecznym i właściwą higieną. Jak zachować bezpieczną odległość, skoro groby są jeden przy drugim, w alejkach jest ciasno, a w komunikacji zapowiada się ścisk większy niż w godzinach szczytu w dzień roboczy?

3. Jesienią i zimą zasięg wirusa jest największy

Niewątpliwie mamy już jesień, a koronawirus lubi tę porę roku. Siłę rażenia ma wtedy większą. O ile w letnich miesiącach rzeczywiście półtora metra-dwa metry odstępu wystarczają, jesienią i zimą już nie. Na przenoszenie się wirusów ma wpływ kombinacja trzech czynników: temperatury powietrza, wilgotności względnej oraz prędkości wiatru. W chłodniejsze dni zasięg mikrobów zwiększa się do sześciu metrów. Gdy zachowanie dystansu jest niewykonalne, ryzyko zakażenia znacznie rośnie, bo nawet niewielka grupa zakażonych daje wirusowi szansę na dotarcie do olbrzymiej grupy ludzi.

Więcej o badaniach na ten temat

4. Aerozol z wirusem zostaje w powietrzu nawet przez trzy godziny

Pójdziesz trochę później? Wybierzesz godzinę, gdy zrobi się luźniej? Niestety, to może nie wystarczyć. Może po prostu nie być dobrej pory. Michał Domaszewski przypomina, że wiele eksperymentów oraz badań wskazywało, iż wirus może utrzymywać się w powietrzu nawet do trzech godzin. Początkowo naukowcy i WHO zaprzeczali takiej możliwości, zakładając, że SARS-CoV-2 jest transportowany wyłącznie wraz z dość ciężkimi, szybko opadającymi, drobinkami śliny. Z czasem okazało się, że unosi się w pomieszczeniach, co potwierdziły choćby pomiary w szpitalach. Na zewnątrz? Najpewniej tak, choćby wraz z lekkimi kroplami oddechowymi, ale też  "podrywając się" z ubrania osoby zakażonej. Czas zależy od panujących warunków pogodowych (np. wiatru), temperatury i wilgotności powietrza. Jak będzie na początku listopada? Nie wiemy.

5. Masz szansę na nowe, niechciane kontakty

Na protestach w obronie praw kobiet dominują osoby młode. Możemy tylko mieć nadzieję, że obrony demokracji nie przypłacą życiem i nie zakażą innych, którzy nie będą mieć tyle szczęścia.

Cmentarze to jednak miejsca, które chętniej odwiedzają osoby starsze, dla których kontakt z wirusem może skończyć się tragicznie. Jeśli nie chcesz narażać innych, bardziej wrażliwych, nie idź na cmentarz, gdy będą tam tłumy.

Swoich bliskich przyjadą pewnie odwiedzić ludzie z całej Polski. To niepowtarzalna okazja dla wirusa. Wakacje pokazały, jak zaraza po takich kontaktach rozlewa się na kolejne regiony. Nie dawajmy mu następnych okazji.

Zobacz wideo

6. Na drogach będzie ekstremalnie niebezpiecznie

Podczas policyjnej akcji Znicz w 2019 roku od czwartku do niedzieli na polskich drogach wydarzyło się 268 wypadków, w których zginęło 25 osób, a 346 zostało rannych. Policjanci zatrzymali wtedy aż 1 245 nietrzeźwych kierowców.

W tym roku szykuje się Znicz do kwadratu, a może i sześcianu. Niestety, można sobie wyobrazić, że ranni będą umierać na ulicach, bo już teraz ludzie godzinami czekają na karetkę. Jeśli nawet ktoś w końcu rannych z dróg zabierze, to nie będzie miał gdzie ich odwieźć.

7. Cmentarz nie ucieknie, a ten czas można lepiej wykorzystać

Jakub Grabski, lekarz ogólny z przychodni Jutro Medical, także boi się o zdrowie i życie pacjentów, którzy zdecydują się odwiedzić groby bliskich. Podkreśla, że jeśli do kogoś nie przemawiają argumenty czysto zdrowotne oraz medyczne, są też inne. I podpowiada, trochę z przymrużeniem oka, ale, niestety, nie do końca:

Po świętach kwiaty i znicze są tańsze. Można zaoszczędzić i jeszcze uzasadnić to ochroną przed koronawirusem. Zamiast spędzać czas w korkach do cmentarza i na szukaniu miejsca do zaparkowania, można go spożytkować na ćwiczenia w domu albo chociaż na posprzątanie. Mając przed sobą perspektywę uniknięcia choroby, można zaplanować wyjście na cmentarz za parę dni czy nawet tygodni. Jeśli jednak wszyscy uprą się i pójdą na groby jednego dnia, jeden narodowy szpital na pewno nie wystarczy.