Czy kiedykolwiek całkowicie pozbędziemy się COVID-19? Immunolog tłumaczy

Wyeliminowanie SARS-CoV-2 na świecie jest możliwe, ale nie szybko. Nawet ze skuteczną szczepionką nie będzie to łatwe. Kluczem do powstrzymanie koronawirusa jest uruchomienie naturalnych mechanizmów, czyli układu odpornościowego.

Czy istnieje szansa na pozbycie się SARS-CoV-2 poprzez takie środki ograniczające rozprzestrzenianie się wirusa, jak testowanie, izolacja, skuteczne śledzenie kontaktów, dystans społeczny, noszenie masek? Kilka krajów odniosło sukces na tym polu. To Chiny, Tajwan, Korea Południowa oraz Nowa Zelandia, które skutecznie stłumiły koronawirusa. Jednak żaden z tych krajów nie może powiedzieć, że wyeliminował całkowicie zagrożenie. Zatem czy kiedykolwiek osiągniemy stan "zerowy" jeżeli chodzi o SARS-CoV-2? - zastanawia się immunolog Kingston Mills z Trynity College Dublin na łamach "The Conversation".

- Chociaż można spłaszczyć krzywą zakażeń stosując się do pewnych zasad, całkowite i trwałe wyeliminowanie COVID-19 jest za ich pomocą bardzo trudne - pisze dr Mills. Może okazać się możliwe tylko w przypadku niektórych krajów wyspiarskich, tych, które całkowicie odizolują się od świata zewnętrznego. Ale i tak tylko na pewien czas. Wymagałoby to bowiem długotrwałych ograniczeń w podróżowaniu i rygorystycznych testów przed i po podróży za granicę. To wydaje się raczej nierealistyczne w dzisiejszych czasach.

Zatem obecnie całkowite wyeliminowanie wirusa SARS-CoV-2 jest niemożliwe. Możliwe jest natomiast w przyszłości, jeżeli zastosujemy odpowiednią strategię - uważa Mills.

Czy obroni nas nasz układ immunologiczny?

Najskuteczniejszym sposobem na powstrzymanie koronawirusa jest uruchomienie mechanizmów naturalnych, czyli naszego układu immunologicznego.

Powrót do zdrowia po infekcji wirusowej jest zwykle związany z rozwojem odporności. Nie wiadomo jeszcze, czy zakażenie SARS-CoV-2 chroni przed ponowną infekcją, ale jest bardzo niewiele przykładów ponownego zakażenia

- pisze Mills.

Wiele wskazuje na to, że jednak przechorowanie SARS-CoV-2 chroni nas, przynajmniej przez pewien czas. A to za sprawą przeciwciał neutralizujących, które wytwarza organizm po chorobie, albo - jeżeli tych brakuje lub zmniejsza się ich liczba - dzięki komórkom T, które układ immunologiczny przechowuje bardzo długo.

To odkrycie skłania niektórych do promowania strategii zdobywania odporności stadnej poprzez naturalne zakażenia, bez czekania na szczepionkę. Jednak aby doszło do powstania odporności stadnej w przypadku COVID-19, musiałoby się zarazić około 60-70 procent społeczeństwa - uświadamia Mills.

Ze względu na częściowo bezobjawowe zakażenia SARS-CoV-2 nie wiadomo, jaki procent populacji na świecie zaraził się już i wyzdrowiał, a więc potencjalnie zdobył odporność. Odpowiedź na to pytanie, przynajmniej częściową, mogłyby dać testy na obecność antygenów. Tego typu badania w Dublinie, jak podaje Mills pokazały, że w tym mieście do tej pory około 3 procent populacji miało już koronawirusa. W Nowym Jorku ten wskaźnik wynosi 23 procent. Jednak przy tak wysokim poziomie infekcji liczba zgonów w tym mieście jest też znacznie wyższa niż w innych regionach.

Odkąd wybuchła pandemia COVID-19 nie ustają dyskusje dotyczące odporności stadnej uzyskiwanej drogą naturalnych zakażeń. Kilka bardzo krytykowanych krajów poszło tą drogą. W efekcie śmiertelność z powodu koronawirusa w tych społecznościach jest wielokrotnie wyższa. Dla przykładu Szwecja ma dziesięć razy więcej zmarłych (w przeliczeniu na milion mieszkańców) niż sąsiednie kraje, czyli Finlandia i Norwegia, które nie zdecydowały się na "uwolnienie" wirusa.

Przy drugiej fali COVID-19 liczba zgonów będzie prawdopodobnie mniejsza, ale do osiągnięcia odporności stadnej jest jeszcze daleko. Czyli nadal będzie istniało zagrożenie życia wśród najsłabszych, czyli ludzi starszych i schorowanych.

Odporność zdobywana w sposób naturalny, czyli przez zarażenie się koronawirusem, jest niestety też obciążona pewnym ryzykiem. Nawet bezobjawowe lub łagodne przebycie infekcji może pozostawić długotrwałe skutki zdrowotne. Mówi się o uszkodzeniach płuc, zaburzeniach neurologicznych, zmianach w wątrobie i innych.

Zobacz wideo Jak wygląda codzienna praca medyków?

Szczepienia są najskuteczniejszą drogą do uzyskania odporności stadnej

Odporność stadną najlepiej jest budować poprzez szczepienia. Tak walczymy z odrą, błonicą, tężcem, świnką, różyczką, grypą, dzięki czemu w niektórych regionach te choroby zostały niemal wyeliminowane lub zachorowania są na stosunkowo niskim poziomie.

Obecnie prace nad szczepionkami na nowego koronawirusa prowadzi około 200 laboratoriów na świecie. Mają jednak do wykonania bardzo trudne zadanie. Stworzenie skutecznej i bezpiecznej szczepionki nie jest proste i nie od razu uda nam się taką opracować. Na razie uznano, że wystarczy, aby chociaż w 50 procentach zapobiegała chorobie, aby można ją było zatwierdzić do użytku. Zatem prawdopodobnie czeka nas dalsza praca nad szczepionkami. Ponadto pozostaje jeszcze sprawa produkcji olbrzymiej liczby dawek, bo ziemska populacja to już 7 miliardów ludzi.

Nie od razu wyeliminujemy koronawirusa. Jedynie w przypadku ospy ludzkości udało się całkowicie zwalczyć wirusa, ale globalne szczepienia trwały 10 lat, a ostatni przypadek naturalnego zakażenia ospą miał miejsce prawie 200 lat po wynalezieniu pierwszej szczepionki przeciw ospie - pisze w podsumowaniu artykułu prof. Mills.

Źródła: ScienceAlert.com, The Conversation