Płyn do płukania ust zabija koronawirusa - widziałeś takie tytuły? Wyjaśniamy, co zabijają te płyny

Naukowcy przestrzegają przed nadinterpretowaniem wyników badań naukowych. Przykładem są eksperymenty, podczas których badacze sprawdzali, czy popularne płyny do płukania usta zabijają koronawirusy.

- W czasie pandemii fałszywe poczucie bezpieczeństwa może być niebezpieczne - mówi wirusolog Angela Rasmussen z Uniwersytetu Columbia, odnosząc się do nagłówków w amerykańskich mediach, triumfalnie obwieszczających, że używanie płynów do ust może "dezaktywować" koronawirusy i zmniejszać tym samym ryzyko zakażenia.

Dotyczy to jednak przeziębienia, a nie COVID-19. Płyn do płukania ust nie chroni przed nowym koronawirusem, ani nie zwalczy wirusa, który rozsiał się już w dolnych drogach oddechowych i innych częściach organizmu.

Płyny do ust potrafią "zabić" niektóre ludzkie koronawirusy

Dyskusja w amerykańskiej prasie zaczęła się od badania, które przeprowadzili naukowcy z Pennsylvania State College of Medicine (USA) a wyniki opublikowało czasopismo "Journal of Medical Virology". Artykuł opisywał doświadczenie laboratoryjne sprawdzające skuteczność wirusobójczą powszechnie dostępnych płynów do płukania ust i nosa. Takie płukanki przetestowano pod kątem ich zdolności do inaktywacji wysokich stężeń HCoV (jeden z ludzkich koronawirusów) w ciągu 30 sekund, jednej minuty i dwóch minut. We wnioskach z badania naukowcy napisali, że kilka powszechnie dostępnych produktów ma znaczące właściwości wirusobójcze w odniesieniu do HCoV.

- Nasze wyniki sugerują, że kilka płukanek do nosa i zatok oraz jamy ustnej wykazało silne właściwości wirusobójcze i może potencjalnie inaktywować HCoV i zmniejszać obciążenie wirusem - piszą badacze.

Zatem zauważono, że oblane płynem do ust ludzkie koronawirusy ulegają zniszczeniu. Ale należy wziąć pod uwagę, że to nie SARS-CoV-2 był przedmiotem badania, tylko koronawirusy wywołujące dobrze nam znane zwykłe przeziębienie.

- W tym badaniu nie używaliśmy SARS-CoV-2, ponieważ jest droższy, mniej dostępny i wymagałby specjalnego laboratorium na trzecim poziomie bezpieczeństwa biologicznego. Zamiast tego użyliśmy dużej liczby zakaźnych HCoV-229e (grupa koronawirusów) - tłumaczą autorzy badania.

Naukowcy przyznają też, że badanie miało jeszcze inne ograniczenia. Do testów użyto zawiesiny wirusa w pożywce jako substytutu wydzieliny z jamy ustnej i nosogardzieli.

- Możliwe jest też, że nasze badanie nie oddaje prawdziwej natury ekosystemu śródbłonka nosogardła. Ponadto zawiesina in vitro (czyli w warunkach laboratoryjnych) nie uwzględnia potencjalnego działania mechanicznego płynów, do którego dochodzi podczas zwykłego płukania ust - wyjaśniają badacze.

Autorzy badania wyrazili nadzieję, że jednak płyny do płukania ust i nosa mogą stanowić pewne dodatkowe zabezpieczenie przed nowym koronawirusem. Ale aby to potwierdzić, należałoby przeprowadzić badania kliniczne.

Zobacz wideo „Jesteśmy na wojnie z wirusem, a Polacy zostali wysłani na nią bez uzbrojenia”

Eksperci przestrzegają przed nadinterpretowaniem wyników

Dr Angela Rasmussen przypomina, że Listerine i inne tego rodzaju płyny to jednak nie są preparaty przeciwwirusowe. Ponadto zbadanie, jak zachowuje się wirus przeziębienia, nie oznacza jeszcze, że wysnute wnioski dotyczą też nowego koronawirusa. Oba wirusy są do siebie podobne, ale nie identyczne.

Badania laboratoryjne nie oddają rzeczywistych warunków, w których płuczemy zwykle usta. Istnieją dodatkowe czynniki, które zmniejszają skuteczność płynów do ust, chociażby skomplikowany zestaw związków chemicznych, wydzielanych przez bardzo zróżnicowane komórki błony śluzowej, która wyściela jamę ustną i gardło - przypominają eksperci. Rozstrzygające mogą być dopiero doświadczenia na ludziach.

Przed Amerykanami badania nad wirusobójczymi właściwościami płynów do ust przeprowadzili niemieccy naukowcy z Uniwersytetu Ruhry w Bochum, którzy wyniki swoich obserwacji opublikowali w połowie października w czasopiśmie "The Journal of Infectious Disease". W tym przypadku w laboratorium użyto jednak już nowego koronawirusa, wywołującego COVID-19.

- Sprawdziliśmy wirusobójcze działanie różnych dostępnych płynów do płukania jamy ustnej przeciwko SARS-CoV-2 w warunkach naśladujących wydzieliny z jamy nosowo-gardłowej. Kilka preparatów o znaczących właściwościach inaktywujących SARS-CoV-2 in vitro potwierdza tezę, że płukanie jamy ustnej może zmniejszyć obciążenie wirusowe śliny, a tym samym obniżyć przenoszenie SARS-CoV-2 - napisali autorzy badania.

- Oczywiście nie jest to lek na koronawirusa. To tylko środek zaradczy, który na pewien czas obniża tzw. miano wirusa w gardle - przypominają niemieccy naukowcy. 

Zatem nadal najistotniejsze środki ochronne to nadal maseczki oraz mycie rąk i ich dezynfekcja preparatami na bazie alkoholu, które są w stanie zniszczyć otoczkę nowego koronawirusa. A nie wszystkie płyny do ust zawierają składniki zdolne do przeniknięcia przez wirusową powłokę.

Źródła: New York Times, Journal of Meducal Virology, The Journal of Infectious Disease