Koronawirus w niższej temperaturze przenosi się inaczej niż latem. To oznacza również inne sposoby ochrony przed zakażeniem

Koronawirus inaczej przenosi się w środowisku zimnym i wilgotnym, a inaczej w ciepłym i suchym. Oznacza to, że w zależności od pory roku potrzebne są inne środki ochrony.

Nadchodzą zimne i wilgotne miesiące. Naukowcy zastanawiają się, w jaki sposób koronawirus  przenosi się między ludźmi w takich warunkach. Nieprzyjazna pogoda powoduje ponadto, że zamykamy się w pomieszczeniach, rzadko je wietrzymy i korzystamy z klimatyzacji, przebywamy w większych grupach w jednym miejscu i zazwyczaj blisko siebie. To "raj" dla koronawirusa.

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara przeprowadzili badania, które miały odpowiedzieć na pytanie, jak koronawirus przenosi się w zależności od pór roku. Zespół badaczy specjalizujących się w inżynierii mechanicznej stworzył więc modele matematyczne przewidujące rozchodzenie się kropel oddechowych i aerozolu, generowanych podczas mowy w zależności od temperatury i wilgotności względnej panującej w pomieszczeniu. Wzięto pod uwagę temperatury od 0 do 40 stopni C i wilgotność względną od 0 do 92 procent. Przy wyciąganiu wniosków naukowcy uwzględnili też najnowsze doniesienia na temat zaraźliwości wirusa i czasu, jaki pozostaje żywotny na powierzchniach.

Zobacz wideo Czy w szpitalach może zabraknąć miejsc dla chorych bez koronawirusa?

Latem dominuje aerozol, zimą - krople oddechowe

Krople oddechowe przemieszczają się na większe odległości, niż wynoszą aktualne zalecenia dotyczące dystansu społecznego (1,5-2 metry). W chłodniejszej i wilgotnej atmosferze są w stanie przenieść się nawet na sześć metrów, zanim spadną na podłoże. Taki efekt zaobserwowano w chłodniach, w których celowo utrzymuje się niską temperaturę i wysoką wilgotność ze względu na przechowywane tam np. mięso. W dodatku w takich miejscach wirus przemieszcza się nie tylko daleko, ale pozostaje wyjątkowo długo żywotny. Jak sugerują wybrane badania, koronawirus może przetrwać w podobnych warunkach od kilku minut do jednego dnia, a nawet dłużej.

Naukowcy sądzą, że to może wyjaśniać zjawisko superozprzestrzeniania się wirusa w zakładach przetwórstwa mięsnego.

Natomiast w suchym i gorącym powietrzu krople oddechowe szybko odparowują, pozostawiając maleńkie cząstki koronawirusa wiszące w powietrzu. Te cząstki łączą się z tymi, które wydychamy w aerozolu (mgiełce oddechowej), a potem swobodnie dryfują w powietrzu. - Są to bardzo małe cząsteczki, zwykle mniejsze niż 10 mikronów. Mogą unosić się w powietrzu przez wiele godzin, więc ludzie wchłaniają je podczas oddychania - wyjaśnia główny autor badania dr Lei Zhao.

Krople oddechowe mogą "podróżować" trzykrotnie dalej w środowisku o niskiej temperaturze i dużej wilgotności. Liczba cząstek aerozolu natomiast wzrasta w środowisku o wysokiej temperaturze i niskiej wilgotności.

- piszą naukowcy w artykule opublikowanym w "Nano Letters".

Latem zakażanie się poprzez przemieszczający się aerozol może być częstsze niż drogą kropelkową. Zimą jednak dominują krople oddechowe

- uważają autorzy.

Natomiast, jak pokazały te badania, nie ma specjalnej różnicy pomiędzy przenoszeniem się wirusa w środowiskach gorących i wilgotnych, a zimnych i suchych.

Oznacza to, że w zależności od lokalnego środowiska potrzebujemy różnych środków ochrony. Dla przykładu w pomieszczeniach chłodnych i wilgotnych konieczny jest większy dystans a w suchych i ciepłych - dobra maska i filtry powietrza.

Źródła: MedicalXpress.com, nanoletters