Dzieci się zakażają i przenoszą koronawirusa - jeden wniosków z wielkich badań COVID-19 w Indiach

Znaleziono poważne dowody na to, że dzieci się zakażają i przenoszą wirusa dalej. Naukowcy byli także zaskoczeni spadającą śmiertelnością z powodu COVID-19 wśród osób po 65 roku życia. Potwierdziło się ponadto kilka ważnych hipotez na temat epidemii.

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley przeanalizowali dane z Indii dotyczące niemal 85 tys. osób oraz prawie 600 tys. tzw. kontaktów (czyli osób, które miały styczność z zakażonymi. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie "Science").

Co nowego wiemy o COVID-19 dzięki danym z Indii?

Badania przyniosły mocne dowody, że dzieci w każdym wieku mogą się zakazić i przenieść dalej koronawirusa. Zauważono, że wirus przenosi się między dziećmi, ale nie wiadomo jeszcze, w jakim stopniu młodzi ludzie zakażają dorosłe osoby.

Potwierdziła się także powszechnie przyjęta teza, że za rozpalenie epidemii odpowiedzialna jest stosunkowo niewielka grupa ludzi. Wykazano, że 71 procent zakażonych nie zainfekowało nikogo. Natomiast tylko 5 procent zakażonych odpowiada za 80 procent infekcji.

Tym, co zaskoczyło naukowców, była spadająca liczba zgonów wśród osób powyżej 65 roku życia (w bogatszych krajach umieralność na COVID-19 wzrasta wraz z wiekiem). Tłumaczy się to tym, że w Indiach tylko zamożni ludzie są w stanie zapewnić sobie wysokiej jakości opiekę medyczną i żyją dłużej, natomiast średnia długość życia w uboższych warstwach społecznych jest średnio o 10 lat niższa. Ogólny wskaźnik śmiertelności w Indiach utrzymuje się na poziomie 2 procent.

W Indiach przeciętny czas pobytu pacjenta z COVID-19 w szpitalu przed śmiercią wynosi pięć dni, w Stanach Zjednoczonych są to dwa tygodnie, w innych krajach nawet osiem tygodni, co dobitnie świadczy o możliwościach służby zdrowia. Ponadto Hindusi często cierpią na cukrzycę, nadciśnienie, zły ogólny stan zdrowia.

W uboższych krajach robi wrażenie sama liczba chorych na COVID-19, ale w porównaniu liczbą z mieszkańców nadal jest ona niższa niż dla przykładu w Hiszpanii, Francji, czy Stanach Zjednoczonych. A liczba zgonów nie przekroczyła 100 tys., co wydaje się niezwykłe - piszą eksperci na łamach "The New York Times".

- Indie to miejsce, w którym można się spodziewać, że taka choroba jak COVID-19 będzie się szybko rozprzestrzeniać, przynajmniej w starszych grupach wiekowych. Nie widzimy jednak, aby tak było - mówi dr Krutika Kuppalli z Uniwersytetu Medycznego Karoliny Południowej.

Pierwszymi ofiarami koronawirusa w Indiach byli starsi mężczyźni, którzy zakazili młodsze osoby - odkryli badacze. Ale zauważono też tendencję do przenoszenia infekcji raczej na osoby swojej płci i w swoim wieku, co wynika zapewne z tego, że trzymamy się zwykle w podobnych grupach wiekowych.

Zobacz wideo Kiedy powstanie szczepionka lub lek na koronawirusa

Ważne wnioski dla krajów mniej zamożnych

Indie zamieszkuje 1,3 mld ludzi. W tym bardzo gęsto zaludnionym kraju koronawirus ma "ułatwione zadanie". Do tej pory Indie zgłosiły 6,3 mln zakażeń oraz niemal 97 tys. zgonów. To drugi kraj na świecie po Stanach Zjednoczonych, w którym jest tak rekordowa liczba przypadków. Stąd też ogromna liczba danych epidemiologicznych, które mogą teraz wykorzystać naukowcy dla lepszego poznania przyczyn i przebiegu COVID-19.

- Wnioski wyciągnięte z tych badań zdają się być szczególnie ważne dla biednych i średnio zamożnych krajów - piszą autorzy badań. Jak do tej pory większość danych na temat COVID-19 pochodziła z krajów zamożnych. To tam koncentrowała się uwaga uczonych. Ale to w najbiedniejszych krajach jest największa liczba chorych, a zatem można się spodziewać, że dane epidemiologiczne będą miały ogromną skalę i łatwiej jest zweryfikować różne hipotezy.

Źródła: ScienceNew York Times

Więcej o: