COVID-19: Młodzi czy starsi powinni być zaszczepieni w pierwszej kolejności? Odpowiedź nie jest oczywista

Gdy pojawi się szczepionka na COVID-19, trzeba będzie podjąć decyzję, kogo zaszczepić w pierwszej kolejności. Czy zwycięży zasada ochrony najsłabszych, czy też doświadczenia z poprzednich epidemii? To nie jest takie oczywiste.

Chronimy przede wszystkim najsłabszych

W Stanach Zjednoczonych eksperci Narodowej Akademii Nauk, Inżynierii i Medycyny (National Academies of Sciences, Engineering, and Medicine), pracujący na zlecenie Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (Centers for Disease Control and Prevention), opracowali wytyczne oparte na zasadzie, że chronimy najsłabszych. A zatem jako pierwsi szczepionkę powinni otrzymać pracownicy służby zdrowia i ratownictwa, a także osoby starsze w ośrodkach i domach pomocy społecznej. Z takim stanowiskiem nie zgadza się grupa wybitnych uczonych z dwóch amerykańskich uniwersytetów, Uniwersytetu Południowej Kalifornii i Uniwersytetu Johna Hopkinsa.

Uważamy, że ta pandemia wymaga innego modelu dokonywania wyborów dotyczących szczepień. Po zajęciu się niezbędnymi pracownikami szczepionkę należy podać największym nosicielom wirusa - głównie młodym - a dopiero potem najbardziej narażonym

- napisali na łamach "The Conversation" trzej profesorowie: Dana Goldman i David Conti (Uniwersytet Południowej Kalifornii) oraz Matthew E. Kahn (Uniwersytet Johna Hopkinsa).

To młodzi są "najniebezpieczniejsi"

- Ryzyko bezobjawowego szerzenia się COVID-19 jest największe wśród młodych ludzi - zauważają badacze, zamykanie szkół i uniwersytetów nie jest idealnym rozwiązaniem. Przypominają lekcję, jaką dała nam epidemia grypy H1N1 z 2009 roku, a także inne pandemie. W 2009 roku grypa zabiła ponad 500 tys. ludzi na całym świecie. Szczepionkę stworzono jesienią 2009 roku i początkowo zdołano wyprodukować około 16 milionów dawek, co było mocno niewystarczające w stosunku do potrzeb. Podjęto decyzję, aby zaszczepić najpierw niemowlęta oraz osoby starsze i z grup ryzyka.

Wnioski przyszły później. Badania pokazały, że jednak skuteczniejszym sposobem ochrony starszych ludzi przed zachorowaniem na grypę mogłoby być zaszczepienie najpierw młodzieży (a dokładniej dzieci w wieku szkolnym), bo to one głównie roznosiły zarazki.

Nasze doświadczenia z poprzednich pandemii wskazują, że wielu infekcjom można by zapobiec, gdyby odpowiednio wcześnie zaszczepić tzw. "superroznosicieli"

- uważają badacze.

Zobacz wideo Uczelnie przygotowują się na nowy rok akademicki. Koronawirus stworzył nowe obszary do badań naukowych

Zaszczepmy młodych ludzi w pierwszej kolejności

"Superroznosiciele" nie tylko zakażają nieproporcjonalnie dużą liczbę osób, ale też często przechodzą COVID-19 bezobjawowo. Uważa się, że nawet 40 procent z nich nie wykazuje żadnych oznak choroby. Wśród starszych osób niewielu jest "superroznosicieli" - piszą naukowcy. Są nimi raczej młode osoby, bo to one mają więcej kontaktów społecznych, przebywają w większych grupach w szkole czy na uczelni i prowadzą ożywione życie towarzyskie. 

- Sygnałem, że to młodzi są motorem napędzającym epidemię, jest rosnąca gwałtownie liczba przypadków w grupie wiekowej 15-25 lat - czytamy w artykule. Jednocześnie czują się w miarę bezpieczni, zdecydowanie rzadziej ciężko chorują lub umierają na COVID-19, mają zatem skłonność do ryzykowniejszych zachowań. 

Na dowód tego przytacza się głośne ostatnio przypadki zakażeń w bractwie na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, czy też ogniska zakażeń w Los Angeles. W całej Kalifornii podają badacze, młodzi ludzie w wieku od 18 do 34 lat stanowią ponad jedną trzecią nowych przypadków COVID-19.

Kluczowe jest wybranie najkorzystniejszej drogi, a nie najbardziej oczywistej. Aby zatrzymać epidemię, trzeba priorytetowo traktować tych, którzy roznoszą wirusa, a nie tych, którzy są najbardziej narażeni

- przekonują naukowcy.

Źródła: ScienceAlert.comTheConversation.com