Naukowcy są podekscytowani: jest pierwszy dowód, że przeciwciała u ludzi blokują koronawirusa

Czy pojawienie się we krwi przeciwciał neutralizujących koronawirusa oznacza, że jesteśmy już chronieni przed zakażeniem? Naukowcy wciąż szukali dowodu. Amerykańska łódź rybacka przypadkiem stała się laboratorium doświadczalnym, o którym naukowcy nawet nie mogli marzyć.

Były pewne poszlaki, że obecność we krwi przeciwciał neutralizujących koronawirusa może nas chronić przed zakażeniem. Naukowcy wciąż szukali niezbitego dowodu. Nie ulega wątpliwości, że rozstrzygnięcie tego problemu pomogłoby w pracy nad szczepionkami i dałoby nadzieję na skuteczne antidotum. Większość badań tego typu oparta jest o tzw. modele zwierzęce, czyli są to doświadczenia prowadzone z udziałem laboratoryjnych zwierząt, głównie małp. Na bezpośrednie dowody u ludzi trzeba było poczekać, aż pojawił się statek rybacki, który "niechcący" spełnił marzenia naukowców: stał się ludzkim laboratorium doświadczalnym.

Co wydarzyło się na morzu?

Przed wyruszeniem w morze wszyscy członkowie załogi statku rybackiego zostali standardowo poddani badaniom ma obecność przeciwciał przeciwko nowemu koronawirusowi. Rzecz działa się w maju, statek wypłynął w rejs z portu w Seattle. Na pokładzie było 113 mężczyzn i dziewięć kobiet. Na morzu statek spędził jednak tylko 18 dni, po czym został zmuszony do powrotu, ponieważ jeden z członków załogi poczuł się na tyle źle, że trzeba go było przetransportować do szpitala.

COVID-19 dopadł członków załogi niemal zaraz po wyruszeniu w morze. Ponad stu rybaków zostało zakażonych, choć nasilenie objawów było różne. Po rejsie całą załogę przebadano na obecność przeciwciał oraz ponownie po 50 dniach. Tylko trzy osoby z tej grupy okazały się zupełnie odporne na zakażenie. To u nich podczas badania krwi, jeszcze przed wyruszeniem w morze, znaleziono przeciwciała neutralizujące, co oznaczało, że mieli wcześniej kontakt z koronawirusem. Było jasne, że to uchroniło ich od ponownej infekcji.

Na taki dowód czekali naukowcy, szukając odpowiedzi na jedno z najważniejszych pytań koronawirusowej pandemii: czy wytworzenie przeciwciał (czyli odpowiedź immunologiczna) na atak SARS-CoV-2 chroni przed ponownym zakażeniem.

Badań podjęli się naukowcy z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w Seattle, a wyniki opublikowali online na serwerze medRxiv, zanim jeszcze zostały zrecenzowane. Natychmiast wywołali spory odzew wśród ekspertów.

Zobacz wideo O czym musimy pamiętać, jeśli wybieramy się w podróż publicznym środkiem transportu?

To pierwszy dowód u ludzi - przeciwciała blokują koronawirusa

Michal Tal, immunolog pracujący na Uniwersytecie Stanforda, uważa, że to badanie przynosi bardzo optymistyczne wieści. Jak do tej pory opublikowano już kilka artykułów dowodzących, że narażenie na koronawirusa wywołuje silną odpowiedź immunologiczną w większości przypadków, nawet u osób, które tylko lekko chorują. Badania nad potencjalnymi szczepionkami także budzą nadzieję, wykazują, że ludzki organizm jest w stanie wytworzyć przeciwciała neutralizujące koronawirusa. Nadal jednak otwarte pozostaje pytanie, jaka ilość przeciwciał jest rzeczywiście skuteczna.

Rybacy, którzy zostali przebadani w Seatle, mieli we krwi bardzo różne wielkości przeciwciał. Jako wyznacznik służy tutaj tzw. miano przeciwciał. Jest to największe rozcieńczenie surowicy krwi, w którym stwierdza się jeszcze reakcję serologiczną z odpowiednim antygenem. Ogólnie rzecz biorąc, jest to wskaźnik stężenia przeciwciał we krwi.

Przykład rybaków wskazuje, że w przypadku COVID-19 nawet umiarkowane ilości przeciwciał (a dokładniej - umiarkowane miano przeciwciał) jest w stanie zablokować kolejne zakażenie - uważają autorzy badania.

Źródła: New York Times, medRxiv.org